Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

zlotowka-na-franka

Złotówna na Franka

numer 6/2016

Papież się zbliża i robi się coraz droższy.

Rząd Kopaczowej zaplanował w budżecie na rok 2016 rezerwę celową pod nazwą „Środki na uzupełnienie wydatków Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Biura Ochrony Rządu, w tym związanych z wizytą Ojca Świętego podczas Światowych Dni Młodzieży” w wysokości 100 mln zł. Kłamstwo tkwiło już w samym przeznaczeniu środków. Gdyby bowiem państwowy szmal miał pójść tylko na obsługę wizyty głowy państwa Watykan, to wystarczyłoby, jak podczas wizyty Ratzingera, wydać góra 25-30 mln zł. Dlaczego rząd PO kłamał? Bo nie chciał, żeby oskarżano go o oficjalne finansowanie z publicznych środków imprezy organizowanej pospołu przez obce państwo Watykan i jedno z oficjalnie zarejestrowanych wyznań.

Przykład ten pokazuje, że wydawanie publicznej kasy na wydarzenie kościelne poczytywane było przez platfusów za obciach kwalifikujący się do Trybunału Konstytucyjnego albo nawet do Komisji Europejskiej jako nieuzasadnione wykorzystanie środków publicznych.

Pisiory takich obiekcji, nie mają. Przerabiając budżet, zaproponowali zatem, aby kopaczowe 100 baniek zasilić dodatkowymi 80 milionami. No i przeszło. Najpierw zwiększono rezerwę do 165 baniek, a potem zaczęto kombinować. Tu chlaśnięto NIK-owi, tam obcięto Rzecznikowi Praw Obywatelskich, gdzie indziej zabrano Krajowemu Biuru Wyborczemu. W rezultacie pojawiło się kolejne 15 mln zł na Światowe Dni Młodzieży. Na co konkretnie? Na tzw. wydatki bieżące. Czyli mogą być wydane na wszystko. Bez przetargów i konkursów.

Niby pieniądze te pokryć mają wydatki na policję, Biuro Ochrony Rządu, Straż Graniczną i straż pożarną. Mają, bo iwent krakowski to według polskiego prawa nie jest impreza masowa. Gdyby był, to za bezpieczeństwo odpowiedzialny byłby organizator. A gdyby było mu potrzebne wsparcie państwowych sił porządkowych, to musiałby za to płacić. Tak więc impreza religijna z 2-milionową ponoć publiką nie jest imprezą masową.

Skoro tak, to wszystkie służby opłacane z podatków muszą zapieprzać przy niej za friko.

Tylko czy to friko warte jest rzeczywiście 180 mln zł? Na kilka dni imprezy policja, BOR, pogranicznicy i strażacy nie zatrudnią przecież nikogo nowego. Ci, którzy służą w tych formacjach, i tak swoje wynagrodzenia mają płacone bez względu na to, czy mają służbę w Warszawie, czy w Lądku Zdroju. Medycy tak samo. Jedyne, co może kosztować, to zakwaterowanie w nowych miejscach, danie papu i opłacenie paliwa na przemieszczanie się.

Milionowe zgromadzenia z okazji pobytów Wojtyły obskakiwano góra 20 bańkami. A przecież J.P. 2 codziennie wizytował inne miejsce. Na cholerę zatem tyle publicznej kasy?

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna