Motto tygodnia: Ecie-pecie, ecie-pecie, profesor Lech Morawski w Oksfordzie plecie.

Bogaty mąż sądu

numer 27/2015

Kogo awansuje minister Budka.

Z hurtowni znajdującej się w Świdnicy komornik – mąż pani sędzi – zabrał towar o wartości 702 198,37 tys. zł, a oprócz tego 4 samochody: bmw, toyotę, hondę i fiata. Towar i samochody należały do wrocławskiego przedsiębiorcy Przemysława Malinowskiego. Komornik zajął także emeryturę Malinowskiego. Usiłował również zająć mieszkanie, w którym Malinowski mieszkał. To się akurat nie udało, gdyż mieszkanie należało do kogoś innego.

Grażyna Szyburska-Walczak w tamtym czasie orzekała w Sądzie Okręgowym w Legnicy. Jej mąż Czesław Walczak pracował jako komornik przy Sądzie Rejonowym w Legnicy.

Wtedy jeszcze nie była to grabież, lecz realizacja nakazu zapłaty wydanego przez Sąd Rejonowy w Trzciance. Po jakimś czasie okazało się, że trzcianecki sąd został wprowadzony w błąd. Nakaz zapłaty wydał na podstawie dostarczonej do sądu fałszywej dokumentacji handlowej. Tymczasem sprawę przekazano innemu komornikowi. Ten po trzech latach umorzył egzekucję, gdy okazało się, że jest ona prowadzona bezzasadnie.

Z dokumentów wynikało, że towar zabrany Malinowskiemu nie został zlicytowany. Przedsiębiorca zwrócił się więc do pierwszego komornika, tego z Legnicy, o zwrot towaru. Komornik towaru nie oddał. Najpewniej już go nie miał. Rozpoczął natomiast akcję zmierzającą do tego, by przedsiębiorca zajął się innymi – poważniejszymi – problemami. Skierował mianowicie prywatny akt oskarżenia do Sądu Rejonowego we Wrocławiu przeciwko przedsiębiorcy. Malinowski odzyskał jedynie emeryturę i samochody. Towaru nie.

„Uprzejmie proszę o interwencję i zwrot towaru – pisał przedsiębiorca Malinowski w jednym z pism do prokuratury. – Spis towaru znajdujący się w Protokole Zajęcia Nieruchomości sporządzony przez komornika nie odpowiada faktycznej ilości zabranego mi towaru. Spis ten, jak sądzę, został przez komornika przerobiony. Z liczby 2500 pudeł zrobiono 500. Towar został zwolniony z egzekucji, lecz mimo to nie został mi zwrócony”.

W piśmie tym Malinowski zawiadamiał o co najmniej dwóch przestępstwach. O sfałszowaniu dokumentu i o zaborze mienia wielkiej wartości. Ale to jemu prokuratura postanowiła dokopać.

Okradziony przez komornika przedsiębiorca został oskarżony najpierw o sfałszowanie dokumentów komorniczych. Gdy poskarżył się prokuratorowi apelacyjnemu i gdy okazało się, że ekspertyza biegłego grafologa jest dla niego korzystna, wówczas zagubiono akta śledztwa.

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.