Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA kupiła sobie piękne etui na papierosy. Dzięki temu pali bez poczucia winy. Najbardziej lubi pudełka z ostrzeżeniem przed impotencją. Tych nie zakrywa. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA woli te z bezpłodnością i śmiercią nienarodzonego dziecka. W kraju ultrarygorystycznej ustawy antyaborcyjnej można to uznać za reklamę palenia.

Daniszewska: – Swoje wiem. Mam doświadczenie, jestem sporo po sześćdziesiątce, miałam różne koleje losu – jak mówią chamy – ale nie ma we mnie agresji. Chociaż na kilku posłów PiS-u patrzeć nie mogę. Ale jakąś wadę muszę mieć. Choćby tę jedną.

Wołk-Łaniewska: – Ja też miałam fascynujące zetknięcie z bliźnim. Poszłam do mojej ulubionej kawiarni „Fawory” popracować. Tłum jakiś absurdalny we wtorek rano, zaledwie dwa stoliki wolne w tylnej sali i oba zawalone jakimiś brudami. Przestawiam więc pokornie brudy z jednego na drugi, bo tam taki styl panuje konfidencjonalny, trochę jak w barze mlecznym, nikt nie wzywa kelnera, żeby posprzątał. Dwa talerze po jajecznicy, dwie filiżanki, dwie szklanki po wodzie, spodeczek po maśle – jak to po śniadaniu. Pakuję to wszystko na drugi stolik, gdzie stoi woda, brudne szklanki, karton z butelkami. Skończyłam. I wówczas hipster siedzący z jedną dupą na kanapie pod ścianą odzywa się do mnie w te słowa: – Nie widzi pani, że my rysujemy tę kompozycję? Zbaraniałam. Szczerze. Trzy razy się upewniałam, czy dobrze usłyszałam, a potem jeszcze o który stolik mu chodziło.

– No i o który?

– Ten z kartonem po flaszkach.

– Skąd wiesz, że to hipster? Po czym się poznaje hipstera?

– Brodę miał taką niechlujną. I jeszcze przyszedł kelner, pytając, czy to oni zamawiali cappuccino, bo nikt się nie przyznaje. A hipster – Z jakim mlekiem? Kelner: – Z normalnym. – A, to nie wezmę.

– I co? To są objawy hipsterstwa?

– Tak słyszałam. Poza tym muszę nadać temu zjawisku jaką nazwę, a „brodaty półgłówek” wydaje mi się mało wyrafinowany. Skoro już jesteśmy przy lokalach, to niniejszym chciałam serdecznie i wcale nie skrycie zareklamować urocze miejsce, które nazywa się „Klubokawiarnia pożyteczna”, mieści się na Nowym Świecie przy Ordynackiej, jest prowadzona przez spółdzielnię socjalną stworzoną przez ludzi z niepełnosprawnością intelektualną i gościło tegoroczne Dni Ateizmu.

– Reklamuj.

– Reklamuję. Ciasta rewelacyjne. A poza tym wyznam szczerze, że poczułam się tam jak dziecko, albowiem „Pożyteczna” mieści się w miejscu, gdzie za upadłego porządku społecznego była redakcja tygodnika „Perspektywy”, gdzie do stanu wojennego pracowała moja mamusia. Bardzo mnie ta myśl wzruszyła, nie wiedzieć czemu. Wpadajcie, zachodźcie.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.