Motto tygodnia: Człowieku! W aptekach nie ma leków.

Chodź, porozmawiamy wreszcie o kobietach, powiedziała GOŚKA DANISZEWSKA. Ciągle gadamy o facetach jakbyśmy były jakieś nastolatki. Niektóre baby są durne i durne zostaną. W tym sensie nie jestem feministką. Dla mnie człowiek nie ma płci. Jest albo głupi, albo ciekawy. Bo nawet nie mówię mądry. Tak jak nie odróżniam kotów od psów. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA psy od kotów rozróżnia i baby od chłopów też. Anachronistka.

 

Daniszewska: – W jednej z gazet przeczytałam wywiad z aktoreczką serialową.

Wołk-Łaniewska: – Do tego stopnia nic nie robisz?

 

– Ależ skąd, to była ciężka praca, ta lektura. Cóż ta babina ma za ciężkie życie. Wstaje o świcie, odwozi córkę do matki, robi miny przed kamerą. Wraca po nocy, jej córką zajmuje się matka. Gdyby nie matka, nie dałaby rady. Dziecko wychowuje sama, bo facet stracił zainteresowanie. Jest znanym i bogatym lekarzem, ma żonę, tłum dzieci z różnymi kochankami. Już nawet nie pamiętam, jak wyglądał. Dupy nie urywał, ale mnie załatwił.

– To nadal opowieść aktorki serialowej?

 

– Nie, teraz to już moja. Ktoś mi go polecił, po tej znajomości załatwiłam u niego wizytę. Powiedział, że mam naderwane mięśnie pośladkowe. Nie znoszę go, bo dzięki jego błędnej diagnozie mam endoprotezę. Jego nazwisko jest wbite w moje prawe biodro.

– Znaczy w dupie go masz?

 

– Żebyś wiedziała, jak! Przepisał mi lek, którego mądra farmaceutka nie chciała mi sprzedać. Takie miałam przeżycia z partnerem aktorki, która obrabia mu dupę w tygodniku. Jej nie znam. Poznałam za to jej poprzedniczkę Zośkę Marceau. Była cudowna. Wpierdalała gęś Bożeny Toeplitzowej, najlepszej na świecie.

– Sorry, bo się nieco zgubiłam: kto jest najlepszy? Gęś czy Bożena?

 

– Obie. Ale zdaje się, że go rzuciła…

– Toeplitzowa?!

 

– Nie, aktoreczka, nie uważasz. I on potem napisał książkę „Nocnik”, gdzie obrobił jej dupę.

– Ortopeda?

 

– Kurwa, skup się: aktoreczka od seriali oraz ciężkiego życia samotnej matki, którą ostatnio porzucił ortopeda, wcześniej rzuciła byłego męża Sophie Marceau, który z zemsty obrobił ją w nocniku. To znaczy w „Nocniku”.

– Ja pierdolę! Jak ty to wszystko ogarniasz?!

 

– Wybitnie inteligentna jestem. W tej całej chaotycznej historii najbardziej zadziwia mnie rola mądrej kobiety Magdaleny Środy.

– Nie, tego już nie zniese, jak mówi lud prosty: co ma do tego Środa? Spała z ortopedą? Czy z Żuławskim? Czy może, kurwa, z gęsią Toeplitzowej? Ratunku!

 

– Nie, zrobiła rozmowę z aktoreczką. W „Wysokich Obcasach”.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • wowwwwwwww dawno takiego hihotu wlasnego nie slyszalam – a rozmowa jak z Nina

  • Super.Bardzo długiej i coraz weselszej drogi do byle jakiego kościoła. No i oczywiście : lewą marsz, pani Agnieszko. Pozdrawiam obie” pielgrzymujące”.