Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Gra w czterysta kart

Gra w czterysta kart

numer 7/2016

Eksperci Macierewicza zobaczą zamach smoleński nie w puszce i parówce, lecz w makulaturze.

Antoni Macierewicz wykrył, iż zniszczono Dziennik Działania Dyżurnych Służb Operacyjnych Sił Zbrojnych, co – jak obwieścił – stanowi przesłankę do ponownego zbadania przebiegu wypadku w Smoleńsku. Dziennik rzeczywiście zmielono. Tyle że to dokument, w którym można zapisać, iż minister obrony narodowej to idiota. I nikt nie zaprotestuje. Bo poza oficerami pełniącymi służbę nikt go nie czyta.

Wbrew poważnie brzmiącej nazwie Dyżurna Służba Operacyjna (DSO) zadania ma niezbyt poważne. Podstawowe polega na przekazywaniu informacji napływających z dowództw poszczególnych rodzajów wojsk do MON i Szefa Sztabu Generalnego, bywa że powiadamiane jest Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. W razie sytuacji kryzysowych – takich jak katastrofa smoleńska – informowanych jest ponad dwudziestu adresatów. DSO nie ma niczego wspólnego ze służbami specjalnymi, nie istnieje i nie istniał żaden kanał współpracy pomiędzy nią a służbami kontrwywiadu czy wywiadu wojskowego.

Dziennik działania z natury rzeczy nie może być więc poważny. To dokument poufny, zaliczany do kategorii „Bc”, czytaj: nie wymaga archiwizacji. W praktyce podlega brakowaniu (czyli niszczeniu) po ustaniu przydatności dla właściwej komórki organizacyjnej. Jego status odpowiada statusowi książki podoficera dyżurnego kompanii i – przy zachowaniu proporcji – pełni taką samą funkcję: służy do zapisywania najważniejszych wydarzeń podczas pełnienia służby. Zapiski z 24-godzinnego dyżuru zwykle liczą 1,5-2 strony; są to lakoniczne komunikaty typu: „O godzinie 8.00 Dowództwo Wojsk Lądowych melduje o śmierci żołnierza na poligonie w Drawsku. O godzinie 8.01 powiadamiam ministra obrony narodowej”.

– Moje zapiski podczas dyżuru zwykle zajmowały jedną stronę, koledzy też nie byli wylewni, bo dziennik to nie jest dokument do umieszczenia szczegółowych opisów – opowiada doświadczony oficer. – Rozpisać się i wykazać można dopiero w Sprawozdaniu Dobowym.

Sprawozdanie to papier traktowany z pietyzmem; zanim trafi na biurko jednego z dwudziestu kilku adresatów, jest wnikliwe czytany przez szefa Dyżurnej Służby Operacyjnej. Dowódca sprawdza nie tylko zawartość merytoryczną, ale także obecność ogonków przy „ą” i „ę”, poprawia byki ortograficzne, cyzeluje… Tam wpis, że minister obrony narodowej to idiota, nie przejdzie. To dokument kategorii „A”, czyli archiwizowany wieczyście, zatem sprawozdanie z 10 kwietnia 2010 r. na pewno wciąż istnieje. I z powodzeniem zastąpi śledczym Macierewicza zmielony i pozbawiony wartości dziennik działania.

całość na łamach

 

Wasze komentarze (6)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Skoro sledztwo smolenskie bylo prowadzone nierzetelnie za PO, PiS stwiersza, ze trzeba powtórzyc cale sledztwo. Ja bym poszedl jeszcze dalej, i proponuje powtórzyc cala katastrofe. To jest stosunkowo latwe do zrobienia, gdyz jest przeciez drugi identyczny Tupolew, jest brak blizniak Prezydenta. Prezydentowa natomiast moglaby zagrac Poslanka Szczypinska.

    • Szczypińskiej ostatnio jakoś nie widać. Dublerem Kaczyńskiego Lecha będzie Jarosław, a że kawaler, towarzyszyć mu musi panna w roli małżonki: Krysia Pawłowicz. Niech też zabiorą Dudę w roli Kaczorowskiego. Pancerna brzoza nie istnieje, więc wylądują spokojnie.

    • Swego czasu w Warszawie pływał kajakiem po Wiśle milicjant. W pewnym momencie kajak się przewrócił.
      Pytanie – ilu milicjantów się utopiło?
      Odpowiedź – dwóch, bo nazajutrz była wizja lokalna.
      Trzeba by zrobić wizję lokalną w smoleńsku. Niech lecą ci, którzy się wtedy od lotu wymigali.
      Resztę się dobierze z obecnej ekipy. Powinny lecieć odpowiedniki ówczesnych funkcyjnych.

  • A co z katastrofą w Gibraltarze? Kiedy ostatecznie wykluczymy hipotezę zamachu na gen. Sikorskiego?

  • Macierewicza już całkiem porąbało. Tego chyba już ciemny lud nie kupi.
    Gdybym chciał zniszczyć jakieś dokumenty, nie robił bym protokołu zniszczenia.

  • Jak im brakuje jakiegoś fragmentu tekstu, to może Sumliński by pomógł?

Strona główna