Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

Czego chcecie od Che

numer 4/2018

„Mamy tak złe, tragiczne doświadczenia z tymi ustrojami, że nie chce się wierzyć, że znajdują się Polacy, którzy chodzą ze znaczkami Che Guevary czy chwalą Hitlera. To dla mnie niezrozumiałe, związane już chyba z jakimiś problemami psychicznymi” – ogłosił prokurator krajowy Bogdan Święczkowski przy okazji tłumaczenia się z tego, co Ziobrowa prokuratura zrobi z neonazistami uganiającymi się po polskich lasach.

 

Jako ludzie lewicy do tego stopnia przyzwyczailiśmy się do histerycznej agresji polskiej prawicy wobec wszystkiego, co jest związane z naszą tradycją i wartościami – że właściwie przestaliśmy na to reagować. Tym razem jednak jako posiadaczka nie tylko znaczka, ale i tatuażu z El Che, pragnę zaapelować do Święczkowskiego i wszystkich jego ideowych pobratymców: trzymajcie swoje brudne brunatne łapska z daleka od bohatera, tchórzliwie zamordowanego przez siepaczy boliwijskiej junty na żołdzie CIA.

Wojna z kultem Che uprawiana przez polską prawicę opiera się na nieuctwie i łgarstwach. Podręcznikowym przykładem tego typu propagitu jest zeszłoroczny tekst w tygodniku „Do rzeczy”. „Che Guevara był masowym mordercą. Sadystycznym zwyrodnialcem, który z zimną krwią eksterminował »wrogów ludu«” – informuje na wstępie Piotr Zychowicz (wybitny historyk, który wsławił się opinią, że w 1939 r. Polska powinna była zawrzeć pakt z Hitlerem i razem uderzyć na Związek Radziecki). Ten ton obowiązuje we wszystkich wypowiedziach polskich prawicowców na temat El Che – i wszędzie jest tak samo niepodparty faktami.

 

Dla porządku: Guevara był „mordercą” w tym samym stopniu, w którym byli nimi żołnierze Armii Krajowej. Wykazywał się bezwzględnością w walce z wielokrotnie silniejszym i równie bezwzględnym wrogiem – co czasami oznaczało także wykonywanie wyroków na zdrajcach i konfidentach. Tak działa wojna, którą polska prawica wielbi wszak i celebruje.

Natomiast jest całkowitym łgarstwem stwierdzenie, iż w porewolucyjnej Kubie Che „wydawał wyroki śmierci”. Jako komendant więzienia La Cabaña miał przywilej stosowania prawa łaski wobec osób skazanych na śmierć przez trybunał rewolucyjny sądzący ludzi reżimu Batisty – przywilej, z którego wedle różnych danych korzystał szeroko lub wręcz przeciwnie – niechętnie. Warto jednak mieć świadomość, o jaki trybunał chodzi.

W porewolucyjnej Kubie powołano 2 trybunały do sądzenia zbrodniarzy Batisty. Pierwszy, przeznaczony dla żołnierzy, policjantów i członków sił specjalnych, wzorowany na Trybunale Norymberskim, rzeczywiście wydawał wyroki śmierci; drugi, przeznaczony dla cywilów – nie. Reżim Batisty był jednym z najbardziej zbrodniczych i skorumpowanych reżimów Ameryki Łacińskiej – a to doprawdy twarda konkurencja. Jego znakiem firmowym, poza bliskimi związkami z amerykańską mafią, było torturowanie i masowe egzekucje osób, także nieletnich, podejrzewanych o antyrządowe postawy. Symbolem Batisty są setki trupów, dyndających na miejskich latarniach ku przestrodze potencjalnych przeciwników władzy. W rządowym amerykańskim raporcie z 1969 r. liczbę ofiar reżimu ocenia się na 20 tysięcy.

Z drugiej strony – liczba egzekucji wykonanych z decyzji trybunałów rewolucyjnych pozostaje sporna, ale poważni historycy zgadzają się, że mieści się ona między 200 a 700; na całej Kubie w ciągu trzech porewolucyjnych lat. Liczba wyroków śmierci na ludzi Batisty, zatwierdzonych przez Che w ciągu pięciu miesięcy, kiedy był formalnie komendantem więzienia La Cabaña (z czego 3 miesiące przebywał poza Kubą), waha się od 55 do 105, w zależności od tego, czy autorzy przypisują mu także odpowiedzialność za rozstrzelania wykonane pod jego nieobecność. I oczywiście, patrząc na to dzisiejszymi oczami, każdy wyrok śmierci, także wykonany na zbrodniarzu, jest zbrodnią dokonaną przez państwo. Ale trzeba też pamiętać, że mówimy o czasach, gdy kara śmierci była w powszechnym użyciu, a do tego o kraju właśnie wyzwolonym spod krwawego reżimu, gdzie nastroje ludu groziły doraźnymi linczami, jeśli władza nie przejmie kontroli nad karaniem zbrodniarzy. Kogo mianowicie Che wysłał na śmierć?

 

Jon Lee Anderson, amerykański publicysta i korespondent wojenny, autor rzetelnej i bardzo wysoko ocenianej biografii Guevary, napisał: „Jak dotąd nie udało mi się znaleźć ani jednego wiarygodnego źródła, dokumentującego przypadek, w którym Che stracił »niewinnego«. Osoby, których stracenie Guevara zatwierdzał, były skazane za zbrodnie, z zasady karane śmiercią w czasach wojny i okresach powojennych: dezercję, zdradę, gwałt, tortury, morderstwa. A szukałem – dodam – przez 5 lat, także w środowiskach antycastrowskich imigrantów w Stanach”.

Oczywiście obsesyjna nienawiść naszej krajowej prawicy wobec międzynarodowego symbolu lewicowego heroizmu niezależna jest od faktów. Ale nie macie wrażenia, że tak naprawdę podszyta jest zazdrością? Dlaczego jakiś czerwony przybłęda z dzikiego kraju 50 lat po śmierci budzi podziw i uwielbienie milionów ludzi na całym świecie, a nasi wspaniali bohaterowie nie? Dlaczego to brodaty smolisty ryj w berecie stał się uniwersalnym symbolem niezłomnej walki, a nie, dajmy na to, gładko ogolone błękitnookie oblicze rotmistrza Pileckiego?

 

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA

Wasze komentarze 9 komentarzy

Odpowiedz na „GalAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Polska to upośledzony kraj ! Z byle h. zrobią bohatera.
    Lewico-pobudka !Musisz( qpba) robić wszystko by nie zaśmiecić placów Krasnalami !

  • Wspomnę tu tylko o jednej zdobyczy rewolucji kubańskiej: zakazie wszelkich loterii i toto-lotków (kasyna w resortach dla turystów są oczywiście OK). Fidel (a może Che, nie pamiętam) powiedział kiedyś: jeżeli ktoś z was wykupi wszystkie losy na loterii to jak myślicie, zrobi dobry interes czy zły? „Zły”, odpowiedzieli ci, co się uczyli matematyki. No więc z narodem jest tak samo.

  • Szacun dla Che Guevary. Wielki człowiek oddany sercem sprawie zwykłych uczciwych ludzi. Koszulkę z Jego podobizną noszę z wielkim dla niego szacunkiem i z dumą.

  • A ja przedstawię odmienną opinię. Niezdrowe są wszelkie skrajności. Owszem, walka ze skorumpowanymi reżimami – tak, ale po to człowiek wymyślił cywilizację abyśmy jednak powstrzymali nasze mordercze zapędy. Smutne w tym wszystkim jest to iż nasza polityka nie wzoruje się na polityce europejskiej, w której odmienności i mnogość poglądów jest tolerowana a wręcz potrzebna, tylko na polityce z USA, gdzie świat jest czarno-biały i istnieją tylko dwie partie. Efekt jest jaki jest – Batista dobry, Che i Castro ZŁY. Pani Agnieszko i drodzy czytelnicy – proponuję zainteresować się pozycją p. Davida Yallop „W pogoni za Szakalem”, który w bardzo rzeczowy i bezstronny (o tyle o ile to możliwe) przedstawił biografię Ilicza Ramireza Sancheza znanego jako Carlos Szakal. Pojawia się tam też rzetelny opis min. płk. Kadafiego, oraz podstawy wybuchu konfliktu Izraelsko-Palestyńskiego. Książka na serio zmienia światopogląd. Wszelkie skrajności są złe. Ale jeszcze gorszy jest chyba brak różnorodności poglądów.

  • Dla mnie Che Guevara byl i pozostanie na zawsze bohaterem czasow mojej mlodosci a nie jakis zdrajca Kukliinski czy zolnierze wykleci.Zadne polskie ,jankeskie czy europejskie zalgane mordy nie sa w stanie tego zmienic. Pozwole sobie tez nie zgodzic z panem Galem. Ksiazke o ktorej pan pisze- mam wlasna- tyle ze püo niemiecku nie mieszkam bowiem w Polsce. polecam rowniez druga ksiazke tego samego autora o zamordowaniu papieza Pawla I o tytuleBog tak chcial?. moge tez podac wiele innych tytulow ktore naprawde otwieraqja oczy,ale obawiam sie ze nie starczyloby mi tu miejsca.Jest pan moim zdaniem zbyt pozytywnie nastawiony do demokracji na wzor europejski.przypomne tylko agresje na Jugoslawiegdzie przez 78 dni i nocy bombardowano rowniez z pomoca EU Ludnosc cywilna. /Jesli tak wygladac ma demokracja to jest mi obojetne czy zyje w w dyktaturze autorytaryzmie czy w demokracji.</ Libie czy Irak.Proponuje tez zastanowic sie nad tym iz caly nasz zalgany swiatek polityczny nadal z najwyzszym szacunkiem wyraza sie o masowych mordercach jakimi przeciez byli i obydwaj Buschowie i Obama. W Wyniku bowiem ich bezposrednich rozkazow bandyckie naloty dronow spowodowaly smierc wielu tysiecy ludzi.

  • Polecam zrobić sobie jeszcze Lenina

  • Gdyby nie ambitne zero, czyli Leszek Miller i trochę Aleksander Niewielki Kwaśniewski, to Święczkowski kisiłby się gdzieś, nikt nie wiedziałby gdzie. To ambitne zero z idiotycznym pomysłem Aleksandra Niewielkiego, promującego inne zero, tyle, że żeńskie, otworzyli bramki na autostradzie władzy takim Święczkowskim. Polityk musi odpowiadać za swoją głupotę, podobnie jak wyborcy. Teraz ludzie lewicy będą mieli dużo, dużo czasu na przemyślenia. Na początek niech pomyślą jak sprawić by ambitne zera zniknęły na zawsze z obiegu publicznego.
    Tyle, że gdy czytam, ze problemem jest Che Guevara, to słabo to widzę.