Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

Cisi i ciemni

numer 12/2019

Cudowne odzyskanie skarbów Goeringa.

Gdy kapitan Służby Kontrwywiadu Wojskowego okazał się mechanikiem samochodowym, mającym na koncie odsiadkę za rozbój, tłumaczył, że przypadek ministra Mariusza Kamińskiego wskazuje na to, iż karalność kariery w służbach nie utrudnia. Ale działacze fundacji im. Cichociemnych Spadochroniarzy AK bezpowrotnie utracili cichociemność.

 

Biblia i Herman Goering

Głęboka komuna. Jan C., mieszkaniec Poznania, tyra jako taksówkarz. Forsy ma jak lodu. Inwestuje w dzieła sztuki i antyki. Gdy pada komuna, sprowadza z Francji talerze, gary i szklanki z duraleksu, nietłukącego się szkła. Mamony ma jeszcze więcej, kupuje więc więcej antyków i dzieł. Kolekcja staroci, rzeźb, a zwłaszcza obrazów rośnie jak na drożdżach. Obrazów pan Jan ma 2000. Gustuje w dziełach malarzy znanych, zwykle płaci od 500 do 3,5 tys. zł. To za Toulouse Lautreca, Muncha czy Kandinskyego śmieszne grosze. Jan C. sądzi, że robi świetne interesy i jest dolarowym milionerem i złotówkowym miliarderem.

Gdy znajomy mówi, że w Rogoźnie można tanio kupić kompletną Biblię Gutenberga z 1456 r., jedzie, płaci i się raduje. Bo jak tu się nie radować, jeśli strona natchnionej księgi kosztuje 50 tys. dolarów, całość 5 mln zielonych, a pan Jan wyciąga z kiesy raptem 500 dolców, bo sprzedawca jest w potrzebie?

Biblię Gutenberga zamienia na obrazy stanowiące część słynnej kolekcji Hermana Goeringa, marszałka Rzeszy.

Jan C. nie ma wątpliwości, że malunki to autentyki z kolekcji Reichsmarschalla, gdyż na odwrocie dzieł Muncha, Schielego, van Gogha i innych twórców są pieczątki z hakenkreuzami. Uważa, że trafił mu się złoty pociąg.

O złotym pociągu dowiaduje się Michał K., poznaniak związany z fundacją im. Cichociemnych Spadochroniarzy AK, znany jako kapitan Służby Kontrwywiadu Wojskowego, specjalizujący się w akcjach z użyciem broni długiej, czego dowodzą liczne fotografie i wpisy zamieszczane przez pana Michała na Facebooku. Wiedzą dzieli się z kolegami, tak jak on zafascynowanymi kunsztem komandosów Polski podziemnej.

Współcześni cichociemni postanawiają ukraść panu Janowi złoty pociąg.

 

Komandosi, a każdy czapkę nosi

Grupę realizacyjną tworzy 9 osób, w tym pułkownicy Leszek T. oraz Grzegorz L.; pierwszy występuje jako uczestnik czterystu misji i szef oddziału rozpoznania w GROM-ie, drugi jako wszechmocny oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Ponadto Piotr G., policjant referatu operacyjno-rozpoznawczego, jego brat bliźniak Paweł, chwilowo bezrobotny, wcześniej żołnierz oddziału specjalnego Żandarmerii Wojskowej, Marek W., szef firmy ochraniającej budynki rządowe, a w przeszłości oficer stołecznej policji, Jakub D., sokista, Arkadiusz S., prawnik, i Wojciech O., diler samochodów znanej marki. Do tego rzecz jasna kapitan Michał K. Wszyscy aktywnie działają na rzecz fundacji cichociemnych.

Oddział w tak doborowym składzie z łatwością okradłby Bank Federalny USA; obrobienie 70–letniego samotnie mieszkającego figuranta to kaszka z mleczkiem. Dowództwo decyduje, że grupa posłuży się metodą „na policjanta”, spodziewając się, że „dziadek nie skuma, że jest ofiarą kombinacji operacyjnej”, i że na gliny nie zadzwoni, bo będzie się bał, że beknie za posiadanie nielegalnej, pochodzącej z wojennej grabieży kolekcji.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.