Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

Ulicznicy z IPN

numer 22/2016

„Prezydent podpisał ustawę dekomunizacyjną” – donosi Telewizja Republika. W kraju, w którym od dekady jedną z centralnych instytucji życia publicznego jest antykomunistyczna policja pamięci, konieczność uchwalania ustawy o dekomunizacji jest nieco zaskakująca.

Ale ustawa o „zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej”…

– uchwalona przez Sejm większością 438 głosów, bez głosów przeciwnych, przy jednym wstrzymującym – warta jest odnotowania, albowiem to forma totalitaryzmu nowej władzy, przeciwko której nie występuje ani parlamentarna, ani pozaparlamentarna opozycja.

Nawet Sojusz Lewicy Demokratycznej nie uznał za stosowne solidnie rozedrzeć w tej kwestii mordy. Włodzimierz Czarzasty zrobił skromną konferencję prasową i napisał bardzo powściągliwy list do marszałka Senatu, z którego wypączkował projekt ustawy. „Ze zdziwieniem przyjąłem informacje medialne o trwających pracach Senatu nad projektem ustawy mającej »zdekomunizować« nazwy ulic polskich miast. Obawiam się, że pod płaszczykiem tzw. dekomunizacji zostanie przeprowadzona operacja usuwania z przestrzeni publicznej znaków pamięci o wszystkich osobach i wydarzeniach związanych z chlubną tradycją polskiej lewicy. Dlatego SLD staje w obronie ich życiorysów i dorobku, który stanowi część historii Polski. Apeluję do Pana Marszałka o zaniechanie prac nad projektem ustawy dekomunizacyjnej” – pisał szef SLD w piśmie, które na stronie internetowej partii opublikowane zostało pod tytułem „Mocny głos Czarzastego w sprawie »dekomunizacji« w liście do Marszałka Senatu”. Uczciwie powiedziawszy, jeśli tak wygląda „mocny głos” lewicy w obronie godności ludzi, którzy przez ćwierć wieku stanowili jej bazę i najwierniejszy elektorat – to trudno się dziwić, że już nie stanowią. Marszałek Karczewski potraktował go zresztą z należytym lekceważeniem, wysyłając do szefa Sojuszu odpowiedź, która dodawała krzywdę do zniewagi: stwierdził w niej, iż wykreślnie z polskiej przestrzeni publicznej wszystkiego, co łączy się z lewicą, przyczyni się do „pojednania narodowego”.

Ustawa, która wejdzie w życie najpóźniej jesienią, w zasadzie delegalizuje historię lewicy w Polsce.

całość na łamach

Wasze komentarze (3)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • I w socjalizmie i w kapitalizmie parlamenty sa do stawiania pieczatki pod decyzjami klasy panujacej. A ta moze sobie nazywac ulice jak chce.
    Lewica zas jest od obalenia tej klasy. Nie od pisania listow do marszalkow

  • Na podstawie tej ustawy będzie możliwa delegalizacja tzw. „kościoła katolickiego” w Polsce, który dąży do przekształcenia Polski w państwo kościelne co też będzie „ustrojem totalitarnym”. Moim zdaniem to strzał w kolano ze strony piSSuaru i episkopatologii.

  • I w ten oto sposób już za kilka lat będziemy mogli spotkać na ulicach młodych ludzi z Jaruzelem w ciemnych okularach na koszulkach lub Jezusem wpisanym w znak zakazu. Ja osobiście założę Urbana bez zakazu.

Strona główna