Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Autor
MATEUSZ CIEŚLAK

Zmowa pionowa

numer 46/16

Sprzysiężenie producentów wind i ruchomych schodów.

Specjalny certyfikat zaświadcza, że Urząd Dozoru Technicznego stworzył i wprowadził wyjątkowy system przeciwdziałania korupcji. Co nie przeszkadza temu urzędowi w promocji wielkiego amerykańskiego koncernu. Niedawno w Kielcach odbyły się targi pod nazwą „Euro-Lift”. Najważniejsza w Polsce impreza wystawiennicza dla producentów tzw. urządzeń transportu bliskiego. Chodzi o windy.

•••

Znaczna większość, a może nawet wszystkie sympozja i spotkania, które się przy tej okazji odbyły, zostały zorganizowane przez lub przy współudziale Polskiego Stowarzyszenia Producentów Dźwigów (PSPD). Ci producenci są tak polscy jak coca-cola. Występuje w Polsce, cieszy się nawet ogromną popularnością, ale Polacy nie znają jej receptury. Cały pierwszy dzień imprezy poświęcony był nie windom (temożna było oglądać), lecz spółdzielniom mieszkaniowym. Najpierw konferencja „Aktywnypodmiot rynku – spółdzielnia mieszkaniowa”. Potem: Rozstrzygnięcie konkursu „7złotych zasad spółdzielczości”. A następnie ochlaj. Ochlaj jest w tym biznesie bardzo ważny. Uczestników targów informowano, że after party odbywać się będzie na stoiskach czasopisma „Dźwig” oraz PSPD.

•••

Dlaczego na targach tak hołubiono spółdzielców? To bardzo proste. Głównym odbiorcą wind są w Polsce spółdzielnie mieszkaniowe. Firmy należące do PSPD organizują więc dla prezesów i wiceprezesów spółdzielni szkolenia. Znane są jako „szlakkorka”. Na tych szkoleniach prezesi i wiceprezesi dowiadują się, jak bardzo zacofane są średnie i mniejsze firmy działające w Polsce, prowadzone przez Kowalskich i Nowaków. Przedstawiane są im nowatorskie rozwiązania, jakich w Polsce dotychczas nie było. Nikt nie kwestionuje, że są to rozwiązania dobre. Mają tylko jeden mankament. Nawet liny są tak produkowane, aby nie można ich było zastąpić innymi. Aby zapewnić sobie dozgonną wierność klientów, jedna z firm wynalazła i opatentowała liny, które są płaskie. Gdy już się spółdzielnia z takim producentem zwiąże, to raz na zawsze. I albo musi akceptować takie ceny, jakie za konserwację i naprawę wind narzuci jej ich dostawca, albo niech sobie wymienia dobre windy na nowe. Jedynym wyjściem jest więc płacz i zgrzytanie zębów. Płaską linę wymyśliła właśnie jedna z firm należących do PSPD. Inna wpadła na pomysł, że będzie spółdzielniom mieszkaniowym proponować konserwację urządzeń dźwigowych za 1 zł miesięcznie przez 9 miesięcy, jeśli spółdzielnia podpisze umowę na 5 lat. Haczyk tkwił w innych zapisach umowy, które narzucały drakońskie opłaty np. za pogotowie dźwigowe. A nuż ktoś nie doczyta…

•••

Założycielami PSPD są następujące „polskie”koncerny: Otis (USA), Schindler (Szwajcaria),Kone (Japonia) i Thyssen Krupp (Niemcy). Konkurencja mówi o nich „wielka czwórka”. W statucie stowarzyszenia założonego przez „wielką czwórkę” są następujące zapisy: „Nigdynie należy omawiać ani wymieniać, w sposób formalny ani nieformalny, przed, podczas ani po spotkaniach, żadnych informacji ani dokumentów poświęconych następującym bądź podobnym tematom:, Bojkot spółek nie będących członkami stowarzyszenia krajowego i/lubbojkot ich klientów lub dostawców. Podział rynku. Ceny, mechanizmy ustalania cen lub terminy zmian cen. Decyzje o złożeniu bądź powstrzymaniu się od złożenia oferty na dostawę produktów lub usług. Wielkości sprzedaży poszczególnych członków stowarzyszenia krajowego”. Brzmi to tak, jak gdyby Polska była bantustanem, w którym dopiero trzeba uczyć dzikusów, co to jest zmowa cenowa i przepisy antymonopolowe. No ale z drugiej strony

gdyby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaczął się zastanawiać, po co tym firmom stowarzyszenie, wystarczy pokazać przytoczone zapisy.

•••

13 lipca 2011 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podtrzymał astronomiczne grzywny nałożone przez Komisję Europejską na „wielką czwórkę”, czyli Otis, Kone, Schindler, Thyssen Krupp za nielegalną zmowę. Wraz z nimi ukarany został jeszcze jeden koncern – Mitsubishi. Otis miał zapłacić prawie 225 mln euro kary, Kone 142,1 mln, Schindler 143,7 mln, a Thyssen Krupp 320 mln euro. Za co te grzywny nałożono? Komisja Europejska wyjaśnia: „Zakartel na rynku wind i schodów ruchomych. Przedsiębiorstwa brały udział w czterech odrębnych, zarówno pojedynczych, jak i ciągłych praktykach naruszających prawo w Belgii, Niemczech, Luksemburgu i Holandii. Konkretnie firmy dzieliły między siebie rynek zamówień publicznych i inne umowy sprzedaży, instalacji oraz serwisowania wind i schodów ruchomych, a nie konkurowały ze sobą. Co więcej, dochodziło także do wymiany poufnych informacji handlowych”. W Polsce żadnego kartelu nie ma. Jest tylko przyjemne stowarzyszonko, które wykonuje pożyteczną robotę. Kontaktuje się z przedstawicielami polskich urzędów państwowych i tłumaczy dzikusom, co zrobić, aby windy w polskich budynkach były jeszcze bardziej bezpieczne.

•••

Dzikusy mają Urząd Dozoru Technicznego. Udaje on instytucję cywilizowaną. Posiada zatem „wdrożony i certyfikowany System Przeciwdziałania Zagrożeniom Korupcyjnym”, którego celem jest „minimalizacjaryzyka wystąpienia zagrożeń korupcyjnych, zapewnienie mechanizmów zapobiegawczych i kontrolnych”.

Foto autor| Rys. TOMASZ WOŁOSZYN, AVEVALUE| 17284

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.