Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

Szpieg w kieszeni

Szpieg w kieszeni

numer 10/2015

Lepiej być śledzonym przez ABW niż przez żonę.

Zachrobotało coś w komórce. A potem wypluło taki tekst: „Plus: Dobra wiadomość, BEZPŁATNIE zobaczysz gdzie jest TERAZ Bliski. Wyślij SMS (0 zł) o treści: P na 60530 /14 dni za DARMO/ potem 6,15 zł /tyg/”. Miałem to olać, tak jak olewam wszystkie wiadomości, że wygrałem 10 mln zł i muszę tylko potwierdzić SMS-em ich odbiór.

Tym razem nie olałem. SMS miał być za friko i w dodatku z usługi można się było po kilku dniach wycofać. Napis „Plus” na początku sugerował, że informacja pochodzi od poważnego operatora sieci komórkowych.

Wchodzę do internetu, wklikuję nazwę „Polkomtel” i już chcę powiadomić ludzi Solorza, że pod ich szacowną firmę podszywa się jakaś lewizna, gdy widzę, że to nie kolejni drobni naciągacze, ale zinstytucjonalizowana forma inwigilacji obywatela przez obywatela. Oficjalna strona Plus GSM prowadzi bowiem do tego samego, co otrzymany SMS. Do strony Gdziejestdziecko.pl.

Oprócz Plusa, szpiegować można też i z T-Mobila, Orange’a i Playa. Usługa inwigilowania przez telefon jest w menu wszystkich operatorów sieci komórkowych.

Szpiegowanie dzięki komórce to oczywiście, zdaniem operatorów komórkowych, nie szpiegowanie, ale lokalizowanie. Przekłamań znaczeniowych w tym wszystkim jest więcej. Usługa nosi nazwę „Gdzie Jest Bliski – Gdzie Jest Dziecko – Bezpieczna Rodzina”. Rzewne to jak przemówienia prezydenta Komorowskiego. Jeśli jednak ktoś chce się dowiedzieć, kto to jest „Bliski”, dlaczego w tym wszystkim tak naprawdę nie chodzi o dziecko, a na dodatek co z tym ma wspólnego „Rodzina”, to warto wgłębić się w zasady działania inwigilującej aplikacji.

Na pierwszy rzut oka wszystko jest cacy. Osoba inwigilująca wysyła operatorowi chęć inwigilowania. Operator wysyła powiadomienie o tym osobie mającej być inwigilowaną. Ta zaś dobrowolnie na szpiegowanie siebie wyraża zgodę.

Żeby nie zaśmiecać skrzynki na SMS-y osoby, którą ktoś śledzi, informacja o tym, że telefon jest na podglądzie, wysyłana jest tylko raz. I tylko przy pierwszym namierzaniu. Potem już nie.

Wydawać by się mogło, że jak ktoś jest nam bliski, to powinniśmy to jakoś udokumentować. Nic z tych rzeczy. Żadnej biurokracji. Bliskim jest ten, kto wyraził zgodę SMS-em.

Jak potwierdzi, to zaczyna się jazda.

Osoba śledząca widzi w swojej komórce, jak obserwowany kwitnie w jednym miejscu albo się przemieszcza. W każdej chwili wiadomo, gdzie jest. Wiadomo nawet z dokładnością do 10 m, co potwierdzają dane zarówno z satelity, jak i z przekaźników należących do telefonii komórkowej. Dane są zapisywane, żeby śledzący bez przerwy nie musiał mieć wzroku wbitego w ekran. A wszystko to za 25 zł miesięcznie.

całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna