Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

Biało-pomidorowa

numer 32/2018

Prawi, sprawiedliwość i ser na wierzchu.

„Trzecim okiem widziałem, jak ktoś próbuje mnie pchnąć w okolicę miednicy. Próbowałem zrobić unik, ale moje ciało nie było dostatecznie elastyczne i poczułem pchnięcie”.

Gdyby do pchnięcia doszło podczas parady równości, miałoby wymiar sodomiczny. W miednicę pchnięto w czasie demonstracji w obronie niezawisłości sądów. Akt miał wymiar polityczny. I przyniósł sławę pchanemu, pchającemu i pizzy.

 

***

Lipiec 2017 r. Senacka komisja ustawodawcza opowiada się za przyjęciem bez poprawek nowelizacji ustaw o Sądzie Najwyższym, ustroju sądów, Krajowej Radzie Sądownictwa i prokuraturze. W odpowiedzi targowica i esbecja organizują akcję „Łańcuch światła”. Protest polega na trzymaniu zapalonych świec, czytaniu konstytucji i wznoszeniu antyrządowych okrzyków. W Gryfinie, 21-tysięcznym mieście położonym nieopodal granicy z Niemcami, płoną świece, trwa odczyt konstytucji, ale okrzyki są rzadkie i brzmią rachitycznie, nic nie zwiastuje trzęsienia ziemi. Kataklizm nadciąga z zachodu wraz z Michałem Słyżem.

Słyż niesie pudełko z ciepłą pizzą. Pyta policjantów, czy nie skosztują. Stróże prawa grzecznie, acz stanowczo odmawiają, bo żreć na służbie nie wypada. Słyż twierdzi, że idzie do domu i tak się złożyło, że najkrótsza droga wiedzie trotuarem zajętym przez demonstrantów. Czy może przejść wśród obrońców apolityczności wymiaru sprawiedliwości? Policjanci pozwalają. Słyż włazi w tłumek. Gdy krzyczy: „Przepraszam, pizza idzie!”, młoda targowiczanka odczytuje art. 166 konstytucji. „Zadania publiczne służące zaspokajaniu potrzeb wspólnoty samorządowej są wykonywane przez jednostkę samorządu terytorialnego jako zadania własne, jeżeli wynika to z uzasadnionych potrzeb państwa, ustawa może zlecić jednostkom samorządu terytorialnego wykonywanie innych zadań publicznych” – brzmi nieśmiały sopranik. I – co tu kryć – ze sznapsbarytonem Słyża nie ma szans. Efekt: pizza przykrywa konstytucję.

Zachęcony powodzeniem Słyż wzbogaca repertuar. „Idzie pizza, ale nie dla was!” – woła. Manifestanci zaczynają stawiać opór, zwierają szyki, nie chcą przepuścić. „To jest chodnik, przestrzeń publiczna, ja chcę tylko iść do domu!” – krzyczy Słyż i pudełka z pizzą używa w charakterze tarana. Ktoś ze zgromadzonych mówi, że jeśli powie przepraszam, to przepuszczą. Słyż przeprasza i pada komenda: „Przejście!”. Marek Brzeziński, radny powiatowy w Gryfinie (startował z listy PO, ale do partii nie należał i nie należy), jest skoncentrowany na słuchaniu konstytucji. „Idzie pizza” go wnerwia; żeby pizza sobie poszła, robi 2 kroki i przypadkiem wpada na Słyża. A ściślej pcha go w miednicę. Reakcja Słyża według Słyża: „Jakie były pańskie intencje pchnięcia mnie w miednicę?”. Reakcja Słyża według Brzezińskiego: „Przeproś, chamie jeden”.

Do wyjaśnienia intencji ani do dokonania przeprosin nie dochodzi. Za to

Brzeziński dobywa pizzę z pudełka i wali nią Słyża po pysku. Żeby wzmóc męki ofiary, wciera potrawę w facjatę.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Odpowiedz na „AdamAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.