Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Czuj, czuj, ruchaj

numer 17/2017

Druh drużynowy gwałcił harcerki. Z ZHP wyleciał, bo nie opłacił składki.

Blachownia – 10-tysięczne miasteczko koło Częstochowy. Co drugi mieszkaniec uważa, że Michał K., instruktor Związku Harcerstwa Polskiego, to pedofil i bydlę. Co drugi, że jak mu dawały, to brał. Koronny dowód: przez ręce K. przeszły tysiące harcerek, a o gwałt oskarżyło go kilka.

 

Płonie ognisko w lesie,

wiatr smętną piosnkę niesie

Michał K. do harcerstwa zapisał się w roku 1998. 4 lata później postanowił założyć własną drużynę w rodzinnej Blachowni. Komendant hufca w Częstochowie zgodził się, powierzając mu fuchę drużynowego. Z instrukcji ZHP: „Drużynowy jest najważniejszym harcerskim wychowawcą. Dla realizacji celów (…) buduje w drużynie program wychowawczy, indywidualnie odpowiadający na potrzeby członków drużyny, ale oparty na takich samych dla całej organizacji podstawach wychowawczych. Osobisty przykład stosowania metody harcerskiej, wierność harcerskim ideałom w codziennym życiu czyni drużynowego świadomym swej roli wychowawcą”.

  1. wkrótce został instruktorem kajakarstwa i żeglarstwa, co pozwoliło mu wypłynąć na szersze wody – komenderował nie tylko drużyną, ale także obozami kajakowymi i żeglarskimi organizowanymi przez centralę. A tam roiło się od słodkich rybek.

O zamiłowanie do lolitek nie podejrzewali Michała K. ani przełożeni, ani lokalna społeczność. Markę wyrobił sobie doskonałą, albowiem budził zaufanie i był świetnym organizatorem, w imieniu drużyny wspomagał finansowo dzieci z ubogich rodzin, on i podlegli mu harcerze pomagali przy festynach i uroczystościach kościelnych, a także usuwali skutki trąby powietrznej, gdy ta przeszła przez Blachownię. Wyczyny drużyny szeroko relacjonowała prasa lokalna, dzięki czemu zyskał status celebryty i oddanego bez reszty ideałom harcerstwa społecznika. Ktoś taki nie mieści się w żadnym kręgu podejrzeń. Choć dojrzały mężczyzna w harcerskim mundurku wygląda jak Bartłomiej Misiewicz czytający Leibnitza.

 

Przy ogniu zaś drużyna,

gawędę rozpoczyna

W 2014 r. Michałowi K. stuknęło 31 lat. Blachownia doświadczyła wtedy kolejnego kataklizmu. Tym razem nie była to trąba powietrzna, lecz grom z jasnego nieba – oddanego bez reszty ideałom harcerstwa społecznika przymknęła policja. Okazało się bowiem, że K. skauting pojmuje nowocześnie, wychowując harcerki na niewolnice gotowe wypełnić każdy rozkaz.

O nowatorskich metodach drużynowego świat nigdy by się nie dowiedział, gdyby nie Weronika D. Pochodząca ze spauperyzowanej do cna wiejskiej rodziny dziewczynka na pierwszą zbiórkę przyszła, gdy miała 12 lat. Spodobało się. Druh Michał początkowo z uwagą wysłuchiwał opowieści o kłopotach domowych, pocieszał, doradzał, zachęcał do nauki i ogólnie był w porzo gość, ale gdy Weronka tu i ówdzie zaokrągliła się, zaczął na nią zerkać jak chłopak na dziewczynę. Weronice nie podobał się, bo był stary i mógłby być jej ojcem, ale gdy zapytał, czy chce jechać na biwak, zgodziła się, pod warunkiem że pojadą też inne harcerki. Na biwaku było miło, przy ognisku o rysunkach się mówiło, i o śpiewie, kto ma piątkę, a kto nie. Późnym wieczorem drużynowy zwabił ją do samochodu i przeszedł do prac ręcznych. Dziewczyna uciekła. Gdy wróciła, Michał K. zagroził, że jeśli komuś piśnie choćby słówko, zgwałci ją i uczyni swoją własnością. Weronika nie chciała być własnością pana Michała, zatem milczała.

 

A ponad śpiących głowy,

rozlega się głos sowy

Wkrótce zaproponował dziewczynie wyjazd na obóz żeglarski. Weronika nigdy nie była na obozie i propozycję drużynowego uznała za ciekawą, ale rodzice nie chcieli jej puścić. Michał K. stawał na głowie, aby jareckich przekonać. Udało się. Ale na obozie żeglarskim było specyficznie: Weronika przez 2 tygodnie mieszkała w samochodzie drużynowego, a żaglówkę widziała jedynie przez okno. Seksu nie było, bo nieopodal wozu namiot rozbił mężczyzna po pięćdziesiątce. Podszedł do Michała i zapytał: „Pan wie, że za to jest prokurator?”. K. odpowiedział, że prokurator mu nie grozi, bo jest wujkiem dziewczyny, ale wystraszył się i zamieszkał w obozie. 13-letnią Weronikę zostawił na pastwę losu.

Gdy obóz żeglarski dobiegł końca, Michał K. rozkazał, żeby przesłała mu nagie zdjęcia, grożąc, że jeśli nie wypełni rozkazu, zgwałci jak burą sukę. Zrobiła swett focie buźki i cipki, bo każdy harcerz wie, że trzeba być posłusznym nie tylko rodzicom, ale i przełożonym. Drużynowy domagał się zdjęć jeszcze kilka razy, tradycyjnie strasząc gwałtem i dodatkowo opublikowaniem na fejsie pierwszej porcji fotek. Wzbraniała się. Zapowiedział, że fotografie wyśle matce. Uległa.

Druh K. rozpisał się: przez kolejne 4 miesiące wysłał do Weroniki 7,5 tys. SMS-ów, co oznacza, że średnio dziennie słał ponad 60. Treść była zróżnicowana: od „kurew” i „szmat”, przez obietnice małżeństwa i wyznania miłości, aż po zapowiedzi, że jeśli go zdradzi, pójdzie do lasu i się powiesi.

Po tak intensywnym praniu mózgu gotowa na wszystko byłaby nie tylko rozchwiana nastolatka, ale nawet żelazna dama typu Beata Szydło.

Ale K. przedobrzył: Weronika D. pękła i o wszystkim opowiedziała koleżance, również harcerce z drużyny Michała K. Alicja P. uwierzyła i przyznała, że drużynowy w przeszłości upił ją i zgwałcił. Stwierdziła także, iż gwałcił inne harcerki i że trzeba wreszcie położyć kres bezkarnemu krzywdzeniu dziewcząt. Poradziła Weronice, żeby natychmiast o wszystkim opowiedziała matce i powiadomiła policję. Jeszcze tego samego dnia dziewczyna wsiadła na rower i pojechała na komisariat.

 

Wiatr w lesie cicho gwarzy,

Śpią wszyscy oprócz straży

Po Weronice na policję zgłosiły się 3 inne harcerki, w tym Alicja P. Ostatecznie prokuratura oskarżyła Michała K. o to, że:

  1. a) obmacywał 13-letnią Weronikę D. władając jej ręce do majtek i dotykając miejsc intymnych; wielokrotnie groził jej „zgwałceniem w celu zmuszenia do wykonania sobie zdjęć nago i przesłania takich zdjęć pocztą e-mail”;
  2. b) stosując przemoc wobec Alicji P., lat 16, oraz poprzez wykorzystanie jej bezradności wynikającej ze stanu nietrzeźwości dopuścił się innej czynności seksualnej poprzez dotykanie jej nagich piersi i miejsc intymnych oraz doprowadził ją do obcowania płciowego w postaci stosunku oralnego;
  3. c) wbrew woli Patrycji S., lat 14 , dopuścił się wobec niej innej czynności seksualnej poprzez dotykanie nagich piersi i miejsc intymnych oraz poprzez włożenie palców do pochwy; nadto wielokrotnie doprowadził ją do obcowania płciowego poprzez nadużycie stosunku zależności oraz udzielając jej obietnicy korzyści osobistej;
  4. d) stosując przemoc wobec Oliwii K., małoletniej lat 15, oraz poprzez wykorzystanie jej bezradności wynikającej ze stanu nietrzeźwości doprowadził ją do obcowania płciowego; następnie, grożąc rozgłoszeniem wiadomości, polegających na ujawnieniu matce i opinii publicznej faktu odbycia przez nią w stanie nietrzeźwości stosunku seksualnego wielokrotnie doprowadzał małoletnią do obcowania płciowego.

Prokurator zażądał 15 lat puchy.

Michał K. nie przyznał się do winy, nie wyraził skruchy, ani nie przeprosił ofiar. Za to na korytarzu sądowym pokazywał język.

 

Niech każdy z was się szczerze,

do pracy swej zabierze

Z opinii sporządzonej na użytek procesu przez biegłego seksuologa: „Michał K. przejawia cechy nimfofilii, czyli skłonności seksualnej do dziewcząt w okresie dojrzewania płciowego, a więc około 15. roku życia. Jest to odmiana pedofilii, w której przedmiotem pożądania seksualnego nie jest dziecko, lecz dziewczynka w okresie dojrzewania płciowego, a więc około 15. roku życia, osoba z fizycznymi atrybutami płci, lecz psychicznie niedojrzała do podejmowania stosunków seksualnych. Nawiązywanie kontaktów z małoletnimi dziewczętami tłumaczy bezkrytycznie swoją witalnością, silnym popędem seksualnym. Cechuje go egocentryzm seksualny, gdzie liczy się tylko własna przyjemność, zaspokojenie własnych potrzeb, brak dojrzałości emocjonalnej i empatii. Jednocześnie biologiczna siła popędu seksualnego mierzona poziomem testosteronu jest na niskim poziomie. Mit Don Juana wytworzył się u niego prawdopodobnie kompensacyjnie na tle kompleksu małego członka”.

Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał Michała K. na 8 lat pudła. Wyrok jest nieprawomocny, bo apelację wniosły prokuratura i obrona.

 

Czuj, czuj, czuwaj,

Najstarszy druh zawoła

Uzasadniając wyrok, sąd stwierdził, że „ta sprawa pokazała nie tylko wysoki stopień demoralizacji oskarżonego, którego wina krzyczy z kilkunastu tomów akt, ale także nieprawidłowości systemowe w działalności tak szlachetnej organizacji, jaką jest ZHP”. Michał K. nie praktykował bowiem prywatnie, ale funkcjonował w zhierarchizowanej instytucji i dowodzona przez niego drużyna podlegała komendzie hufca w Częstochowie, hufiec podlegał Chorągwi Śląskiej, a ta Kwaterze Głównej. Ale kontroli nad drużynowym nie sprawował nikt, choć o jego wyczynach w środowisku harcerskim głośno było od dawna. 4 dziewczyny, które przełamały wstyd i zdecydowały się zeznawać, to zapewne wierzchołek góry lodowej, zwłaszcza że sam Michał K. z butą wyznał, iż podczas zabawy w harcerstwo miał „kontakty seksualne z około 26 kobietami”. A „kobiety” w jego ustach brzmią dwuznacznie.

Po posadzeniu K. w areszcie Związek Harcerstwa Polskiego zawiesił go w prawach członka. Stan zawieszenia trwał do końca procesu, czyli 2 lata. Dopiero po wyroku komendant hufca zdecydował się na usunięcie jurnego druha z organizacji. „Podaję do wiadomości, że skreślam z listy członków Związku Harcerstwa Polskiego dh. Michała K. za nieopłacenie podstawowej składki członkowskiej” – czytamy w rozkazie komendanta, przecierając oczy ze zdumienia, bo laikom nieopłacenie składki nie wydaje się bardziej szkodliwe społecznie niż gwałty na harcerkach.

Pułkownika Adama Mazgułę za wypowiedź, że stan wojenny był wydarzeniem kulturalnym, wywalono z funkcji komendanta opolskiej chorągwi natychmiast i bez owijania w bawełnę. (Ściślej: Kwatera Główna zakomunikowała, że „Związek Harcerstwa Polskiego jest stowarzyszeniem apolitycznym, niezależnym ideowo i organizacyjnie od partii, ruchów oraz organizacji o charakterze politycznym i nie można wykorzystywać struktur ani symboli ZHP do prowadzenia działalności politycznej” i Mazguła wnet złożył rezygnację).

Na początku kwietnia tego roku odbył się nadzwyczajny zjazd ZHP. Zmieniono prawo harcerskie, frazę „Harcerz jest czysty w myśli, w mowie i uczynkach; nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych”, zastępując kawałkiem „Harcerz pracuje nad sobą, jest czysty w myśli, mowie i uczynkach; jest wolny od nałogów”. Ponadto ustalono, że alternatywnej roty przyrzeczenia harcerskiego dla ateistów nie będzie i jedyna dopuszczalna wersja wciąż zaczyna się od: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu”. O Michale K. i potrzebie wzmożenia nadzoru – podczas zjazdu nie padło nawet słowo.

 

MACIEJ MIKOŁAJCZYK

PS Śródtytuły pochodzą z piosenki harcerskiej „Płonie ognisko w lesie”.

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Byłam członkinią wielu dziecięcych i młodzieżowych organizacji w czasach „komuny”. Nigdy nie spotkałam się z napastowaniem. Doświadczyłam tego natomiast na lekcji…religii. Bardzo nieatrakcyjny ksiądz zapraszał nas, początkujące licealistki, na plebanię.I pewnie ta jego nieatrakcyjność uratowała niejedną z nas.
    Patrzmy wychowawcom „na ręce”.:)))))

  • W aktach o wiele ladniej prezentuje sie wpis o wydaleniu z powodu nie zaplacenia skladek, niz gwaltu na nieletnich. Takie pudrowanie trupa nie jest niczym odkrywczym. Szkoda tylko, ze zaczyna byc praktykowane w ZHP.

  • Bylem uczestnikiem 17 obozow harcerskich. Na kazdym obozie dochodzilo do nocnych igraszek harcmistrzow z harcerkami lub tez z ich zastepowymi lub drozynowymi. Oczywiscie z rozna czestotliwoscia. No ale w tamtych czasach harcerstwo nie bylo podpozadkowane ideologi zbawienia hahahaha.