Motto tygodnia: Dla Szydło lepsze kwiaty niźli fiaty.

Autor
Konrad Stachnio
Jumy, włamy, skipy

Jumy, włamy, skipy

numer 51-52/2014

Mniej przedmiotów, więcej adrenaliny.

Londyn.

Jedzenie organizujemy ze skipów lub kradniemy w sklepach, mieszkania zajmujemy sobie sami, internet mamy w bibliotekach i muzeach za darmo. Jeśli nie, krakujemy hasła i też mamy za darmo. Środki czystości kradniemy w instytucjach publicznych, pubach i restauracjach – zawsze można tam znaleźć mnóstwo papieru toaletowego i mydła.

Jeżdżę na gapę parterowymi autobusami, w których nikt nie sprawdza biletów, a jeśli sprawdza, to robi mnóstwo hałasu: na przystanku policjanci w odblaskowych kamizelkach, widać ich z dwóch kilometrów, psy, zamieszanie – można spokojnie skasować bilet i siedzieć jak przykładny obywatel. Staram się mieć przynajmniej jeden kredyt na karcie miejskiej, żeby skasować bilet i nie dostać kary.

Jest noc, idziemy na skipa: Janusz, Marek i ja. Mamy podręczne torby. Skip jest daleko, będziemy więc musieli podjechać trochę autobusem. Jedziemy przez miasto nocą. Okolica wygląda na biedną. Industrialna przestrzeń zmieszana z gastronomią, ulice zapchane czikenkebabami, podrzędnymi kasynami, salonami gier, czyli tym, czego potrzebuje do życia londyński plebs. I sklepy sportowe, gdzie plebs się ubiera.

Wszędzie brud, do którego musisz się przyzwyczaić. Pomagają seks, narkotyki i zabawa.

Mijamy budy brudnymi ulicami, przerażająco brzydkie czynszowe bloki z czarnymi małolatami patrzącymi spode łba. Można tu dostać kosą, ale nas to nie rusza, czujemy się jak u siebie. Obszczane mury bloków, zaplecza tandetnych sklepów, szczury i śmieci.

Na skipach można znaleźć wszystko. Żywiąc się w ten sposób, jem to, na co mnie nie stać. Ilość wyrzucanych produktów jest przerażająca. Sklepy wyrzucają zgrzewki soków tylko dlatego, że jeden z nich jest pęknięty. Pracownicy sklepów wylewają na śmieci farbę lub inne gówno, aby nie można było nic wyciągnąć z kontenera bez zabrudzenia sobie rąk. Niewiele to pomaga – ludzie i tak wyciągają, tyle że brudnymi rękami.

To, czego nie możesz dostać na skipie, możesz ukraść. Oprócz schludności różniącej kradzież od skipingu jest w niej element większego ryzyka i adrenaliny. Im częściej ci się udaje, tym bardziej jesteś uzależniony od niebezpieczeństwa. Co ci grozi? Pouczenie i oddanie skradzionych rzeczy plus zbanowanie przez sklep – masz swoją fotę – co znaczy, że następny raz cię nie wpuszczą. Dopiero gdy jesteś sklepowym recydywistą, możesz liczyć na spotkanie z policją, ale to niezmiernie rzadko się zdarza. Zanim do tego dojdzie, możesz się nieźle obłowić.

Na przykład Marcie, moja współlokatorka i wytrawna złodziejka sklepowa dostała pracę w sklepie, z którego wcześniej prawie codziennie wynosiła mnóstwo organicznego, drogiego jedzenia.

Jeżeli znajdziesz dobry skip, jedzenia możesz mieć tak dużo, że nie jesteś w stanie zabrać wszystkiego ze sobą. Zresztą i tak nigdy tego nie robię. Zabieranie wszystkiego to cecha nowicjuszy, którzy nie mogą uwierzyć, że tyle dobrego jedzenia jest za darmo. Teraz wybieram tylko to, co jest najbardziej potrzebne. Robię to również ze względu na innych ludzi, którzy przyjdą na skip później. Niech coś i dla nich zostanie. Widziałem skipy, na które ludzie przyjeżdżają wieczorem samochodami lub przychodzą z wielkimi torbami, aby wypełnić je jedzeniem.

Tym, co najczęściej można znaleźć na skipach, są walające się wory z angielskim watowatym chlebem. I słodycze: batoniki, jogurty i inne wynalazki, np. desery czekoladowe z bitą śmietaną. Całe zgrzewki leżą na śmietnikach…

Najcenniejsze są warzywa, owoce i ser. Nigdy nie szukam w skipach mięsa, choć jest go sporo: kurze udka, salami, pieczywo nadziewane mięsem, hamburgery… Trzymam się od tego z daleka, choć inni się tym żywią.

całość na łamach

Wasze komentarze (8)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • w Londynie jak i w całym U.K kierowca sprawdz bilet,co za debil pisał ten artyluł

  • taaa. masz racje. sprawdzajo bilety. widziałem. serio. na angielskim filmie widziałem. że sprawdzajo. o czym był ten film?. skąd kurwa mogę wiedzieć. angielski był przecie. jeden kierowca na tym filmie sprawdzał bilet królowej. co robiła w autobusie? jak to co – do roboty jechała. miała akurat. powiedział, że ma szczęście że ma bilet i ją wpuścił. ale się jej kurwa udało.

  • a jo lotom tylko samolotami jak Hoffman tanimi liniami lotniczymi i żadna męda mi nie sprawdza biletu chyba tego no wiecie którego.

  • fajna retrospekcja Konradzie,lecz darmowe autobusy to juz dawno nie prawda.duzo sie zmienilo od ostatniego squata.oj tiaa..howgh.B

  • Do krwi ostatniej kropli z żył
    Bronić będziemy ducha,
    Aż się rozpadnie w proch i w pył
    Krzyżacka zawierucha.

    Twierdzą nam będzie każdy próg!
    Tak nam dopomóż Bóg!
    Tak nam dopomóż Bóg!

    Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
    Ni dzieci nam germanił,
    Orężny wstanie hufiec nasz,
    Duch będzie nam hetmanił.

  • żyć nie umierać! zapomniałeś dodać, że banany rosną na platanach

Strona główna