Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

Pozdrawliaju s nowym godom! GOŚKA DANISZEWSKA tak powitała AGNIESZKĘ WOŁK-ŁANIEWSKĄ, zwaną też czule „Usta Putina”

Daniszewska: – Died moroz priszoł? Bo ostatnio w telewizorze narzekałaś, że słabo płacą. Może więc przynajmniej podarunki były lepsze?

Wołk-Łaniewska: – Ach, weźże się ode mnie odchrzań, dobra? Chociaż sama sobie na to zasłużyłam, bo jestem idiotką. Zadzwonił do mnie koleś z TVN 24, mówiąc, że chciałby ze mną porozmawiać o stosunkach polsko-rosyjskich, bo robi o tym program do „Czarno na białym”. I ja mam takie idiotycznie przekonanie, że w takiej debacie powinien być obecny głos ludzi, którzy myślą inaczej niż oficjalna propaganda każe, więc się, jak idiotka, zgodziłam. Nagrywali mnie przez 30 minut, z czego 15 spod stołu…

– A co, nagle zmieniłaś zdanie i zakazałaś się nagrywać?

– Ależ skąd, to taki współczesny standard deontologii dziennikarskiej. Facet mówi: „No to dziękuję”, a kamerzysta, z wystudiowaną obojętnością: „A to ja jeszcze bym zrobił przebitki”. No i wtedy ten prowadzący gawędzi z tobą towarzysko, a koleś cię kręci spod stołu i ty masz się niby wyluzować, bo nie wiesz, że jesteś ciągle nagrywana…

– No i co, wyluzowałaś się?

– Dobra, mówiłam, że jestem idiotka, ale jednak nie do tego stopnia. Z trzydziestu minut rozmowy wybrali cztery zdania po 10 sekund (w tym 2 w głównym wydaniu „Faktów”, o czym mnie w ogóle nikt nie uprzedził), więc chyba nie powiedziałam nic głupiego, bo na pewno by to wykorzystali. Najbardziej się koleś interesował tym niepłaceniem. Byłam w tym tefałenie pewnie parędziesiąt razy. Byłam też w Polsat News, TVP Info, TVP Polonia, Superstacji, TOK, RDC, a nawet Telewizji Republika…

– No dobra, nie chwal się, co z tego wynika?

– Wiesz, ile mi zapłacili?

– Nie.

– Tyle samo, co „Głos Rosji”.

– Ale to jednak nie to samo, czy za darmo dajesz dupy swoim, czy szpiegujesz dla obcego.

– Ty sobie żartujesz tak niefrasobliwie, a ja uważam, że sprawa jest poważna. W Polsce Ludowej mojej ukochanej wszyscy publicznie mówili to, co władza, a prywatnie to, co myślą. W ojczyźnie naszej trzeciej demokratycznej tak się jakoś zrobiło, że ludzie nawet prywatnie boją się powiedzieć coś odmiennego od oficjalnej linii. Z wyjątkiem jednego ministra spraw zagranicznych, który w prywatnej rozmowie nader trafnie opisał relacje polsko-amerykańskie. Ale i z tego zdarzenia płynie nauka, żeby się nie wychylać. A jak już ośmielisz się głośno wyrazić pogląd, że Putin nie ma zamiaru napaść na Polskę i że to nie FSB, tylko CIA torturowała ludzi na Mazurach, to cię zatłuką kolbami, tak jakby fakt posiadania odmiennego zdania przez jednego lewackiego żurnalistę stanowił poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. W dupie mam taką wolność słowa.

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.