Motto tygodnia: Czy to przejaw bałaganu, szczyt o Iranie bez Iranu?

Biedroń słodko-kwaśny

numer 6/2019

Wiosna dupy nie urywa.

Felerna lewica jest lepsza niż żadna. Choć oczywiście byłoby lepiej, gdyby Biedroń się w swojej lewicowości nieco podciągnął. Ma jeszcze czas.

Kłopot z Robertem Biedroniem – co jako warunkowa entuzjastka nowej nadziei lewicy odnotowuję z coraz głębszym niepokojem – polega na tym, że jak na faceta po czterdziestce jest zdecydowanie zbyt młodzieńczy.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że jego ukształtowane poglądy dotyczą jedynie dość prostego zagadnienia, jakim jest neutralność światopoglądowa państwa. Z postulatami w tej dziedzinie – legalna aborcja i ogólnodostępna antykoncepcja, związki partnerskie, wyprowadzenie religii ze szkół, opodatkowanie Kościoła zamiast ciągłego dotowania, renegocjacja konkordatu – zgadza się każdy człowiek nowoczesnej lewicy i tu w zasadzie nie powinno być dyskusji. Także ze strategicznego punktu widzenia: sukces Ruchu Palikota wskazuje na to, że w tym antyklerykalnym elektoracie jest istotny potencjał. Przez ostatnie 8 lat został on niewątpliwie wzmocniony przez radośnie postępujący upadek autorytetu Kościoła, w ostatnich miesiącach uosobiony furorą filmu „Kler” i ujawnieniem tajemnicy poliszynela, jaką były swawole prałata Jankowskiego.

 

Przebija brak zdecydowania

Ale do tego, żeby być lewicą, nie wystarczy być antyklerykałem. Serio. Biedroniowi wydaje się, że może umknąć przed tym problemem, zastępując słowo „lewicowy” zręcznym eufemizmem „progresywny” – ale trudno mi oprzeć się wrażeniu, że nie wynika to ze świadomego wyboru, tylko właśnie z jego braku. Poza kwestiami ogólnie mówiąc obyczajowymi, w których zdanie Biedronia jest znane, a wiarygodność wysoka niejako automatycznie, jego światopogląd zdaje się podlegać dynamicznym fluktuacjom. Jak gdyby nowa nadzieja lewicy nie mogła się zdecydować, czy jest za państwem opiekuńczym, czy za Balcerowiczem; za równością czy za Bochniarz. I ten brak zdecydowania – a także, obawiam się, wiedzy – wyraźnie przebija z propozycji programowych partii Wiosna.

Tej nazwy, nawiasem mówiąc, szczerze nienawidzę, ale może to wina mojego starczego od urodzenia umysłu, który reaguje neurotycznie na wszelki infantylizm. Gorzej, że ów infantylizm widać także w programie.

I nie chodzi mi o ambitne propozycje programowe, w rodzaju 1600 zł netto minimalnej emerytury, żłobków dla wszystkich dzieci czy darmowego internetu. To są polityczne wybory budżetowe – i są one niewątpliwie słuszne z punktu widzenia lewicy, co oczywiście jest wodą na młyn tych, którzy chcą Biedronia wepchnąć w format lewicowy; czyli także mnie. I nie mam do Biedronia pretensji, że nie przedstawia dokładnych rachunków budżetowych, bo to nie jest zadanie inauguracyjnej konwencji partii opozycyjnej. W Polsce, pod wpływem trzech dekad neoliberalnej indoktrynacji, zwykło się uważać, że ten, który zapowiada wydatki budżetowe, jest populistą, a ten, kto obiecuje zmniejszenie podatków, wykazuje się odpowiedzialnością za państwo. Otóż gówno prawda! I jeden, i drugi komunikat jest obietnicą, na którą konieczne będzie znalezienie finansowania, z tym że ten drugi ma charakter neoliberalny, a pierwszy, powiedzmy, keynesowski. Żyjemy w czasach kompletnego bankructwa myśli neoliberalnej i odpowiedzialny polityk ma nie tylko prawo, ale i obowiązek mówić o tym, w co państwo powinno inwestować. Godne emerytury, żłobki i przedszkola umożliwiające pracę i rozwój wszystkim rodzicom (głównie matkom), darmowy ogólnopolski internet czy – z mniej nagłośnionych pomysłów – „świetliki”, czyli konglomeraty bibliotek, domów kultury i świetlic, bezpłatnie dostępne dla wszelkich organizacji społecznych – to bardzo racjonalne cele inwestycyjne.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Jak chcecie rozdawac to ze swoich pieniedzy. Precz z komuna 🙂

  • Słusznie pisze Pani Redaktor, że „żeby być lewicą, nie wystarczy być antyklerykałem”.
    I nie wystarczy do tego dumnego tytułu ani darmowy internet (mają go niektóre miasta w USA), ani minimalne świadczenia aby nie zdechnąć z głodu (ma je cały uprzemysłowiony świat), ani nawet darmowe domy dla obywteli (Arabia Saudyjska, ex Libia).
    Lewica to prymat pracy, prawo do pracy, przywileje z pracy i władza oparta na stosunku do pracy.
    Sięgnijmy więc do kieszeni tych, którzy mają miliardy, bo oni ich nie zapracowali (milionerów zostawiamy w spokoju, milion PLN można jeszcze uczciwą, wykfalifikowaną pracą zarobić).
    A jak to zrobić?
    Wprowadzając płacę maksymalną, dochód maksymalny i majątek maksymalny.
    Na przykład w wysokości uposażenia prezydenta kraju.

  • Szkoda tej pisaniny… W Polsce od 30 lat nie ma żadnej lewicy i długo nie będzie. Na lewicowośc SLD ludzie ostatni raz dali się nabrac w 2001 roku i otrzymali to, czego nawet Balcerowicz nie wprowadził… Umowy śmieciowe, eksmisję na bruk, kontynuację złodziejstwa zwanego prywatyzacja, obniżanie podatków bogatym, dokręcanie śruby biedakom, i jeszcze parę innych kwiatuszków.
    Teraz różni tacy udający lewicę ograniczaja się jedynie do deklaracji w kwestiach okołodupnych i – ale tu jeszcze ostrożniej – antyklerykalnych. Tyle że Polska to nie Francja ani Niemcy, że socjalnie wszyscy jakos tam są zabezpieczeni i w zasadzie pozostało do zalatwienia – i różnienia się – juz tylko to. Zreszta jakby jakims cudem ta tzw. lewica wygrała wybory to jestem więcej niż przekonany, że ze wszystkich ich bojowych deklaracji ostałoby się może to, że nie zaostrzyliby tzw. kompromisu aborcyjnego. wszystkie inne obietnice zostałyby szybko wygaszone, z Kościółkiem by się szybciutko dogadali, i zajęliby się konsumowaniem władzy. No i propagandą sukcesu ma się rozumiec, tak jak wszyscy do tej pory rządzący. 🙂

    • Ale za 30 lat będzie i trzeba zaczynać już teraz.
      Od wydania „Kapitału” do Rewolucji upłynęło nawet więcej niż 30 lat, ale teraz mamy szybsze media

  • Bardzo mnie cieszy wewnętrzne skłócenie tej pseudolewicy. Bo to oznacza, że nic z tego będzie. Buahahhahahahaha!

  • „konglomeraty bibliotek, domów kultury i świetlic, bezpłatnie dostępne dla wszelkich organizacji społecznych – to bardzo racjonalne cele inwestycyjne.” – tylko kto by tam chodził? To już nie te czasy.

  • Lewico a co jak by takie hasło:,, boga nie ma i nie było tak po co nam kler,, Ale na to nie będzie odwagi. To wynik prania mózgów w szczenięcym wieku przez zakonnice w przedszkolach. Co gdyby przypadkiem był jakiś bóg i nie dostalibyście się do niebiczka…..

  • A ja w wyborach do europarlamentu na pewno zagłosuję na Wiosnę Roberta Biedronia. Mam dość układu PO-PIS. Widzę, że SLD przymila się do Platformy, chcę nawet wstąpić w ich koalicję, całkowicie się zepsuli. Ponadto wierzę, że Biedroń zwalczy o świeckie państwo, czego SLD nigdy nie zrobiło.