Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Chytra baba z PiS-u

numer 50/2015

Panie prezydencie! Ułaskaw gwiazdę pisowskiego dziennikarstwa!

Dorota Kania obiecała Aleksandrze Dochnal, żonie znanego lobbysty, że poprzez swoje znajomości m.in. z braćmi Kaczyńskimi pomoże wyciągnąć jej męża z aresztu. Wzięła za to 270 tys. zł., ale z obietnicy się nie wywiązała. Dopuściła się przestępstwa płatnej protekcji, za co została skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 i 8 tys. zł grzywny. Musi też zwrócić prawie 16 tys. zł kosztów postępowania.

Wyrok jeszcze się nie uprawomocnił. Prokuratura nie będzie składać apelacji. Kania zapewne to zrobi. Zapoznaliśmy się z dokumentami sprawy na którą składa się 39 tomów akt oraz z liczącym 76 stron uzasadnieniem wyroku. Sędzia Iwona Wierciszewska, dysponując solidnym i obszernym materiałem dowodowym krok po kroku opisała przestępczy proceder dziennikarki, która próbowała się wzbogacić, żerując na ludzkiej tragedii.

Skazując pisowską dziennikarkę sąd nie miał żadnych wątpliwości co do popełnionego przez nią przestępstwa.

Oto fragmenty z uzasadnienia wyroku:

  • „W sprawie zostało bezspornie ustalone, iż zawarte z oskarżoną pisemne umowy pożyczki miały zatuszować rzeczywistą intencję stron, tj. udzielenia korzyści majątkowych przez Aleksandrę Dochnal w zamian za podjęcie przez oskarżoną pożądanych przez pożyczkodawców działań , a zatem były w istocie ukrytą łapówką”.
  • „Jako okoliczności obciążające oskarżoną Sąd potraktował znaczną społeczną szkodliwość czynu, sposób działania oraz motywy. Oskarżona działała umyślnie, z zamiarem bezpośrednim, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru na przestrzeni kilku miesięcy. Oskarżona dopuściła się zamachu godzącego w prawidłową działalność instytucji państwowych. Powodem jej działania była chęć osiągnięcia korzyści majątkowej”.
  • „W ocenie sądu oskarżona nie jest osobą zdemoralizowaną, którą należy izolować od społeczeństwa na okres dłuższy niż dwa lata. Okres dwuletniego pozbawienia wolności nie jest karą łagodną, lecz na tyle długą, iż pozwoli oskarżonej na zweryfikowanie swojego postępowania i będzie stanowił dla niej dostateczną przestrogę na przyszłość”.
  • „Rozważania Sądu odnośnie tego, czy oskarżona Dorota Kania zasługuje na dobrodziejstwo warunkowego zawieszenia wykonania kary, doprowadziły do przekonania, iż taka decyzja zrealizuje cele ogólnoprewencyjne polegające na konieczności kształtowania również prawnej świadomości społeczeństwa i wskazania, iż zachowanie oskarżonej spotkało się z właściwą reakcją wymiaru sprawiedliwości”.

Pomimo wyrozumiałości sądu (przestępstwo, którego dopuściła się Kania, zagrożone jest karą do 8 lat bezwzględnego więzienia), koleżanka Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry nie przyznała się do winy, nie wyraziła skruchy. Zaczęła się za to bronić w sposób absurdalny i niedorzeczny, przez co była trzykrotnie karana z artykułu 212 kk (zniesławienie). Na rozprawie przed ogłoszeniem wyroku Kania złożyła pismo. Twierdzi w nim m.in. że sprawa ma podłoże polityczne, została zainicjowana po dojściu do władzy Platformy, gdy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ćwiąkalski, który znał się z Markiem Dochnalem, gdy ten był studentem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z pisma Kani do sądu: „Wysoki Sądzie! Wielokrotnie opisywałam związki biznesu, służb specjalnych i polityki, opisywałam partnerów biznesowych Marka Dochnala, opisywałam ich związki z komunistycznymi służbami PRL i Związku Sowieckiego. Ta sprawa, która jest niczym innym jak polityczną zemstą, nigdy nie powinna zakończyć się śledztwem i aktem oskarżenia. Dlatego – wierząc, że Wysoki Sąd kieruje się niezawisłością i sprawiedliwością – proszę o uniewinnienie od zarzucanych mi czynów”.

Poglądy Kani na swoją sprawę z pewnością weźmie pod uwagę ułaskawiacz prezydent Duda.

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.