Motto tygodnia: Angole wstawiają kit – to nie brexit, tylko brekshit.

Chłop żywemu nie przepuści

numer 2/2019

Zbliżają się wybory, PiS urządzi więc rzeź nie tylko dzików, ale jeleni, saren, wilków, niedźwiedzi, bobrów, łabędzi, gęsi, czapli, żurawi i kruków!

Lada dzień rozpocznie się wielkie polowanie. W ciągu dwóch miesięcy rząd wybije populację dzików, czyli ok. 210 tys. sztuk. Powód: walka z afrykańskim pomorem świń. Eksterminacyjne plany budzą sprzeciw organizacji ekologicznych i przyrodników. Ludzie piszą listy protestacyjne, organizowane są demonstracje i pikiety. Specjaliści twierdzą, że wyrżnięcie dzików nic nie da. Wirus będzie się rozprzestrzeniał, dopóki rolnicy nie wdrożą rygorystycznego reżimu sanitarnego hodowli świń. A wdrożyć nie chcą, gdyż wiąże się to z dodatkowym nakładem pracy i wzrostem kosztów i tak już mało opłacalnej produkcji.

 

Hej, kąkolą się kąkole, hej, porosło pole chabrem,

Hej, na skuśkę poprzez pole, hej, idziemy se ze szwagrem

Dziki mają pecha. Nie doszłoby do rzezi, gdyby nie zbliżające się wybory parlamentarne europejskie i krajowe. Potężne i wpływowe lobby chłopskie skupione w Krajowej Radzie Izb Rolniczych od jakiegoś czasu naciskało na rząd, aby wydał zgodę na wybicie dzików m.in. przy pomocy wojska (sic!).

Choć systematycznie zwiększano odstrzał, to wirus jednak się rozprzestrzeniał. ASF jest tylko pretekstem. Dla wsiochów dzik jest szkodnikiem, który niszczy uprawy. Władza w końcu uległa idiotycznym żądaniom. Mniema bowiem, że zapewni jej to kilka milionów głosów wiejskiego elektoratu. Pójście na jedno ustępstwo rozzuchwali zaś kmiotków. Nie tylko dziki im przeszkadzają.

 

Powiadają w okolicy mocne chłopy to nie słabe,

taki to bez rękawicy lewą ręką zgniecie żabę

W marcu 2017 r. w Ministerstwie Środowiska odbyło się spotkanie wiceministra Andrzeja Koniecznego z przedstawicielami Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz Wojewódzkich Izb Rolniczych. Chłopi domagali się zwiększenia odstrzału jeleni i wydania zgody na odstrzał łosi, które są pod ochroną. Jesienią 2017 r. minister Jan Szyszko opublikował stosowne rozporządzenie. Po protestach przyrodników, naukowców i organizacji ekologicznych wycofał się, ale los łosi nadal jest niepewny.

Kmiotkom wadzi będący pod ochroną bóbr. Żądają „redukcji jego populacji”, a także zmiany prawa, aby można było niszczyć siedliska bobrów, usuwać żeremie i tamy. Co prawda obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na takie działania, jak m.in. miejscowy odstrzał, ale po spełnieniu wielu wymogów i pod nadzorem służb ochrony środowiska. Chłopi jednak nie mają czasu zawracać sobie dupy formalnościami.

 

Jak nam kiedyś napomknęli, że są w stawie dwa piskorze

tośmy cały staw spuścili, chociaż wielki był jak morze

Wychowane na przesądach, legendach i bajce o Czerwonym Kapturku ćwoki chcą zniesienia ochrony wilka.

List w tej sprawie wysmarował do ministra środowiska prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz. Wywodzi on m.in., że „od 1998 r. wilk otoczony jest pełną ochroną prawną i populacja tego gatunku wzrosła w sposób zagrażający bezpieczeństwu mieszkańców bieszczadzkich wsi. (…) Teraz wilki oprócz tego, że atakują stada owiec, kóz, zagryzają psy pasterskie i domowe, to pojawiają się w bezpośrednim otoczeniu zagród domowych, powodując uzasadniony strach wśród wszystkich gospodarzy, nie tylko hodujących owce. Samorząd rolniczy zwraca uwagę, że interwencyjny odstrzał wilka, w praktyce się nie sprawdza, dlatego domaga się przywrócenia wilka na listę zwierząt łownych”.

Zdaniem głównego konserwatora przyrody i wiceministra środowiska Andrzeja Szwedy-Lewandowskiego populacja wilków wcale nie wzrosła (utrzymuje się na stałym poziomie ok. 370-480 osobników, które przemieszczają się na Ukrainę i Słowację), a liczba ataków na zwierzęta gospodarskie zmniejsza się i są to jednostkowe przypadki.

 

Wczoraj w klubieśmy wytłukli, szwagier szyby, ja zaś wazon,

szwagra nerwi, ja nie lubię, że tak muchy po nich łażą

„Ataki na zwierzęta hodowlane oraz psy nie są wynikiem wzrostu populacji wilka, lecz przejawem strategii drapieżnika pozyskującego pokarm najłatwiej dostępny. W przypadku psów agresja wynika z naturalnych zachowań konkurencyjnych pomiędzy osobnikami, wynikających z terytorializmu. Nadto ataki takie miały miejsce także w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy liczebność wilka była znacznie mniejsza. Nie ma też dowodów, że wilki w związku z dużą liczebnością czy brakiem odstrzałów, zatraciły wrodzony instynkt i przestały się bać ludzi, gdyż wcześniej również nie unikały penetracji terenów w sąsiedztwie osad ludzkich. Po 1945 roku w Polsce nie odnotowano zranienia człowieka przez wilka, czego nie można powiedzieć w przypadku kontaktu z psami, w tym także bezpańskimi (wałęsającymi się)” – wyjaśnił prezesowi minister.

 

Łazi toto takie marne, aż że dziwno drodzy moi

ani tego włożyć w garnek, ani nie da się wydoić

Chłopi żądają odstrzału będących pod ochroną niedźwiedzi, które też wchodzą w szkodę!

Na razie Ministerstwo Środowiska jest temu przeciwne, powołując się m.in. na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, gdzie napisano iż „obowiązkiem właściciela jest dbałość o swój majątek i podejmowanie starań w celu jego ochrony. Właściciel lub użytkownik mienia przewidując możliwość wyrządzenia szkody przez zwierzęta objęte ochroną gatunkową, w pierwszej kolejności sam powinien podjąć stosowne czynności, zmierzające do uniknięcia szkody lub zminimalizowania jej rozmiarów”. Jednak, jak twierdzi resort, „sytuacja jest monitorowana” i jeśli zajdzie potrzeba, „zostaną podjęte odpowiednie działania”.

 

Hej, kąkolą się kąkole, hej, soczyście rośnie trawa,

gdy ze szwagrem tak przez pole, no, to żywe nie ma prawa

Okazuje się, że to nie przyrodnicy i myśliwi, ale chłopi mają najwięcej do gadania podczas tworzenia prawa łowieckiego. Lobby wsiowe regularnie naciska na władzę w sprawie „nadmiernej ilości zwierzyny łownej” oraz zwiększenia planów łowieckich. M.in. w 2017 r. samorząd rolniczy przekazał Ministerstwu Środowiska stanowisko dotyczące rozporządzenia w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne. Ze względu na rzekome duże szkody powodowane przez dzikie gęsi w związku ze zwiększeniem ich liczebności zaproponowano wydłużenie okresu polowań: na gęsi zbożowe i białoczelne od 30 sierpnia do 1 lutego i na gęgawy od 30 sierpnia do 15 stycznia. Na listę gatunków zwierząt łownych zaproponowano wpisanie kormorana, żurawia i gatunków krukowatych „ze względu na ogromne szkody powodowane w uprawach rolnych” oraz po raz kolejny wilka „z powodu zagrożenia dla zwierząt i ludzi”. Mało tego! Kmiotom podpadły nawet łabędzie, które też niszczą uprawy.

 

Wkoło spokój, wkoło cisza, gorąc na czterdzieści stopni,

Władek, patrzaj, leci mysza, ulżyj sobie, weźże kopnij

W marcu 2018 r. zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych, realizując wniosek przyjęty na XI Posiedzeniu Krajowej Rady Izb Rolniczych, zwrócił się do rządu o przeprowadzenie odstrzału redukcyjnego jeleniowatych. „Samorząd rolniczy po raz kolejny zwraca uwagę na problem, jaki stanowi duża liczebność jeleniowatych w Polsce oraz jak dramatyczne skutki przynosi ona polskim gospodarstwom rolnym. Szkody dokonane przez jelenia doprowadzają do bankructwa wiele gospodarstw, a rolnicy tracą plony nawet w 70-80 proc. swojego areału” – brzmi chłopskie stanowisko.

Na razie nie wszystkie postulaty zostały spełnione. Koła łowieckie mają swoje limity odstrzałów i nawet potężna armia ponad 120 tysięcy myśliwych nie da rady wyrżnąć wszystkiego, co wchodzi w szkodę. Na szczęście w odwodzie jest wojsko.

 

ANDRZEJ SIKORSKI

*Tytuł i śródtytuły pochodzą z piosenki „Chłop żywemu nie przepuści”.

Wasze komentarze 14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Artykuł pięknie wpisuje się w konflikt dworu i wsi z drugiej połowy XIX. Ciekawym czy autor dojrzeje do ludomanii początku XX.

    • Autor nie dojrzeje, bo jest głupim miejskim ćwokiem. Co trzyma na m2 ratlerka, a co jedyne hoduje to bąki po bigosie. Wilki są w tym kraju nie potrzebne, tak jak lisy. Jak ma ochotę je chronić to niech się przeprowadzi do lasu i hoduje drób na dokarmianie dzikiej zwierzyny.

    • bo poloki to 19 wieczna wies, czasem 13 wieczna, I to sie u tych POLACKICH PASTUCHOW NIGDY NIE ZMIENI

  • Dzięki PiS dowiadujemy się jak wielkie zasoby debilizmu tkwią w polskim rządzie. Aż strach pomyśleć, że któryś z rządzących dojdzie do wniosku, że w społeczeństwie jest zbyt dużo antyklerykałów stanowiących potencjalne zagrożenie dla imperium Rydzyka i chrześcijaństwa w Europie.

  • wykonawcy piosenki – „Silna Grupa Pod Wezwaniem”, autor tekstu Jerzy Grześkowiak, rok 1972. Amen.

  • Pozdrawiam serdecznie Pana Jerzego Urbana Panie Jerzy jest Pan ostatnim inteligentnym i z prawdziwym poczuciem humoru człowiekiem w tym zasranym kraju

    • mysle dokladnie a nawet bardzo podobnie lol , to jedyna gazeta gdzie o polokoch mowi sie prawde na dodatek z poczuciem humoru. Ja humor w stosunku do polonusow stracilem

  • Debiloza w pełnym rozkwicie.
    Rok w rok, na legalnych polowaniach, zabija się między 250 a 300 tys. dzików.
    Gdyby tego nie robiono, to po kilku latach na Marszałkowskiej trzeba byłoby robić specjalne przejście dla pieszych.
    Z PiSem nie wygra się pisząc idiotyczne artykuły.

  • Mam pytanie retoryczne .
    Dlaczego Ministerstwo Ochrony Środowiska -minister wydał rozporządzenie jak dobrze pamiętam Szyszka
    ( strzelanie do loch ciężarnych ).?
    Każdy zdrowo myślący myśliwy a jest nas na szczęście większość , przestrzega etyki myśliwskiej – jak wystrzelamy wszystko to zostaje tylko płacić składki w PZŁ bo na co polować mamy .?
    Myśliwi to nie debile..
    W jakim my kraju żyjemy.
    Szkoda , że w artykule redaktor nie uwzględnił strony myśliwych .
    Doczekaliśmy czasów kiedy to myśliwy parodoksalnie broni zwierzyny, ale to nie wszyscy rozumieją łącznie z redaktorem.
    Myśliwy .