Motto tygodnia: Dla Szydło lepsze kwiaty niźli fiaty.

AAAAAby

Aaaaaby sprzedać bachora

numer 28/2016

Mamy autorską propozycję rozwiązania konfliktu wokół aborcji.

Skoro kolejne rządy – wbrew opinii ONZ i obejmującemu w zasadzie cały świat zachodni konsensusowi – nie zdobyły się na humanizację polskiego prawa aborcyjnego, a obecny nie wyklucza nawet możliwości jego dalszego zaostrzenia – jedynym rozwiązaniem jest pełna legalizacji handlu dziećmi. To absolutnie logiczna konsekwencja obecnej sytuacji, a także dotychczasowego postępowania PiS.

Po pierwsze i oczywiste: legalny handel dziećmi ratuje życie poczęte. Nawet czołowi rycerze poczętych, tacy jak dr inż. Antoni Zięba – prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka i wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia – przyznają, że w Polsce istnieje podziemie aborcyjne. Nie zgadzają się wprawdzie z danymi organizacji walczących o prawa kobiet, które mówią o 100-150 tys. nielegalnych aborcji rocznie – zdaniem „prolajferów” nielegalnych aborcji jest w Polsce 10 razy mniej – ale to nadal kilkanaście tysięcy niewiniątek do ocalenia od rzezi. 4-5 procent rodzących się w Polsce dzieci, połowa przybytku, który wedle rządowych szacunków ma przynieść narodowi program „500 plus”. Oczywiście nie wszystkie kobiety w niechcianej ciąży będą gotowe skorzystać z przywileju sprzedania dziecka – ale, uczciwie myśląc, spora część. Kobiety dobrze sytuowane rzadko kiedy zachodzą, jeśli nie chcą – mają zarówno wiedzę, jak i środki finansowe potrzebne do skutecznej antykoncepcji.

Plaga niechcianych ciąż jest w sposób oczywisty problemem klasowym, dotyczącym kobiet z uboższych środowisk, gorzej wykształconych, a zatem bardziej podatnych na religijną ortodoksję, będących ofiarami przemocy domowej, gdzie kolejne ciąże są często efektami gwałtu małżeńskiego.

Alternatywa w postaci wydania pieniędzy, których nie mają, na nielegalną aborcję versus zarobienia pieniędzy, których potrzebują, na legalnej adopcji – może zaważyć na ich decyzji.

Wydaje się to szczególnie istotne w wypadku dziewcząt, które wpadają z głupoty i niedoświadczenia – i które zamiast nielegalnie usunąć ciążę bądź zmarnować sobie życie wczesnym macierzyństwem, do którego nie są przygotowane emocjonalnie, intelektualnie ani finansowo, będą mogły, sprzedając dziecko, zarobić na przyzwoitą edukację, co pozwoli im w przyszłości zostać matkami w sposób dojrzały i odpowiedzialny – i zapewnić swoim dzieciom godne warunki rozwoju. Wiem, że to akurat nie jest argument szczególnie bliski sercu obozu rządzącego – ale z drugiej strony nigdzie w programie PiS nie znajdujemy zapisu, że kobiety winne być ciemne i kotne. No i nie należy zapominać, że w rządzie PiS jest premierzyca i 5 ministrzyc, co by wskazywało na to, że nawet narodowa prawica z grubsza pogodziła się z koncepcją kariery zawodowej i pracy zarobkowej kobiet.

 

Po drugie: legalny handel dziećmi urealnia ich ceny. Zatrzymany kilka lat temu przedsiębiorca adopcyjny sprzedawał nieużywane dzieci za 30 do 70 tys. zł, brał kilkanaście tysięcy prowizji. Tymczasem zdesperowane kobiety, które dziś wystawiają potomstwo na sprzedaż na portalach typu www.robimydzieci.pl, żądają kwot rzędu 2-3 tys. zł – absurdalnie niska płaca za 9 miesięcy ciężkiej pracy ciałem. PiS wielokrotnie podkreślało, że do jego priorytetów należy zapewnienie Polkom i Polakom godnych zarobków. Praca należy do szkodliwych dla zdrowia: choroby zawodowe inkubatorów ludzkich to anemia, nadciśnienie, depresja, cukrzyca typu 2, jadzica i hemoroidy, żeby wymienić tylko najczęstsze. Ponadto, jak dowodzą opublikowane w styczniu badania międzynarodowego zespołu naukowców z PAN, UJ i Uniwersytetu Yale w USA, wielokrotny rozród prowadzi do radykalnego wzrostu tzw. stresu antyoksydacyjnego, związanego z nadmiarem wolnych rodników, który w bezpośredni sposób przyczynia się do szybszego starzenia się i wcześniejszych zgonów. Kobiety, które mają czwórkę lub więcej dzieci, żyją krócej – wykazali naukowcy.

Pobieżna analiza ogłoszeń podziemia adopcyjnego wskazuje jasno, że nader często chętne do sprzedaży dzieci są właśnie kobiety, które mają już kilka sztuk progenitury nieprzeznaczonej na handel. Zresztą badania przeprowadzane wśród dużych rodzin wskazują, że już od trzeciej ciąży rodziny zamiast uszczęśliwienia masowo raportują nieprzyjemne zaskoczenie i obawy o przyszłość finansową (pisałam o tym w czerwcu – „Baby rozpłodowe”, „NIE” nr 24/2016). Toteż nie będzie nadmiernym nadużyciem stwierdzenie, że spory odsetek towaru wprowadzanego do obrotu na podstawie nowych regulacji prawnych obejmowałby właśnie wyroby z trzeciego, czwartego czy piątego tłoczenia – które najbardziej szkodzą zdrowiu kobiet. Tym bardziej istotna zdaje się rzetelna wycena towaru. Na rzecz racjonalizacji kosztów potomstwa przemawia też rządowy program „500 plus” – przecież zakup bachora może przynieść nabywcom dodatkowy dochód w wysokości ponad 100 tys. zł w ciągu 18 lat. Nie ma żadnego powodu, dla którego producentka nie miałaby partycypować w tym dochodzie.

całość na łamach

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Świetny artykuł, niezwykle logiczny. Ale i tu wkradł się błąd…. W drugim akapicie czytamy: „…– ale z drugiej strony nigdzie w programie PiS nie znajdujemy zapisu, że kobiety winne być ciemne i kotne.” I tu muszę się zgodzić, zęnie ma takiego zapisu, natomiast jest to w PiS – jak i w KK zasada niepisana, zę kobieta jest istotą gorszą od mężczyzny (źródła od Bibli po Św. Tomasza, i innych ojcó kościoła), i tym instytucją zależy by kobieta była niewykształcona, zastraszona, a dzięi temu zależna od mężczyzn – zwłaszcza ksieży katolickich. Potem mężó, a jak pracuje – od pracoodawców.

  • Bardzo ładnie, bardzo fajnie, bardzo sprytnie, bardzo bardzo… W świetle lewicowego światopoglądu dopuszczalny jest handel ludźmi?

Strona główna