Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Co Bóg złączy, to rozłączy

numer 13/2018

Papież Franciszek pomaga rozwodnikom.

3 lata temu papież Franciszek uprościł tzw. rozwody kościelne. Czyli procesy toczące się przed biskupimi sądami o uznanie małżeństw za niebyłe.

Papież nie zmienił podstaw prawnych, ale w dekrecie „Mitis Iudex Dominus Iesus” („Pan Jezus łagodnym sędzią”) zreformował tryb prowadzenia procesu.

Korzyści dla osób chcących zostać singlami są oczywiste. Rzecz można przepchnąć w systemie przyspieszonym nawet w 45 dni. Chodzi o sprawy uważane przez Kościół kat. za oczywiste. Co najważniejsze, papa zniósł instancję odwoławczą, więc nie jest możliwa apelacja. W przeszłości zdarzało się, że sądy biskupie, zwłaszcza jeśli małżonkowie pochodzili z różnych diecezji, miały inne zdanie i nieważny związek trwał dodatkowe kilkanaście lat albo do śmierci strony.

Póki co nie udało się w Polsce stwierdzić nieważności małżeństwa w 45 dni. Jednak dyrektywy Franciszka, informatyzacja sądów, a także coraz powszechniejsze wynajmowanie przez powodów pełnomocników procesowych spowodowały, że średni czas uznania związku za nieistniejący skrócił się z trzech lat do około roku.

Skończyły się czasy, gdy delikwent osobiście zwracał się do biskupa i plótł o emocjach. Dziś sądy kościelne mają do czynienia z profesjonalistami. To dobra zmiana dla adwokatów i powodów. Kilka tysięcy złotych dla kancelarii wyspecjalizowanej w prawie kanonicznym pozwala wyplątać się z każdego związku.

 

Bo mu nie staje

Związek nie został skonsumowany z winy męża? Miodzio. Nie istnieje.

 

Bo pieprzy za dużo

Zdradzana żona nie ma co iść z ozorem do biskupów. Trzeba ubrać skok w bok w szaty hiperlibidemii. Nie chodzi o to, że po dwudziestu wspólnych latach w łóżku małżonków przestało być fajnie, a jego podwładna nosiła krótkie spódnice. Rzecz jest poważniejsza. On jest i od początku był satyrem. Miał zwiększoną w stosunku do normalnych standardów potrzebę uprawiania seksu.

Argumentem mogą posłużyć się panowie. Nadpobudliwa żona nie jest żoną, tylko obrzydliwą nimfomanką.

 

Bo wcześniej spał z matką żony

Ania powiedziała „tak” Janowi. Starszy o 12 lat, przyzwoity, pracowity, spokojny. Ania znała te przymioty, bo przez rok Jan żył z jej matką. Barbara to była latawica, wymieniła Jana na kolejnego chłopa, potem wzięła następnego. Ania marzyła o stabilizacji, kiedy więc przyszywany tatuś zwrócił oczy w jej stronę, poczuła, że Pana Boga chwyta za nogi.

– Musisz podrosnąć – mówił, choć skończyła 18 wiosen. W dwudzieste urodziny wzięli ślub.

Po ośmiu szczęśliwych latach i dwóch udanych porodach pokochała kolegę z pracy. Rówieśnik. Skory do zabawy i śmiechu. Ale nie wyobrażał sobie małżeństwa bez księdza.

Beznadziejna sprawa? Ależ skąd. Byle nie bajdurzyć sądowi o niepotrzebnych drobiazgach. Wygraną zapewni kanon 1093. Po rozpadnięciu się konkubinatu strona nie może poślubić najbliższych krewnych partnera, to przeszkoda przyzwoitości publicznej. Ania nie miała prawa przysięgnąć Janowi, bo naraziłoby to społeczność na zgorszenie.

Ważne: konkubinaty w ocenie Kościoła kat. istnieją tylko wówczas, kiedy można je udowodnić.

Na szczęście Jan z Basią mieli ten sam meldunek. To bezsprzeczny dowód istnienia związku. Wniosek: małżeństwo Jana i Anny było nieważne w chwili zawarcia.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Odpowiedz na „ZenekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Dowcip o Ateistach.
    Grupa ateistów stoi po środku Nieba i mówią do siebie….ale tutaj pięknie… ..no…. ale gdzie jest Bóg…i nawołują..halo panie boże jesteś gdzieś tutaj ……halo?Pokaż się ! Nagle nadlatuję aniołowie i wkurzeni pytają .. ..czego się tak drzecie….i o co wam chodzi… na to jeden z ateistów mówi …. chcemy wreszcie zobaczyć tego całego boga …wówczas jeden z aniołów odpowiada…nie ma Boga …. Ateista ripostuję …jak to nie ma…a Anioł odpowiada..nie ma bo Stary popełnił samobójstwo …. ateista konkluduje i co teraz…..a anioł odpowiada…a teraz….. to sobie ,, Róbta co chceta !”.

  • Samobójstwa jeszcze nie popełnił ale jeżeli dotychczas tylko cicho łkał nad polskim kościołem to teraz pewnie rzyga.