Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

Ameryka

Ameryka i zika

numer

Każde dziecko z mikrogłówką jest nasze.

Jak być może wspominałam, nie żywię nadmiernego uznania dla Ameryki oraz Amerykanów. Ostatnio jednak zaprezentowali oni – zbiorowo – cechę godną pozazdroszczenia: gotowość do zmiany opinii pod wpływem nowych informacji. I to w kwestii stricte ideologicznej – aborcji.

(…)

Wirus zika, który opanował Amerykę Południową i Środkową, i dziarsko zmierza na północ, dla ludzi jest zgoła niegroźny, wywołuje objawy podobne do grypy – jeśli w ogóle, 80 proc. zakażeń przebiega bezobjawowo. Okazuje się natomiast bardzo nieprzyjemny dla płodów ludzkich, którym wyjada mózg: wysoce zwiększa szanse na urodzenie dziecka z mikrocefalią, zwaną też małogłowiem – istoty z malutką główką, która mieści malutki móżdżek i do tego jeszcze nie rośnie albo rośnie znacznie wolniej od reszty. W Brazylii, gdzie zika szaleje od kilkunastu miesięcy, w roku 2015 odnotowano narodziny ponad 3 tysięcy takich dzieci – 15 razy więcej niż przed wybuchem epidemii.

Co więcej, mikrocefalia daje się wykryć w stosunkowo późnym okresie ciąży, nie wcześniej niż w 18.-20. tygodniu – w praktyce oznacza to, że

w czternastu stanach USA kobieta, dowiadująca się, że jej płód ma mikrogłówkę, może już nie mieć prawa do legalnej aborcji. Badanie Harvarda wskazuje, że wyraźna większość Amerykanów jest skłonna do przedłożenia realnej sytuacji kobiety dotkniętej tragedią – taką jak makabryczne i nieuleczalne upośledzenie płodu – nad swoje ideologiczne uprzedzenia. I sytuacja nie jest teoretyczna – w USA zdiagnozowano wirus już u 1200 ciężarnych i liczba ta stale rośnie.

całość na łamach

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna