Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

stosunki-premiera-siemoniaka-cwikla

Stosunki premiera Siemoniaka 2

numer 32/2015

MON czuwa nad karierą partnerki jednego z oficerów.

Tydzień temu napisaliśmy o niechlubnych karierach red. Edyty Żemły i jej protektora komandora Janusza Walczaka, obecnie szefa Zespołu Prasowego Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej. Oraz o skandalicznym przebiegu ustawionego konkursu na dyrektora Wojskowego Instytutu Wydawniczego (WIW). Dziś kolejne szczegóły.

Zakończenie konkursu. Po tym jak ówczesny dyrektor WIW Marek Sarjusz-Wolski zawiadomił prokuraturę wojskową o faworyzowaniu jednej z kandydatek – Żemły – minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak musiał unieważnić konkurs. Mimo niezbitych dowodów na nieetyczne i niezgodne z prawem zachowanie Żemły i Walczaka, oboje zachowali swoje posady, a jedynym efektem skandalu było wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Małgorzaty Ś.-S., pracownicy Departamentu Prasowo-Informacyjnego MON (jego szefem był Walczak), która udzielała wskazówek Żemle oraz korygowała błędy w jej aplikacji konkursowej.

Śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez Walczaka zostało umorzone w kwietniu 2015 r. przez prokuraturę wojskową. Zdanie z uzasadnienia: „W powyższej sprawie nie znaleziono dowodów na uprawdopodobnienie, w stopniu graniczącym z pewnością, popełnienia przestępstwa, co nie wyklucza, że mogło ono być popełnione (podkr. red.)”.

Decyzja o umorzeniu zaskoczyła nie tylko pracowników WIW, lecz również oficerów Żandarmerii Wojskowej, którzy prowadzili śledztwo.

Wymiana żandarmów. W maju 2015 r. dotychczasowy Komendant Główny Żandarmerii Wojskowej gen. dyw. dr Mirosław Rozmus nagle przestał sprawować tę funkcję i został zmuszony do odejścia do cywila. Nowym komendantem został gen. bryg. Piotr Nidecki, dotychczasowy szef Centrum Operacyjnego MON. Nidecki jest znajomym i przez pewien czas był formalnym przełożonym Walczaka. Jest także pośrednio zaangażowany w to, co się dzieje w WIW, o czym za chwilę.

Z bloga gen. dyw. w stanie spoczynku Piotra Makarewicza:

„Pamiętam przyszłego generała brygady Nideckiego jako majora, który obsługiwał aparaturę audiowizualną i rejestrującą posiedzenia kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej. Już wtedy zastanawiałem się, czy dla obsługi tego sprzętu potrzebny jest aż major, gdyż ja, będąc w stopniu majora, dowodziłem pułkiem czołgów, a potem pułkiem zmechanizowanym. Nie przypuszczałem jednak, że obsługa magnetofonu czy obsługa korespondencji to droga do objęcia stanowiska zastępcy dyrektora Sekretariatu MON, potem dyrektora tegoż Sekretariatu, a od 8 lipca 2014 r. szefa Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej i w rezultacie droga do stopnia generała brygady”.

Coś jest na rzeczy. Saper Nidecki trafił do MON w 2001 r., gdzie zaczął służbę jako szeregowy pracownik w sekretariacie ministra; zajmował się m.in. korespondencją. Po 13 latach pracy biurowej na wniosek Siemoniaka awansował na generała brygady. Nidecki na stanowisku komendanta żandarmerii bardziej przypomina figuranta niż fachowca. Nie ma pojęcia o prawie i pracy dochodzeniowo-śledczej.

Ochrona kontrwywiadowcza. Od początku istnienia WIW był objęty ochroną kontrwywiadowczą. Zwyczajem, ale i wymogiem było to, żeby dziennikarze odbyli szkolenia w zakresie ochrony informacji niejawnych oraz mieli tzw. poświadczenie bezpieczeństwa wystawione przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).

„NIE”: – Czy posiada Pani poświadczenie bezpieczeństwa? Jeśli nie, to dlaczego?

Żemła: – Poświadczenie bezpieczeństwa nie jest wymagane na zajmowanym przeze mnie stanowisku.

Dowiedzieliśmy się, że Żemła takiego poświadczenia nigdy mieć nie będzie. Z różnych powodów, m.in. dlatego, że jej zachowania towarzyskie nie gwarantują ochrony tajemnicy służbowej.

Nie trzeba dodawać, że brak poświadczenia utrudnia współpracę z wojskiem – wręcz przewrażliwionym na punkcie ochrony tajemnicy.

Wobec czego Walczak zaczął naciskać, żeby zmienić regulamin WIW. W jednym z pism zasugerował nawet wprowadzenie do regulaminu zdania: „WIW nie przetwarza informacji o charakterze niejawnym”.

Żeby zamknąć Walczakowi gębę, w marcu 2013 r. ówczesny dyrektor WIW Sarjusz-Wolski zwrócił się do szefa SKW, wtedy gen. bryg. Janusza Noska, o ostateczną opinię w tej sprawie. SKW podtrzymała wymóg przetwarzania tajnych informacji w WIW, nie zgadzając się na innowacje proponowane przez Walczaka.

całość na łamach

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna