Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

Dwa Janusze

Dwa Janusze, nic nie muszę

numer 34/2016

Chińczycy dali światu porcelanę i jedwab. Egipcjanie – piramidy. Włosi – pizzę. Francuzi – bagietki. A Polacy? Wiadomo nie od dziś, że polska duma narodowa to najcenniejszy towar eksportowy. Jaki jeszcze wkład w światową cywilizację i kulturę mają nasi krajanie znad Wisły?

Skarpetosandały. Gdy temperatura za oknem przekracza 20 stopni, typowy Janusz mówi do żony: Grażyna, daj mi nowe skarpety – pójdę w sandałach!

Gdy temperatura zbliża się do 30 stopni, ten sam manewr wykonuje się w klapkach. Skarpety muszą być białe i najlepiej frotte.  Najstarsze dowody na noszenie skarpet do sandałów pochodzą z grobu faraona Tutanchamona (zmarłego w 1323 r. p.n.e.). Obok 81 par różnego rodzaju sandałów odnaleziono tylko 3 pary dwuwarstwowych lnianych skarpet. Archeolodzy przypuszczają, że taki strój mógł być używany podczas jazdy rydwanem. Latem 2010 r. stały się przebojem sezonu w Wielkiej Brytanii. Publicysta Brian Shea z „The Evening Sun” błędnie przypisał stworzenie tego trendu emerytowanym Niemcom. Najbardziej znanym popularyzatorem skarpetosandałów był Ferdek Kiepski, choć w 2013 r. media nakryły w tym stroju Davida Beckhama oraz Justina Biebera.

Papieskie kremówki. Wszyscy na świecie wiedzą, co to jest. Bo przecież mówił o tym papież Polak. A głos papieża Polaka docierał do wszystkich. Stąd w Wadowicach w każdym sklepie i każdej cukierni występuje sakralne ciastko z kremem. Tyle tylko że oryginalne wadowickie kremówki, o których gawędził Wojtyła, były przekładane budyniem, a nie kremem śmietankowym, a poza tym świętemu chodziło o ingrediencję dlań bardziej zasadniczą niż krem i ciasto, czyli spirytus. Nie wspominając już o tym, że te jedzone przez młodego Karola wyrabiał rodowity Austriak, a na dodatek ciastka nosiły wtedy nazwę napoleonki. Światowa sława papieskich kremówek jest jednak faktem. Po wielu skargach zagraniczne biura turystyczne jak ognia unikają wożenia klientów do Wadowic i na dodatek ostrzegają przed lokalną spécialité de la maison. Polskie biura pielgrzymkowe wręcz przeciwnie.

Pokemony w Auschwitz. W miejscach upamiętniających ofiary nazizmu można złapać Koffinga – pokemona emitującego wokół siebie chmurę gazu. Dzięki niemu staliśmy się prawie tak sławni jak Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie – ono też ma problem z nadmiarem zwiedzających, zasadzających się na Koffinga. Pokemony są jednak niczym w porównaniu z oświęcimskim wkładem w naukę ekonomii, sprowadzającego się do twierdzenia, że zero złotych równa się 30 lub 50 zł. Statut muzeum w Auschwitz zabrania pobierania szmalu za bilety. I dlatego bilety są bezpłatne. Jednak zwiedzać obiekt można jedynie z przewodnikiem, za którego Polak płaci 3 dychy, a obcokrajowiec 5. To nieporównanie lepszy interes niż ten, który Niemcy usiłowali zrobić na wyrabianiu mydła.

Szklanki ze słoików. Zaczęło się od musztardy za Gomułki. Musztarda w szklanym opakowaniu kosztowała mniej niż szklanka. Wystarczyło zeżreć zawartość i było w czym łoić gorzałę. Pojemność 200 g. Wraz z nastaniem kapitalizmu musztardówka przepadła w mrokach historii, a zastąpiła ją nutellówka. Funkcjonalnie jest taka sama. Szwajcarzy poprawili jednak design i na pierwszy rzut oka nikt nie powie, że w tradycyjnym polskim domu herbatę podaje się w opakowaniu po kremie czekoladowym. Herbatę parzoną rzecz jasna po turecku, czyli lejąc wrzątek na coś, co w telewizji wmówiono Januszom i Grażynom (żeńskim odpowiedniczkom Januszów) jako herbatę.

PornoOrzeł.pl. Portal na miarę PorHub.com i RedTube.com, ale nasz, polski, przaśny i w dodatku darmowy – posiada filmiki pogrupowane w działy, które nie śniły się nie tylko filozofom, ale nawet wytrawnym koneserom pornografii: Zwisłe Cycki, Zakonnica, Brzydka/Brzydki, Starzec, Jajek Tortury, Karlica/Karzeł czy Badanie Ginekologiczne. Są również spécialité regionalne: mówiący gwarą hanysi w czakach z różowym piórem i podhalańscy bace w kamizelkach. Nikt nie przejdzie obojętnie. Niestety również nie stanie.

całość na łamach

Wasze komentarze (5)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Drodzy Panstwo,
    Gdybym mieszkal w Polsce to po tych wszystkich wypocinach tym bardziej nosilbym skarpetki do sandalow! Osobiscie nie widze nic w tym zlego, skarpetki wchlaniaja pot, szczegolnie frotte i bardzo przyjemnie sie chodzi. Dlaczego ktos mialby rezygnowac z czegos co jest wygodne tylko dlatego ze ze jakims palantom moze to sie nie podobac?

    • A ja myślałam, że w sandałach noga ma „oddychać”. No cóż, człowiek całe życie się uczy.I jeszcze uwaga! Sandały nie powinny być kupowane za dychę u Chińczyka.Droższe, skórzane obuwie wystarcza czasem na wiele, wiele lat.

  • Skarpetki to chuj, Polska daje światu tanią siłę roboczą.

  • Tadziu i Weronka trzepią to co mogą…. wierszówkę. Co was obchodzi co ktoś nosi na stopach ? Hrabiostwo szpagatowe

  • Akurat się filozofom świństwa nie śniły. Już w „Uczcie” Platona starzec Sokrates figlował z młodym Alkybiadesem i to Alkybiades był napalony. W „120 dni sodomy” de Sade starcy, brzydkie, tortury i księża pamiętam że byli na pewno. Do dzieł de Sade portalowi musi sporo brakować, bo paragrafy zabraniają.

Strona główna