Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Choroba Kaczyńskiego

numer 6/2016

Prezes Jarosław mówi u ojca Tadeusza jak jest. I chwali tygodnik „NIE”.

Zauważyliście, iż wszyscy tak bardzo skupiliśmy się na tym, „co” Kaczyński chce zrobić, że nikt się nie zastanawia nad tym, „dlaczego”? A tymczasem zdawałoby się, że zrozumienie motywacji faceta, który od kilku miesięcy ma niemal niepodzielną – choć nieoficjalną – władzę nad Polską, wzbudzając poruszenie w kraju i zagranicą, mogłoby być pożyteczne. Tym bardziej, że nie czyni on żadnych wysiłków, żeby je ukryć. Wręcz przeciwnie: swoją syntetyczną wizję świata, będącą ewidentnie motywacją wszelkich jego działań, przedstawił w zwartej formie 45-minutowego wykładu wygłoszonego pod koniec stycznia na imprezie o cokolwiek ambitnej nazwie „Sympozjum naukowe »Oblicza manipulacji«”, odbytej na Rydzykowej uczelni medialnej „z okazji wspomnienia patrona dziennikarzy św. Franciszka Salezego”.

Wykład „doktora Jarosława Kaczyńskiego” zatytułowany był „Manipulacje w tzw. wojnie polsko-polskiej” – i stanowił syntetyczną koncepcję najnowszej historii Polski. Jest to koncepcja zwarta, precyzyjna, dopracowana w szczegółach – i nosząca wszelkie znamiona zjawiska, które psychologowie społeczni określają mianem „paranoi politycznej”.

Kaczyński wierzy, że polską historię ostatnich 35 lat cechuje sens i porządek. Nic nie było przypadkowe, nic nie zależało od woli ludu – i nic nie było takie, jak się zdawało. Losy naszej znękanej ojczyzny były cały czas w rękach dwóch potężnych grup, które tak naprawdę stanowiły jedność.

Po kolei.

*

Zacznijmy od tytułowej „wojny polsko-polskiej”. Nie jest to, wbrew powszechnym opiniom, walka o władzę między PO i PiS, spór światopoglądowy między środowiskami konserwatywnymi i postępowymi, ani nawet bój między zwolennikami i przeciwnikami teorii zamachu. Jest to „starcie o postkomunizm”, a dokładnie o „uchylenie” tegoż postkomunizmu, który jest czymś więcej niż tylko nazwą okresu historycznego, jaki nastąpił po upadku PRL, a nawet ogółu stosunków społecznych, ekonomicznych, politycznych i kulturowych w tym okresie. „Postkomunizm” to nic innego jak „układ”.

Uczestnikami układu są 2 „ośrodki manipulacji”, splecione ze sobą w konkurencyjnej symbiozie: „ośrodek komunistyczny” i „ośrodek dysydencki”.

całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.