Motto tygodnia: Dla Szydło lepsze kwiaty niźli fiaty.

Autor
Agnieszka Wołk-Łaniewska
nie karać

Nie karać bratojebców

numer

Wiadomo o czym „NIE” rozmawia z prof. JANEM HARTMANEM, filozofem i byłym politykiem Twojego Ruchu.

– Czyli nie uważa Pan, że pisząc o kazirodztwie, naruszył Pan „wizerunek i dobre imię partii”?

– Z całą pewnością wyrzucenie mnie z TR jest dla partii nieporównanie bardziej dewastujące niż sam tekst, którego zresztą nikt w partii nie czytał. Ten tekst był tylko pretekstem do wywołania awantury i wyrzucenia mnie. Jest jakaś ironia losu w tym, że stałem się ofiarą nagonki, której źródło leży mało że wśród swoich, to jeszcze w partii wolnościowej.

– „Wolnościowej”? Ten statek to już chyba odpłynął…

– Wierzę, że Twój Ruch nadal będzie partią wolnościową, choć rzeczywiście jego wolnościowe oblicze zostało wyraźnie zachmurzone.

– Panie Profesorze – i mówię to z najwyższym szacunkiem dla Pana intelektualnego i etycznego autorytetu – toż to albo naiwność, albo hipokryzja. Pozbycie się naraz Pana i Grodzkiej to znak, że Palikot doszedł do wniosku, że ten eksperyment się nie powiódł i pora wracać do Platformy.

– Myślę, że Palikot zdaje sobie sprawę z tego, iż Platforma go zwyczajnie nie potrzebuje.

– Wiernopoddańczy hołd złożony przez Palikota Ewie Kopacz w dyskusji po exposé sugerowałby coś innego.

– Sam doradzałem Januszowi bardzo konstruktywne rozmawianie z Ewą Kopacz i pomysł, żeby przypomnieć 100 projektów ustaw, które TR wniósł do Sejmu, uważam za bardzo dobry. Ale rzeczywiście, tak entuzjastyczne poparcie dla władzy ze strony partii bardzo opozycyjnej – która dopiero co słusznie żądała obalenia rządu z powodu afery taśmowej – jest dla mnie zwyczajnie niezrozumiałe. I boję się, że nie zrozumieją tego także wyborcy.

– To Twój Ruch ma jeszcze jakichś wyborców? Sondaże na to nie wskazują. Nie ma Pan poczucia, że ten cały „projekt” to wielka zmarnowana szansa? Mnóstwo szczerze lewicowych ludzi uwierzyło, że naprawdę powstała jakaś alternatywa na lewicy, że jest możliwy inny kształt publicznej dyskusji. W 3 lata doszczętnie pozbawiliście ich złudzeń.

– Tak, to prawda, o całej formacji można powiedzieć: „Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jego sznur” – i ja ponoszę część odpowiedzialności. Ale może to jeszcze nie jest koniec.

– Ejże…

– W każdym razie nawet jeśli Twój Ruch nie przetrwa, to nikt mu nie odbierze tego dorobku. Przez obie te formacje – Ruch Palikota i Twój Ruch – przewinął się tysiąc osób z okładem: mam na myśli osoby rzeczywiście działające, bo formalnie członków było wielokrotnie więcej. Jak na tak małą grupę, jej dzieło jest doprawdy imponujące. I sam Janusz Palikot, nawet jeżeli jego szczyt kariery politycznej już za nim, może sobie pogratulować, że coś osiągnął – tym bardziej że jest to człowiek, który nigdy nie piastował żadnego urzędu mającego rzeczywistą siłę sprawczą, gdyż był najwyżej posłem.

całość na łamach

Wasze komentarze (3)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Palikot by miał twierdić iż jakiegoś boga nigdy nie było i nie ma ale tego chyba się nie odważy. Bo co na to jego mamuśka przedwojenna i wierząca w te wszystkie cypowiny jak mówią u nas na Sląsku.

  • ” z szacunkiem … dla autorytetu” czyli z szacunkiem dla szacunku, poważania ?
    A może chodzi o autorytet w rozumieniu – osoba? Kto jest więc autorytetem filozoficznym, a zwłaszcza (tak, jak dla mnie to „he he he”) etycznym dla prof. Hartmana?

Strona główna