Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

No więc GOŚKA DANISZEWSKA postanowiła mieć depresję. Do tego zadzwoniła do siostry, która zawsze jest gotowa ją w depresji wesprzeć. I pomogło – siostra dała radę. Potem urodziło się Żydzisko, czyli Jezus. To też niczemu nie pomogło, bo jej własne Żydzisko – Urban – też nie umie kolejnym swoim żonom pomagać. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA nie ma depresji, bo do depresji trzeba mieć duszę. Wołk-Łaniewska, jak przystało na materialistkę, ma głównie ciało. Co życzliwsi – Daniszewska do nich naturalnie nie należy – skłonni są przyznać jej kawałek rozumu, ale duszy jeszcze nikt u niej nie wypatrzył.

 

Daniszewska: – A potem, Wołku, się zaczęło! Moja prawdziwa siostra, Majka, zadzwoniła, że mój chrzestny syn Filip jest mobbingowany. Filip przyjechał, a Jurek wziął na siebie rolę terapeuty.

Wołk-Łaniewska: – Szef w roli terapeuty. Chciałabym to zobaczyć.

 

– Nie drwij. Jurek na szczęście często miał pojebane kobiety, Filipa więc nieco wyprostował. Opowiedział o wszystkich pierdolniętych kobietach w swoim życiu. Wtedy dopiero zrozumiałam, że wylądował w moich ramionach jak w kołysce.

– Filip?

 

– Nie, idiotko, Urban.

– A bo ty jesteś inna? Od pojebanych znaczy?

 

– Wal się. Ja jestem jedyna w swoim rodzaju.

– Na pewno.

 

– Mało tego, po południu okazało się, że Annika, córka mojej siostry Majki, została zdradzona przez Mikkego, jej męża. Zadzwoniłam do niej, żeby boże broń nie wyrzuciła go. Annika jest nieco histeryczna i rozgadana. Okazało się, że Mikke od kilku miesięcy ma kochankę.

– Aj waj, giewałt!

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.