Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

BYDŁOPOLACY

Bydłopolacy

numer 37/2016

Czego nie wiedzą ministrowie Błaszczak i Waszczykowski.

Problem, jaki brytole mają z polskimi gastarbeiterami, w istocie rzeczy polega na tym, że Polacy pracują za ciężko – w takim sensie, że przyjmują z pocałowaniem ręki każde warunki, co najczęściej oznacza płacę minimalną, nie zapisują się do związków zawodowych, nie stawiają się pracodawcom, nie są lojalni wobec reszty załogi w swoich zakładach pracy czy też swojej grupy zawodowej.

Wielka Brytania jest najbardziej amerykańskim krajem wśród państw europejskich. Brutalne i dewastujące społecznie „reformy” Margaret Thatcher, nałożone na archaiczną strukturę klasową, powodują, że Zjednoczone Królestwo należy do „najnierówniejszych” państw Europy. Jednak przez dekady przeciwwagę wobec tych dysproporcji tworzyły potężne i bardzo bojowe związki zawodowe, stanowiące zaplecze jednej z dwóch wielkich partii. Nieopanowany napływ taniej i pokornej siły roboczej z krajów „nowej Unii” poważnie zaburzył tę równowagę.

W ciągu ostatniej dekady zarobki Brytyjczyków przeżyły spadek – jeden z największych w Europie. Średnia płaca godzinowa w Wielkiej Brytanii zmalała o 5,5 proc. – wynika z opracowania Biblioteki Izby Gmin. W oczach brytyjskich robotników ta zależność jest prosta: dostali po kieszeni, gdy ich kraj zalała fala taniej siły roboczej, po rozszerzeniu Unii w 2004 r. To wystarczający powód do wkurwu – nawet jeśli nieprawdziwy.

Tak naprawdę, jak wskazują analizy, kluczową przyczyną tego spadku był kryzys z 2008 r. Zajmująca się badaniem sytuacji finansowej uboższych Brytyjczyków Resolution Foundation wpływ wschodnioeuropejskiej konkurencji na rynku pracy oblicza na mniej więcej 150 funtów rocznie – to podwyżki, których w ciągu ostatnich trzech lat „odbijania się” gospodarki brytyjscy robotnicy nie dostali, a mogliby, gdyby pracodawcy nie mieli pod ręką chmary tanich gastarbeiterów ze wschodu Europy. 150 funtów to niedużo, jeśli wziąć pod uwagę, że płaca minimalna gwarantuje Brytom dochód wysokości 13 200 funtów rocznie.

Co stanowi zresztą jedyny powód, dla którego mierzalny koszt wschodnioeuropejskiej konkurencji jest tak niewielki: przyjezdni nie mogą dowolnie konkurować dumpingową ceną pracy, bo w UK płaca minimalna jest traktowana poważnie. Także godzinowa, która jest zależna od wieku, i wynosi od 5,30 funta dla 18-latków do 7,20 dla osób powyżej 25. roku życia – czyli od 27 do 37 zł. Z jednej strony można zrozumieć, dlaczego polski murarz, ochroniarz czy sprzątaczka, którzy w ojczyźnie zabierali do domu tysiaka i drżeli o posady, w Wielkiej Brytanii czują się jak królowie złoci i ani im w głowie jakaś świadomość klasowa.

Z drugiej jednak trzeba także zrozumieć Brytów, którzy są po prostu wkurwieni, że przybłędy spod ruskiej granicy przyjeżdżają na gotowe i pasą się na owocach ich stuletniej walki o prawa pracownicze, pokazując jednocześnie pracodawcom, jak fajnie mieć pokornych, zdyscyplinowanych i niezrzeszonych roboli.

całość na łamach

Wasze komentarze (9)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Doskonały tekst! Za brak solidarności klasowej trzeba płacić. W tym wypadku obitymi mordami.

  • To te nastolatki z Harlow, co zabiły Polaka, czy te nastolatki z Leeds, co w piątek pobiły dwóch Polaków tak walczą o ten brak solidarności?

    • Dokładnie tak na tym polega bycie narodościowcem

    • Nie, oni robią to, co im pozawerbalnie sugerują rodzice w domu. Nie ma o co czochrać bobra, tylko pomyśleć. Jeśli tatuś od 10 lat kurwi na Polaków, że mu rzekomo zabrali pracę i przez to gnojek nie ma nowe buty czy konsolę, to w jego oczach taki Polak urasta do mitycznej wręcz figury najeźdźcy i złodzieja. Taki sfrustrowany nastolatek, oglądając teledyski obwieszonych złotem murzynów gibających się w pałach a sam mając w perspektywie pracę w McDonaldzie musi gdzieś swoją wściekłość wylać. No i tutaj jest rola Polaków malowanych na złodziei pracy przy niedzielnym obiedzie…

  • Zgrozą jest, że 90% Polaków przybyłych ostatnio do UK to buraki…I oni wystawili oponię. Wszędzie polskie śmieci, popisane mury, kurwowanie matek do dziec na ulicy darcie mordy w miejscach publicznych. My normalni którzy przybyli tutaj z jakimś know nie mamy łatwego zadania aby utrzymać jakąś szanowaną tożsamość niestety. Przeważnie jest super póki nie powiem skąd przybylem 😀.w UK jest kult pracy tylko, że nasz robol podchodzi do tego jak niewolnik, który zrobi wszystko za parę funtów. To rozwala rynek pracy i wkurza angoli. BTW jak widzę miserable face i tonę Nike, Adidas itp nałożone na typa, to wiem że East European lub nasz… Przyjechałem tu po to żeby być daleko od polaczkostwa, ale niestety się nie da obecnie. Liczę na rozsądek angoli, że zaczną gonić to tałatajstwo👍

  • I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno, Polaków za granicą szanowano. W czasach PRL wyjeżdżali do pracy głównie ludzie wykształceni, znakomici fachowcy, na których czekano i których zapraszano. Wystarczyło otworzyć granice i przedstawiliśmy się światu w całej krasie. Winy szukajmy w sobie, nie w narodach, które nas goszczą.

Strona główna