Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Autor
Marian Śrut
płód

Płód w łokciu

numer 39/2015

O związku śmierci zygoty płci męskiej ze złamaniem lewicy.

Wyjaśnianie zajęło prokuraturze pół roku. Skończyło się konstatacją, że „płyty zostały omyłkowo wysłane na adres pokrzywdzonej”. Śledczy podkreślili przy tym, że ich brak nie miał wpływu na treść opinii wydanej przez ZMS i na rezultat dochodzenia, zatem wznowienie zakończonego umorzeniem postępowania z powodu zaginięcia dowodu rzeczowego nie wchodzi w rachubę.

Zagórski gruntownie zapoznał się z aktami – żona ustanowiła go oskarżycielem posiłkowym – i zrozumiał, że zbyt wiele wymaga od organów ścigania. W papierach znalazł bowiem postanowienie prokuratury „o powołaniu biegłego na okoliczność stwierdzenia związku przyczynowego pomiędzy działaniami lekarzy z Poradni Ginekologicznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego, a śmiercią płodu płci męskiej”. „Czy działania te bądź zaniechania jakichś działań mogły narazić pacjentkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu?” – pytała prokuratura. (Zaznaczyć wypada, że Anna Zagórska jako niewiasta 68-letnia związku z płodem płci dowolnej raczej mieć nie może).

Ponadto Zagórski wykrył wniosek o wykonanie ekspertyzy skierowany – uwaga! – do Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie w sprawie z powództwa Michała A., którego ani on, ani małżonka nie mieli okazji poznać. Jak się nietrudno domyślić, Pomorski Uniwersytet Medyczny w Lublinie nie istnieje.

Zaginione płyty CD prokuratura zastąpiła zatem dowodami zebranymi w innych sprawach, co wskazuje, że swe podstawowe zadanie – strzeżenie praworządności i czuwanie nad ściganiem przestępstw – traktuje z należytą powagą. Choć Zagórski jest odmiennego zdania. Dlatego znowu zażądał wyjaśnień. Prokuratura wyjaśniła więc, iż doszło do zwykłej pomyłki, co jednak Zagórskiego nie przekonało. Sądzi bowiem, iż płód płci męskiej znalazł się w aktach wskutek strukturalnego burdelu panującego w prokuraturze.

Co znaczy, że zdjęcia demonstrujące górną kończynę małżonki mogły trafić do akt dotyczących zgonu płodu i, co gorsza, posłużyć do wydania ważkich decyzji w postaci oskarżenia lub tymczasowego aresztowania ginekologa. A że prokuratura zdolna jest do pomylenia ręki z zygotą, pan Andrzej nie ma wątpliwości. Jego pisma i wołania w tej sprawie zbyli jednak zarówno prokuratorzy wszystkich szczebli, jak i ABW. W przypływie rozpaczy powiadomił bowiem agencję od bezpieczeństwa, uznając iż to, co znalazł w aktach, może stanowić poważne zagrożenie dla funkcjonowania państwa.

całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna