Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Aria dla chórzysty

numer 34/2017

Po co Polsce „Solidarność”, czyli operetka w czterech aktach.

Gdy Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”, pytał: „Gdzie były osoby tworzące Komitet Obrony Demokracji, kiedy podczas protestów strzelano do członków »Solidarności«, upominających się o realizację postulatów sierpniowych”, dodając, że „dzisiaj, gdy wreszcie są one realizowane, te środowiska nagle się uaktywniły, maszerując ramię w ramię z liberałami, którzy postulaty sierpniowe przez lata systematycznie deptali”, Krzysztof Rzeszutek, działacz „S” i artysta Opery Bałtyckiej w jednej osobie, rozpoczął głodówkę. Z powodu „nierealizowania postulatów »Solidarności«”. Zapachniało schizmą. Bo skoro przewodniczący Duda twierdzi, że jest pięknie i po dobrej zmianie postulaty związkowe są wreszcie spełnione, to dlaczego z powodu niespełnienia postulatów głoduje tenor Rzeszutek?

 

Nieprzyjmowanie posiłków przez szeregowego członka związku można wytłumaczyć rozstrojem nerwowym, ale pan Krzysztof jest członkiem lepszego sortu – pełni funkcję wiceprzewodniczącego „Solidarności” w operze i zasiada w Zarządzie Regionu Gdańskiego związku. O przypadkowym fałszowaniu nie ma więc mowy. Niejasną i niemiłą sytuację wyjaśnił sam Rzeszutek, rozpowszechniając oświadczenie w sprawie podjęcia głodówki. „Oskarżam władze samorządowe Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego o pośrednie, świadome łamanie praw pracowniczych i praw związkowych w Operze Bałtyckiej. Oskarżam dyrektora Opery Warcisława Kunca (byłego kandydata PSL na prezydenta Szczecina) o bezpośrednie łamanie praw pracowniczych i praw związkowych a także dyskryminowanie związku zawodowego NSZZ »Solidarność«. Nie zgadzam się z takim traktowaniem pracowników” – napisał. Ergo: Krzysztof Rzeszutek i Piotra Duda śpiewają w chórze pod batutą Jarosława Kaczyńskiego. W domyśle: jeśli PiS przejmie samorządy, protestów głodowych nie będzie nawet na odcinku operowym.

 

Krzysztof Rzeszutek pracę w Operze Bałtyckiej rozpoczął w 1981 r., czyli w czasie gdy niektórzy artyści odmawiali pojawiania się na scenie, protestując w ten sposób przeciwko krwawym rządom komuchów. Na koncie ma wyłącznie role drugo- i trzecioplanowe, bo jako śpiewak chóru, a nie solista, o poważniejszych kreacjach może jedynie pomarzyć. Podobne sukcesy osiągnął na arenie politycznej, kilka razy bez skutku ubiegając się o mandat poselski z listy Ligi Polskich Rodzin. Za to na scenie związkowej gra pierwsze skrzypce. Protesty, spory i żądania to w operze chleb powszedni, a ciągłe wrzenie to dzieło Rzeszutka właśnie.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.