Motto tygodnia: Ecie-pecie, ecie-pecie, profesor Lech Morawski w Oksfordzie plecie.

GOŚKA DANISZEWSKA nie obchodzi świąt. Ufarbowała więc jajka w łupinach cebuli, zrobiła sałatkę jarzynową, upiekła placek migdałowy oraz kupiła białą kiełbasę i ćwikłę. Coś trzeba jeść przez sobotę, niedzielę i poniedziałek. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA już wróciła do Warszawy, ale nie poszła witać Donalda.

 

Daniszewska: – Dużo się teraz mówi o drzewach i roślinach. Ukazała się książka „Sekretne życie drzew”. Polecam ci. Otóż drzewa gadają ze sobą jak ty i ja.

Wołk-Łaniewska: – Błagam, nie mów tego mojej mamusi. Ona i tak na mnie krzyczy, że nie podlewam roślinek, a one cierpią. Jak się jeszcze dowie, że sobie opowiadają o tym cierpieniu, to będę miała całkiem przejebane.

– Pewnie, że opowiadają. Zawiadamiają się o niebezpieczeństwach i atakach owadów. Wydzielają zapachy, żeby się ratować. No i, wyobraź sobie, miałam sen.

– Z brzozą?

– Z Szyszką.

– Sosnową?

– Nie, z Szyszką zwaną ministrem środowiska. Przyjeżdża otóż ten wielki i mądry pan na swoją posiadłość, a drzewa się zmawiają. Korzenie aż im świszczą z podniecenia. Jedno drzewo przyznaje się, że jest chore. I drzewa postanawiają tego chorego osobnika poświęcić. Szyszko kroczy dumnie na polowanie, a tu drzewa robią wiatr i to chore łamie się prosto na łeb ministerialny. Przy okazji łamie się flinta.

– I co, i co?!

– I nic. Minister leży przygnieciony, a pozostałe drzewa szumią z zadowolenia. Nawet teraz mam ten radosny szum w uszach. Tyle sen, a tefałeny znowu się popisały. Dialog odbył się mniej więcej taki: – Czy przy stole świątecznym rodziny będą rozmawiały o Misiewiczu? – Mam nadzieję, że nie – wyszczebiotała panienka. – Mam nadzieję, że będą rozmawiać o zmartwychwstaniu pańskim. To stwierdzenie powaliło mnie z nóg jak Jezusa w drodze krzyżowej. Po flaszce na łeb łatwiej zrozumieć tajemnicę wiary, a po białej kiełbasie nawet zmartwychwstanie da się przełknąć. Bo o ile Jezus był, żył i miał rodzeństwo, o tyle tego zmartwychwstania bez wódki i kiełbasy nie da się przełknąć.

– Nic nie rozumiesz. Najgorzej z punktu widzenia Jezusa Chrystusa powiedzieć, że to był wybitny człowiek, który istniał, wielki filozof, wielka postać historyczna, pewnie prorok.

– A skąd ty wiesz, co jest najgorsze z punktu widzenia Chrystusa? Rozmawiałaś z nim ostatnio?

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.