Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA zestarzała się. Z tej okazji popłynęło dużo czerwonego wina. GOŚKA DANISZEWSKA też tam była, ale oczywiście wina nie piła.

 

Wołk-Łaniewska: – Na początek opowiem ci radosną historyjkę o tym, że istnieją wymiary sprawiedliwości bardziej absurdalne od Ziobrowego.

Daniszewska: – Dawaj!

 

– Otóż we Francji, w Grignols w departamencie Dordogne mieszkają państwo Annie i Michel Pecherasowie. W ogrodzie mają staw. A w stawie, jak to czasem bywa, żyją żaby. I te żaby, trzeba to sobie szczerze powiedzieć, się w tym stawie pierdolą.

– Jak to żaby.

 

– No. Tylko te akurat robią to głośno. Do tego stopnia, iż sąsiedzi złożyli doniesienie na Pecherasów – że spać nie mogą od żabiego seksu. Sprawa przeszła przez wszelkie instancje i zakończyła się prawomocnym wyrokiem sądu apelacyjnego w Bordeaux, który nakazał Pecherasom opróżnić staw i dorzucił 150 euro kary za każdy dzień zwłoki. Ale z pięciu gatunków żab, pierdolących się w inkryminowanym stawie, cztery należą do gatunków chronionych, co oznacza, że stary Pecheras ze starą Pecherasową mogą dostać 2 lata pierdla i 150 tys. euro kary, jeśli zabiorą żabom pierdolnik. I teraz wszystkie organizacje ekologiczne z całej Francji bronią stawu Pecherasów niczym dostępu do morza. Sprawa wkrótce trafi do trybunału w Strasburgu. – To kwestia zasad – mówi stara Pecherasowa – niech staw pozostanie stawem, a ziemia ziemią. Nie wolno tego zmieniać. I myślę sobie: gdyby ten staw był w Polsce, to po czyjej stronie stanęłoby Ministerstwo Ochrony Środowiska?

– Za Szyszki? Na pewno kazałby wykastrować żaby.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.