Motto tygodnia: Pyton grasuje, a policja protestuje.

GOŚKA DANISZEWSKA ciągle rzyga. Pewien doktor odkrył, że jest to reakcja alergiczna na kolor biało-czerwony. Usunięcie tych kolorów całkowicie załatwiło problemy medyczne. Prawdę powiedziawszy, to nie było tylko rzyganie, ale też sraczka.  AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA oczywiście znowu jest w Rosji. Wymachuje czerwonym sztandarem bez śladu białości i śpiewa pieśni o Dniu Pobiedy.

 

Wołk-Łaniewska: – Byli wirosty obgarełyje w pyli, etat dzen my prybliżaaali kak maaagliiii!

Daniszewska: – Kurwa, zaraz znowu zacznę rzygać, choć bodźce wizualne zostały usunięte.

 

– No dobra, już nie śpiewam, ale wyznam ci, że jestem zachwycona. Tu jest cudnie 9 maja. I jeszcze poznałam prawnuczkę marszałka Rokossowskiego. Nazywa się Ariadna Rokossowska i jest absolutnie olśniewającą niewiastą. Piękna, inteligentna, z klasą. Bardzo mi przypomina Monikę. Coś jest w tych potomkiniach polskich oficerów… Ale tylko tych, którzy służyli w wojsku ludowym. Np. mój dziadek był oficerem, ale w armii sanacyjnej, toteż ni chuja nie jestem damą.

– Wyjątkowo się z tobą zgodzę.

 

– Nawiasem mówiąc, okazuje się, że dziś w Rosji Rokossowski jest cokolwiek niecenzuralny, podobnie jak w Polsce. Bo w swoich wspomnieniach pisał złośliwie o Żukowie, a Żukow jest wielki i wspaniały, i ma monstrualny mural na Arbacie. À propos: znasz dykteryjkę o Rokossowskim i Stalinie?

– Nie, ale jestem pewna, że mi opowiesz.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.