Motto tygodnia: Prezes ma koncepcję nową – Morawiecki za Szydłową.

Czołg w każdej gminie

numer 5/2016

Macierewicz tworzy Ochotniczą Armię Krajową. Chce zmilitaryzować młodzież i nasączyć ją pisowskim nacjonalizmem.

Obrona terytorialna (OT) w Polsce obecnie nie istnieje. Ostatecznie rozwiązał ją były minister obrony narodowej Bogdan Klich.

1.

Obecny minister Antoni Macierewicz jako jeden z priorytetów dla polskich Sił Zbrojnych, oprócz ochraniania Światowych Dni Młodzieży, wskazał powstanie obrony terytorialnej. Macierewicz zapowiedział na początek powołanie trzech brygad na ścianie wschodniej. Docelowo mówi się o dziewięciu lub dziesięciu brygadach rozlokowanych w różnych rejonach kraju. OT ma być w każdym powiecie. Koszt tego ma nie przekroczyć 300-350 mln zł. Minister Macierewicz powołał już pełnomocnika MON ds. tworzenia obrony terytorialnej kraju. Funkcję tę pełnić będzie dr Grzegorz Kwaśniak.

W czasie wojny jednostki OT mają liczyć 46 tysięcy osób wchodzących w skład 1024 plutonów ochrony. Płk prof. Ryszard Jakubczak, autor książki „Współczesne wojska obrony terytorialnej” wydanej niedawno przez Bellonę, w rozmowie z Onetem twierdzi, że koszt powołania OT będzie większy niż zapowiadany przez Macierewicza i wyniesie ok. 2,4 mld zł.

„Nie musimy się wtedy oglądać na sojuszników, czy nas wesprą, czy nie. Będziemy na tyle silni, że nikomu nie będzie się opłacało nas zaatakować”. – Jakubczak jest entuzjastą przywrócenia OT.

Podobnie jak Romuald Szeremietiew. Marzą mu się masowe formacje zmilitaryzowane, które stałyby się piątym rodzajem sił zbrojnych – obok wojsk lądowych, powietrznych, marynarki wojennej i wojsk specjalnych.

Do takiej koncepcji krytycznie odnosi się gen. Mieczysław Bieniek: „Obrona terytorialna nie powinna być oddzielnym rodzajem sił zbrojnych. Powinna podlegać pod dowódców poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, głównie wojsk lądowych”.

Ale może właśnie o to chodzi, żeby nowa formacja podlegała bezpośrednio ministrowi?

Inny autor koncepcji przywrócenia obrony terytorialnej płk dr hab. Józef Marczak, profesor Katedry Strategii Akademii Obrony Narodowej, tak określa misję „nieorężną” tej formacji: „Współudział w powszechnym wychowaniu obywatelskim i patriotycznym młodzieży w procesie służby wojskowej w jednostkach OT i współpracy jednostek OT ze szkołami, uczelniami i organizacjami pozarządowymi; przygotowanie OT do niezwłocznego i wszechstronnego wsparcia władz cywilnych i społeczeństwa w ratowaniu i zabezpieczaniu ludności, mienia i środowiska w sytuacjach klęsk żywiołowych, katastrof technicznych i innych nieszczęść i potrzeb czasu pokoju, w okresie kryzysu, wojny czy ewentualnej okupacji”.

Brzmi to pięknie, ale wychowanie patriotyczne młodzieży pod duchowym kierownictwem Macierewicza budzi co najmniej niepokój. I jest to niepokój uzasadniony, bowiem formacja OT może być wykorzystywana do indoktrynacji ideologicznej. Kilkadziesiąt tysięcy uzbrojonych i wyszkolonych fanatyków „dobrej zmiany”?

2.

O tym, że Macierewicz nie przebiera w środkach i gotów jest na każde, nawet najbardziej irracjonalne działanie, świadczy chociażby decyzja o usunięciu z Ministerstwa Obrony Narodowej przy ul. Klonowej w Warszawie portretów wszystkich ministrów urzędujących tam od 1989 r. Ile trzeba mieć w sobie nienawiści i obłędnej chęci zemsty, żeby wyżywać się na zdjęciach poprzedników?

Przesadzam? Być może, ale jeśli chcemy kogoś uzbroić w czołgi, to dobrze byłoby mieć pewność, że nie zostaną one użyte w niewłaściwy sposób. Czołgi? Owszem, owszem… Były doradca szefa MON Antoniego Macierewicza, a od niedawna szef Zarządu Organizacji i Uzupełnień Sztabu Generalnego WP, płk Krzysztof Gaj, przedstawia się jako odpowiedzialny za stworzenie Ochotniczej Armii Krajowej, bo tak się ma teraz nazywać obrona terytorialna. Pytany przez Onet o sprzęt dla ochotników z nowej Armii Krajowej, mówi: „Nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać np. czołgi T-72, które mamy w magazynach”.

– Pancerne brygady OT? – dziwi się pytany przez nas o opinię gen. Stanisław Koziej, były szef BBN – Cała ta koncepcja jest pomieszaniem dwóch różnych spraw: armii rezerwowej (do wzmocnienia regularnej) i armii OT (do zadań lokalnych). To dwa różne typy wojsk.

Do dyskusji o obronie terytorialnej włączyli się biznesmeni. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Warsaw Enterprise Institute przygotowały koncepcję Obrony Powszechnej – nowej formacji obrony terytorialnej, niezależnej od sił zbrojnych i opartej na potencjale polskich przedsiębiorstw. Mówiąc w skrócie – oligarchom marzy się prywatne wojsko, chyba na wzór jednostek powstających na Ukrainie.

3.

W Lubartowie, nie czekając na Macierewicza, samorządowcy już organizują się militarnie. Jak donosi TVP Lublin, gmina Lubartów na Lubelszczyźnie będzie miała swoją lokalną gwardię utworzoną przez mieszkańców, członków grup rekonstrukcyjnych i entuzjastów historii. Lubartowska Gwardia Wspierania Bezpieczeństwa Obywatelskiego planuje zakup mundurów, broni oraz pojazdu. Aby to zrealizować, wystąpiła o dofinansowanie w kwocie 35 tys. zł do Rady Miasta.

Na temat powołania obrony terytorialnej trwa też dyskusja na Niezależnym Forum o Wojsku. Tu w sposób anonimowy eksperci, często z ogromnym doświadczeniem, wymieniają opinie. Oto jedna z bardzo konkretnych uwag.

Człowiek lasu (NFOW): „Dla tych 9 [brygad] OT potrzeba 162 wyrzutni ppk (i wypadałoby by to były ppk spike LR) i ponad 1000 pocisków (JO + zapas). Ostatnio 1000 pocisków zakontraktowano za 602 mln zł… A gdzie takie drobiazgi jak przynajmniej jedna plecakowa radiostacja na pluton, noktowizor itd.? Jeśli kogoś interesuje »szrot armie« to ok”.

Użyte tu określenie „szrot armie” doskonale obrazuje to, co planują doradcy Macierewicza. Pospolite ruszenie, słabo wyszkolone i wyposażone w kiepski sprzęt, które w razie konfliktu zbrojnego stanie się zwykłym mięsem armatnim. Nasuwa się wniosek, że wcale nie o obronność kraju w tym wszystkim chodzi.

Tymczasem Siły Zbrojne są wciąż niedoinwestowane. Brakuje podstawowego sprzętu, nie ma obrony przeciwlotniczej, śmigłowce ciągną na resztkach ostatniego resursu, marynarka wojenna jest zdziesiątkowana, a wojska lądowe potrzebują około 15 tysięcy nowej kadry zawodowej do uzupełnienia właściwego stanu.

4.

Czy zatem koncepcja obrony terytorialnej jest kompletnie pozbawiona sensu?

W dobie niekonwencjonalnych działań militarnych, jak chociażby te zastosowane na Krymie, trudno całkowicie wykluczyć potrzebę powołania OT. Faktycznie na czas pokoju OT niewiele kosztuje, a na wypadek wojny istotnie wzmacnia obronność kraju, dlatego wiele państw posiada takie formacje. Jednak powinno to się odbywać na podstawie już istniejących organizacji paramilitarnych, w tym klubów strzeleckich, agencji ochrony, które zatrudniają około 150 tysięcy ludzi oraz związków harcerskich.

W żadnym przypadku OT nie powinna być podporządkowana ministrowi obrony (szczególnie takiemu), istnieje bowiem obawa, że mogłaby się przekształcić w prywatną zbrojną bojówkę konkretnego polityka lub partii politycznej.

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.