Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Pół bańki

Pół bańki i cały Rydzyk

numer 38/2015

Mało kto zauważył, jak we wrześniu 2013 r. z konta maklerskiego Tadeusza Rydzyka wyparowało 500 tys. zł. Rydzykowe media nie pierdnęły na ten temat. Ale prokuratura opublikowała zwyczajowy komunikat.

– Pińcet wyparowało, a cisza jak po śmierci organisty – zaśmiewali się wierni. Ich spekulacje w internecie spowodowały, że zainteresowani wydali oświadczenie w tej sprawie.

„Konto, o którym mowa, to rachunek inwestycyjny Radia Maryja w biurze maklerskim, na którym były zdeponowane Świadectwa Udziałowe NFI podarowane przez słuchaczy, które zgodnie z obowiązującymi przepisami później zostały zamienione na akcje” – wyjaśnił uważany za kasjera rozgłośni ojciec Jan Król w „oświadczeniu Radia Maryja w związku z rzekomym zniknięciem 500 tys. zł z konta Radia i ojca Rydzyka”.

Z dalszych wywodów Króla wynika, że do „rzekomego zniknięcia” jednak doszło. Otóż „jakaś nieznana osoba podszyła się pod uprawnioną osobę i dokonała kilku transakcji na tymże rachunku”.

Króla jednak oburzyło co innego. – Fakt, że prokuratura wypowiedziała się na ten temat i informacja o kradzieży stała się publiczna. „Pytanie: gdzie nastąpił przeciek i w jakim celu?- dociekał, jak gdyby nie wiedział, że prokuratury mają rzeczników prasowych, którzy komunikują się ze społeczeństwem, informując o każdym potrąceniu rowerzysty i ograbieniu babci. Bo opinia publiczna musi wiedzieć, że w prokuraturach nie pracują darmozjady. Król przedstawił swoje przemyślenia: „Wydaje się również, że jest to następna próba poderwania zaufania do Radia Maryja i jego założyciela O. Tadeusza Rydzka. Zaistniałą sytuację uznajemy za kolejną falę walki z wolnymi, niezależnymi mediami i odbierania dobrego imienia ludziom kościoła”.

Z tekstu jasno wynika, że Rydzyk podejrzewa ludzi prokuratora Seremeta o działanie na szkodę Radia Maryja, a nawet całego Kościoła kat. I dlaczego temat konta w biurze maklerskim jest dla Torunia wstydliwy? Przecież tym razem radio nie jest podejrzewane o przestępstwo, ale wręcz odwrotnie? I nagłośnienie kradzieży może skłonić radiosłuchaczy do głębszego otwarcia portfeli?

Na zdrowy rozum śledztwo powinny pilotować media z koncernu Rydzyka: Radio Maryja, „Nasz Dziennik”, Telewizja Trwam. Mogłyby przy tej okazji wiele powiedzieć o Polsce jako państwie bezprawia. Bo jeśli pieniądze nie są bezpieczne w banku, konkluzja jest oczywista: miejsce, w którym żyjesz, to trzeci świat.

Ale imperium Rydzyka wpuściło w tej sprawie końce w wodę. Podobnie inne media.

W poszukiwaniu zaginionych 500 tys. zł dzwonię do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Tak, wyjaśnialiśmy zniknięcie pół miliona z konta Radia Maryja – przyznaje rzecznik Przemysław Nowak. – Zajmowaliśmy się tym, bo bank, z którego konta wyparowały pieniądze, jest z Warszawy.

Prokurator nie musi sięgać do akt, sprawa jest świeża.

– Do banku zadzwonił mężczyzna. Rzucił w słuchawkę: – Jestem ojciec Król. Jan Król – relacjonuje wydarzenia. – to drugi obok Rydzyka tatko, mający uprawnienia do korzystania z konta maklerskiego.

Dzwoniący znał wszystkie hasła i stan konta. Wiedział także, że nie musi wlec się do stolicy, bo może telefonicznie dysponować lokatą. Po wymianie uprzejmości zlecił zakup akcji spółki – tu nazwa.

Konto Radia Maryja zostało więc ogołocone. Akcje spółki kupione. Nie wzbudziłoby to niczyich podejrzeń, gdyby nie wcześniejsze notowania spółki. Zanim zainteresowało się nią Radio Maryja, cena akcji była dwukrotnie niższa. Mniej więcej, bo rzecznik prokuratury pamięta, że z kilkudziesięciu groszy za sztukę błyskawicznie poszybowały do złotówki z okładem. Rydzyk zainwestował, gdy akcje zalazły się na szczycie.

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Tylko mała uwaga (zakładam, że pewnie mamy do czynienia z jakimiś jajami, ale jednak o jednej merytorycznej rzeczy należy wspomnieć): akcje na giełdzie nie zachowują się tak, jak waluty – wzrost wartości akcji może trwać dalej, a jeśli spółka działa dobrze, może trwać teoretycznie niemal bez końca… Wręcz odradza się kupowanie akcji, których wartość spada… Przydała by się bardziej precyzyjna analiza sytuacji i informacja o tym, jak akcje zachowywały się w późniejszym okresie…

Strona główna