Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Autor
M.Z.

Ciszej nad trumnami z cudzymi kawałkami

numer 23/2017

Nic nie miło, gdy się zgniło.

Katastrofa lotnicza brutalnie masakruje ciała ofiar. Kulturalni ludzie powstrzymują się od ich opisywania, ilustrowania. Z szacunku dla ofiar i ich bliskich stan tych ciał pozostaje w cywilizowanym świecie tajemnicą prosektoriów i zakładów pogrzebowych. Wszędzie, tylko nie we współczesnej Polsce. Od kilku tygodni prorządowe media, wspomagane przez tabloidy, z uporem godnym lepszej sprawy podniecają się sensacjami z ekshumacji kolejnych ofiar smoleńskiej katastrofy prezydenckiego Tu-154. Bez zahamowań rozprawiają o przepołowionych ciałach, o fragmentach kilku ciał w jednej trumnie itp. Dziennikarskie relacje bez umiaru te makabreski wyolbrzymiają. Donoszą o dwóch głowach, trzech rękach i czterech miednicach w jednej trumnie. Choć w rzeczywistości patolodzy wykryli fragmenty obcej żuchwy, przedramienia i kości miednicy. Też niedobrze, ale jednak wymowa nieco inna. Znalezione w czyjejś trumnie fragmenty ciała towarzysza w nieszczęściu, przyjaciela, który co siedział obok i zginął w tym samym momencie, traktowane są w tej narracji z obrzydzeniem, jak rodzaj zanieczyszczenia.

Interpretacje tego „danse macabre” mają na celu wywołać oburzenie na Ruskich, którzy w prosektoriach moskiewskich traktowali ciała „naszych bohaterów” bez szacunku, bezcześcili i profanowali. Nawet mundury generalskie i guziki z orzełkiem sponiewierali. I oczywiście wszechobecna teza propagandowa: państwo polskie rządzone przez PO zawiodło, zatem huzia na Tuska i Kopacz, którzy na to pozwolili, a ponadto nas, społeczeństwo, oszukiwali, ukrywając prawdę.

W tej histerycznej wrzawie demagogia idzie o lepsze ze zwyczajnym nieuctwem. Niestety do wielu to trafia. Nawet „Gazeta Wyborcza” zamieściła niedawno obok siebie 2 artykuły. Izabella Sariusz-Skąpska apelowała o powstrzymanie tego szaleństwa i wzruszająco wyznała, że jej nie oburzają szczątki innych ofiar w trumnie jej ojca, który w tej katastrofie zginął. Byli to przecież jego przyjaciele, towarzysze niedoli. A obok dla równowagi pełen oburzenia tekst Andrzeja Kublika, dla którego 3 dłonie w jednej trumnie (w rzeczywistości strzępy dłoni) to skandal, nonszalancja, sprzeniewierzenie się ludzkiemu obowiązkowi.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • O Matko, tyż z mięszanymi uczuciami słucham tych gromowładnych informacji w telewizjach, zwłaszcza reżimowych, o profanacji zwłok (?) ofiar katastrofy przez Ruskich. Aliścić przy całym szacunku dla ofiar i ich rodzin, to powiem tak: Wedle mnie skompletowanie do ostatniego paznokcia każdej z 96 ofiar potrwałoby tak oko ze trzy lata i kosztowałoby krocie. Przy czym mówienie w tym przypadku o naszym, chrześcijańskim szacunku do zwłok, ma się nijak do rzeczywistości i zakrawa na zwykłe dyrdymały, w ramach pisiorskiej walki przy pomocy trumien. Bo to nie są NORMALNE ZWŁOKI kogoś, kto zmarł śmiercią naturalną, lub zginął w ZWYKŁEJ katastrofie, dajmy na to samochodowej. Zwłoki ofiar katastrof lotniczych przypominają – przepraszam za wyrażenie – mielonkę, spowodowaną nagłym zahamowaniem i fizyczne przejście pędu masy w popęd siły, która powoduje, że wszystkie, cięższe części naszego ciała przechodzą przez te lżejsze, doprowadzając do takiej masakry. Po katastrofie lotniczej na Okęciu w 1980 roku kapitana samolotu zidentyfikowano po paskach na pagonach munduru. No chciało by się zaapelować do Pisiorów: Ciszej nad tymi trumnami, kuervas ! Hej !-

  • Rabanka wolska okraszona PiSsem i katobolszewia.

  • W tym przypadku zarzucanie Ruskim barbarzyństwa jest po prostu podłe i nastawione na eskalację nienawiści i konfliktu. Najpierw pisowcy wrzaskiem wymuszają jak najszybsze przywiezienie zwłok do kraju, a później mają pretensje, że zwłoki w trumnach są pomieszane. A co ci patomorfolodzy mieli zrobić, kiedy dano im 3 dni na załatwienie sprawy. Po prostu nie było czasu na badania DNA, tylko w sposób wizualny starano się kompletować te szczątki. A ich stan sprawiał, że pomyłki były nieuniknione. czasem nie dało się zidentyfikować fragmentów np. kończyn, więc wkładano je do jednej trumny. To nie było żadne barbarzyństwo, tylko spełnienie żądań polskiej strony. natomiast nasze władze mogły zarządzić już po przywiezieniu trumien szczegółowe badania i kompletowanie tutaj na miejscu. Ale trwałoby to co najmniej pół roku. A rodziny chciały pochować swoich bliskich natychmiast. No to stało się co się stało i można mieć pretensje do siebie samych, a nie szukac winnych w Moskwie. Po katastrofie niemieckiego samolotu w alpach, gdzie pilot popełniając samobójstwo pociągając za sobą mnóstwo ofiar, badania DNA trwały wiele miesięcy. I to było działanie racjonalne.