Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Autor
Łukasz Piotrowicz

CepElia

numer 21/2018

Co robi sceptyk na spotkaniu ze stygmatykiem? Szuka dziur w całym.

 

Na trasę koncertową do Polski przybył włoski gwiazdor mistycyzmu Elia Cataldo, znany bardziej pod scenicznym pseudonimem fra’Elia (brat Eliasz, nazywany bywa u nas także bratem Elią). Odwiedził kilka miast, w tym Warszawę. 19 maja dwukrotnie wystąpił w kościołach w Łodzi. Ciekawość popchnęła mnie do uczestnictwa w jednym ze spotkań. Cataldo to postać ciekawa, a jeszcze ciekawszych rzeczy dowiedziałem się o ludziach, którzy spędzają czas na takich spędach. Żadna transmisja nie odda panującej tam atmosfery – i nie chodzi o atmosferę pobożności. Najbardziej interesujące rzeczy nie dzieją się przy ołtarzu, ale wśród uczestników.

 

***

 

Najpierw kilka słów o bracie Eliaszu. Urodził się 20 lutego 1962 r. w Francavilla Fontana (południowe Włochy) jako ostatnie z ośmiorga dzieci katolickich rodziców. To jedna z niewielu pewnych informacji na jego temat. Resztę dopowiada na spotkaniach towarzyszący mu ks. Marco Belladelli. Czyli np. to, że 2 tygodnie po urodzeniu z racji rozpoczęcia Wielkiego Postu niemowlak Cataldo odmówił ssania piersi i aż do Wielkanocy pościł. Nie dał się karmić butelką ani w inny sposób. W niedzielę wielkanocną zaczął normalnie jeść. Nie wiadomo natomiast, czy do ssania cycków powrócił i kiedy ssać przestał. Ks. Belladelli twierdzi, że z tym postem zostało mu do dziś: co roku przez 42 dni nic nie je. Gdy podejmie próbę, wymiotuje. Uzupełnia tylko płyny. Powinien opracować autorski system dietetyczny.

Do tego widuje Chrystusa, Maryję, Anioła Stróża o imieniu Lechitiel oraz innego włoskiego stygmatyka – ojca Pio. Ten ostatni w konwersacjach pieszczotliwie nazywa Elię „osiołkiem Pana Jezusa”, co jest nobilitacją, bo na osiołku Jezus wjechał do Jerozolimy. Jest wreszcie Cataldo fotografem Chrystusa. Tak to relacjonują jego hagiografowie: „Wydarzenie miało miejsce podczas badań lekarskich, na które został wysłany do USA. Komisja pytała brata Elię, czy z kimś rozmawia? Chodziło im o świat duchowy, o aniołów, Matkę Bożą, etc. On w duszy usłyszał głos: – Nie odpowiadaj na to pytanie. Pod naciskiem kolejnych pytań Komisji głos mu powiedział: – Zaproś ich jutro do kościoła, aby zrobić zdjęcie”. Komisja dała Eliaszowi aparat-zabawkę z kliszą na 12 zdjęć. No i na tym ostatnim wyszło zdjęcie Jezusa. Wygląda jak zwykły obraz, ale Cataldo upiera się, że z dokładnie takim Chrystusem ucina sobie pogawędki. I że tak to właśnie było, nie zmyśla.

Najbardziej znany jest ze stygmatów. Brat Elia ma przejebane bardziej od kobiet, bo krwawi co tydzień, i to z kilku dziur naraz.

Stygmaty ma od kilkudziesięciu lat i nie zanosi się na to, aby miał przekwitnąć póki biznes kwitnie. Do tego regularnie odbywa sparingi z Szatanem; towarzysze znajdują go potem obitego i zakrwawionego. Diabeł lubi się napierdalać.

 

***

 

Jako się rzekło, na jedno z łódzkich spotkań ze stygmatykiem się wybrałem. Było to w parafii Matki Bożej Anielskiej przy ul. Rzgowskiej. Przy wejściu na teren kościelny czekał kramik z książkowymi biografiami bohatera oraz reprodukcjami wykonanej przez niego fotografii Jezusa. Wystawiono także koszyki do wrzucania karteczek z intencjami do omodlenia przez brata Eliasza. Grzech nie skorzystać: prosiłem o dobrą sprzedaż „NIE”. Skromnie wrzuciłem jedną karteczkę, ale byli i tacy, co wrzucali je hurtowo. Muszą mieć w życiu nieźle przejebane, skoro tyle spraw chcą naprawić dziurawymi rękami fra’Elii.

 

Całość na łamach

 

 

Wasze komentarze 5 komentarzy

Odpowiedz na „NIEAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.