Motto tygodnia: Dla Szydło lepsze kwiaty niźli fiaty.

Ssaki kopalne

Ssaki kopalne

numer 46/2016

Ekshumacje czas zacząć.

Wykopki sprzed czterech lat to ledwie preludium przedstawienia czekającego publikę niebawem. Trudno się dziwić, że mająca się rozpocząć od 14 listopada ekshumacja wszystkich ciał ofiar katastrofy smoleńskiej wprawia obóz dobrej zmiany w stan podniecenia…

– rezultaty zbadania wydobytych z grobów trucheł niechybnie staną się namacalnym dowodem zamachu, a w najgorszym razie niewiarygodnego bestialstwa Putina i jego sługusów. Skoro bowiem poprzednich autopsji dokonała usiłująca ukryć prawdę prokuratura, a i tak zakończyły się one skandalami, to strach pomyśleć, co wykryje organ ścigania pragnący ujawnić prawdę w całej pełni.

„Nie wierzę w przypadek i w »ruski bardak«. Zamiany ciał, w tym zagubienie ciała Anny Walentynowicz, było działaniem celowym, kontynuacją pohańbienia Żołnierzy Wyklętych, którzy nie mieli grobów, a ich anonimowe szczątki trafiały na śmietnik. Ekshumacje ofiar Smoleńska są równie niezbędne Polsce, jak prace na Łączce. I nie jest przypadkiem, że ci sami, którzy przez lata starali się zamilczeć ofiarę Żołnierzy Wyklętych, dziś grają uczuciami rodzin ofiar w sprawie ekshumacji. Gdy w 2012 r. prof. Michael Baden, który przeprowadzał ekshumacje Johna Kennedy’ego i Martina Luthera Kinga, usłyszał, że polska prokuratura zabroniła mu udziału w ekshumacji Anny Walentynowicz – choć zabiegała o to rodzina – powiedział: »Jeżeli w samolocie doszło do eksplozji, to fragmenty metalu znajdują się w ciałach pasażerów. Należy dokonać ekshumacji wszystkich 96 ofiar«” – radośnie zapiał na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” Piotr Lisiewicz.

Ale choć w 14-osobowym zespole biegłych, mającym zbadać wydobyte ciała, są obcokrajowcy, Amerykanina Badena pośród nich nie ma.

Ten wybitny spec od medycyny sądowej mimo usilnych starań pisuarów bronił się rękami i nogami przed wydawaniem pochopnych, niepopartych dowodami sądów, o czym red. Lisiewicz nie wspomina. Owszem, w 2012 r. na prośbę familii chciał uczestniczyć w badaniu ciała Walentynowicz i w tym celu przybył do Polski, ale gdy brat suwnicowej zapytał, „jakie znaczenie ma fakt, że w protokole posekcyjnym napisano, iż włosy siostry emitują zapach siarki”, wbrew oczekiwaniu pytającego nie stwierdził, że to oczywisty dowód zamachu.

„Siarka jest często obecna w ładunkach wybuchowych. Jej zapach we włosach może być wskazówką, że doszło do eksplozji na pokładzie samolotu, ale nie musi. Wskazywanie na eksplozję bez dowodów to konkluzja, do której nie możemy się posunąć” – odparł.

całość na łamach

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Dlaczego nie napiszecie prawdy ?
    Przecież każde polskie katolickie dziecko wie z religii, ze zapach siarki to znak Mocy Piekielnych Apage, apage, ta baba była czar…….
    Poza tym Macierewicz nie poleciał samolotem z Prezydentem 1000 lecia bo wykręcał, razem z Putinem żarówki na lotnisku. W czasie tego zgubił zegarek i stąd the wykopki

  • Sie kurwa Polaki lubią w trupach grzebać

Strona główna