Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA jedzie, AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA idzie. A właściwie jedzie samochodem, tylko wolno, żeby do-stosować się do roweru. Pojazdy trąbią, bo ludzie ochujeli przez te święta. Wołk otworzyła okno i demonstracyjnie gaworzy.

Daniszewska: – A to, co robi Miller, to co?

Wołk-Łaniewska: – To zwykłe, uczciwe sadomaso. A tak swoją drogą: wiesz, co mnie najbardziej intryguje w całej tej historii?

– Poza udziałem Leszka Millera?

– Udział Leszka Millera mnie nie intryguje, tylko boli. Intryguje mnie zasadnicze pytanie: po co? CIA musiała się dość szybko połapać, że tortury gówno dają, skoro z taką inwencją łgała każdemu, kto miał prawo pytać, jakie są świetne i skuteczne, i jak tylko czegoś się dowiedziała drogą legalną, zaraz to przypisywała cudownemu działaniu tortur. To musiało być jednak kłopotliwe, bo ci więźniowie walili w kalendarz albo dostawali świra i w ogóle tyle zamętu. Więc dlaczego?

– No, dlaczego?

– A dlaczego pies liże się po jajach?

– Słucham?

– To taki amerykański bon mot: dlaczego pies liże się po jajach? Bo może. Moim zdaniem, jedynym powodem, dla którego ci dzielni ludzie znęcali się nad więźniami, jest to, że mogli.

– To raczej proste wyjaśnienie…

– Ale mam naukową teorię na jego podbudowanie. Nazywa się to „psychologia zła” i jest dorobkiem życiowym Philipa Zimbardo. Tego od eksperymentu więziennego – on zresztą zeznawał w sprawie jednego ze strażników z Abu Ghraib. Generalnie rzecz w tym, że sytuacja stwarza sadystów, a nie odwrotnie. Proces dehumanizacji więźniów, zachęta do okrucieństwa ze strony kolegów i przełożonych, brak nadzoru, poczucie bezkarności. Nie sposób przewiedzieć, jak to wpłynie na człowieka, ale dziewięć razy na dziesięć wpływa źle. I człowiek staje się sadystycznym skurwysynem po prostu dlatego, że może.

– Ale se wymyśliłaś… Zmieniam temat.

– Na bardziej świąteczny? Rodzinny jakiś może?

– Żebyś wiedziała. Ostatnio przeszukiwałam archiwum fotografii.

– Rodzinne?

– Domowe, powiedzmy. Archiwum to wielkie słowo. Po prostu parę szuflad zawalonych zdjęciami bez ładu i składu. I raptem patrzę: zdjęcia ze świąt Bożego Narodzenia. A tak, tak, bywały lata, gdy obchodziliśmy to katolickie święto.

– Choinka, kolęda, rozpromienione dzieciątka na kolanach grubego pedofila w czerwonej sukience…

– Basen. U nas. Wszyscy nago pławią się w wodzie, uśmiechy na twarzach. Ponieważ minęło już wiele lat, mogę sypnąć nazwiskami: Grzesio Ciechowski, czyli obywatel GC jeszcze bardzo żywy, Monika Jaruzelska, jak zwykle śliczna, Hanka Bakuła, rozbawiona do białości, jej ówczesny mąż Bronek, dziś mój przyjaciel z Nowego Jorku, mój były kochanek ze „Sportowca” ze swoją śliczną żoną, jeden opozycjonista ze swoją ówczesną kochanką, a pierwszą narzeczoną mojego pierwszego męża nieboszczyka. Dookoła basenu kieliszki wypełnione jasnym płynem o kolorze moczu. Może wino, może szampan?

– A może ktoś nasikał po pijaku…

– Nogi przeplatane z głowami, tylko opozycjonista jakoś ustawił się tyłem do aparatu. Ale wiadomo, katolik, żona i czwórka dzieci. Film wywołaliśmy za granicą i nikt tych zdjęć nie widział. Szkoda, że zestarzeliśmy się i już nie czcimy tych pięknych świąt w tak piękny sposób. Teraz zaganiam mojego drogiego drugiego męża, a cud w stajence czcimy serią ćwiczeń na stawy biodrowe oraz kręgosłup lędźwiowy. Ćwiczymy według rysunków, które przygotował nam mój ukochany jogin. Oby ćwiczył wiecznie. Potem mąż myje mi plecy szczotką ryżową w ramach pokuty. Ale przynajmniej jest co wspominać.

 

Wasze komentarze 8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Miłe Panie, nawet gdybym w opisie was i tego co wypisujecie użył najgorszych i najwulgarniejszych slów to i tak bym nie oddał tego na co zaslugujecie. A pani Daniszewska, tym Czymś ( bo trudno uzyć jakieś kategorii dziennikarskiej) o Świtalskim i jego wspanialej nieżyjącej żonie przejdzie do historii podłosci, malosci i kloaki. Jest pani niebywale podłą i obrzydliwą osóbką. Mam nadzieję,że w Nowym Roku spotka Panią wiele złego. Zasługuje Pani na to….

  • Czytelniku przygodny zepsułeś mi ten piękny ranek ,swoim pluciem.Same charki, brrr…gdzie ci się to mieści!Pozdrowienia dla Pan.

  • Tak niestety bywało ! Tylko niektórzy boją się do tych zaszłych „przyjemności ” przyznać! Swietoszki ,na stare lata z nic się zrobili i to świętoszki z Orłem w Koronie ! !