Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA zalewa się łzami. Rośliny, które uwielbia i dba o nie, pylą na jej cześć i chwałę. Wkładają w to tyle serca, że nawet kropelki nie pomagają. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA ma w dupie rośliny, one też więc nie poświęcają jej uwagi.

 

Wołk-Łaniewska: – Stoi opasły i pyzaty przed mikrofonem. Tłustą łapą macha…

Daniszewska: – Coś się tak z nagła do swojego prezydenta przypieprzyła?

– Jakiego prezydenta? Jak możesz w ogóle tak myśleć? Skończyłam właśnie czytać książkę o Cyrankiewiczu – tę, co ci opowiadałam..

– Owszem, tak gdzieś w styczniu. Trochę ci to zajęło…

– Zgoda, bo ja papierowe książki tylko w wannie, bo się boję, że czytnik utopię, a to akurat miałam w papierze. Nieważne. W każdym razie tam jest wiersz Hemara „Nagrobek Józefa Cyrankiewicza” napisany po grudniu 1970 r. Nieprzyjemny dość, ale ta fraza o pyzatości jakoś zapadła mi w serce. Cyrankiewicz wydaje mi się skądinąd fascynującą postacią; po przeczytaniu książki Lipińskiego nawet bardziej niż przedtem. Nawiasem mówiąc: czy wiedziałaś, że w grudniu ’70 robotnicy, maszerujący ze Stoczni Lenina na Komitet Wojewódzki, śpiewali „Międzynarodówkę”? To musiał być piękny widok…

– Rozmarzyłaś się…

– Pewnie. Zawsze się wzruszam widokiem kolektywnego uniesienia. Jest taka scena w „Śmierci prezydenta” Kawalerowicza, gdy endeckie bojówki demolują Warszawę i nagle zza rogu wychodzi pochód z czerwonymi sztandarami grzmiący „Międzynarodówkę”… Zawsze mam łzy w oczach.

– Twoja wrażliwość doprawdy nie ma sobie równych.

– Kpij sobie, kpij. A ciebie niby co wzrusza? Tak dogłębnie?

– Kaczka.

– Słucham?!

– Kaczka. Taki ptaszek. Znowu założyła sobie u nas gniazdo na wysokiej sośnie. Za pierwszym razem przeraziło nas, gdy z nieba zaczęły spadać malutkie kaczki.

– Łebek im trzeba ukręcić, aż coś pyknie w środku…

– Co?

– Nic, to cytat z „Ucha prezesa”. Nieważne. To co z tymi kaczkami?

– Teraz już wiemy. Zamykamy psy, otwieramy boczną bramę i czekamy na grad kaczątek. Wtedy należy zatrzymać przejeżdżające samochody, a kaczka prowadzi te małe do Jeziorki, czyli rzeczki. I tak co roku. Proszę cię, nie płacz ze wzruszenia.

– A co, śpiewają „Międzynarodówkę” jak tak idą do tej Jeziorki?

– Nie śpiewają. Kwaczą tylko.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Do Pani Wołk: w „Śmierci Prezydenta” robotniczy motłoch maszerujący na endeków śpiewa „Czerwony sztandar” a nie „Międzynarodówkę”. W tym filmie jest jeszcze jedna fajna scena: posłowie w sali sejmowej oczekują na przybycie Narutowicza, prawa strona jest pusta, bo prawica zbojkotowała zaprzysiężenie, i nagle zrywa się jakiś Żydek z mniejszości i krzyczy: „Panowie, zajmujemy całą salę! CAŁY SEJM NASZ!” I tak cholera zostało do dzisiaj… 😉