Motto tygodnia: Sprawa Igora Stachowiaka pokazuje, jaka jest władza Ziobry i Błaszczaka.

Autor
MATEUSZ CIEŚLAK

Za galerie nasze i wasze

numer 45/16

Zadłużaj się i kupuj.

Dwa spośród pięciu największych centrów handlowych w Polsce znajdują się w biednej Łodzi, a tylko jedno w bogatej Warszawie. Przedstawiamy tę piątkę, która razem warta jest tyle, ile rząd wyda w tym roku na swój ukochany program „500plus”: Aleja Bielany we Wrocławiu, Arkadia w Warszawie, łódzkie Manufaktura i Port Łódź, Bonarka w Krakowie. Aleja Bielany ma powierzchnię 145 tys. mkw. Wszystkie razem zajmują powierzchnię ponad pół miliona mkw. To więcej niż Watykan.

Zawrotne obroty

Pani prezes firmy, która obsługuje kilka galerii handlowych w Polsce, podała nam więcej interesujących liczb. Liczb, od których można doznać zawrotu głowy. Nie wszystko możemy przekazać, gdyż to mogłoby zaszkodzić pani prezes. Firma pani prezes ciągle obsługuje kilka galerii handlowych, lecz jest ich coraz mniej. Wkrótce jej spółka padnie. Padają również inne polskie spółki obsługujące galerie. Na ich miejsce wchodzą firmy z kapitałem zachodnim, najczęściej francuskie bądź niemieckie. Taki jest efekt wprowadzenia przez PiS stawki godzinowej. Ma ona obowiązywać od 2017 r. – Ja się nawet cieszyłam, gdy PiS wprowadziło ten przepis. Przez kilka ostatnich lat moje koszty rosły, a ludzie ciągle zarabiali tyle samo. Skoro nagle koszty wykonywania usługi wzrastają z przyczyn ustawowych, to byłam pewna, że zmiana kontraktu jest tylko formalnością – mówi pani prezes. Jej pewność wynikała również z tego, że od jakiegoś czasu wszystkie centra handlowe w umowach wprowadziły zapis, że realizacja kontraktu musi odbywać się w zgodzie z polskim prawem pracy i innymi przepisami. Dotychczas płaciła ludziom5,50 zł na rękę za godzinę pracy. Od 1 stycznia musi podwyższyć im stawkę do 9,79 zł. Tyle otrzymają na rękę, ale po dodaniu wszystkich obowiązkowych składek, opłat i podatków ta kwota urasta do 15,60 zł. Toteż pani prezes poszła do szefa galerii i poprosiła o zmianę kontraktu. – To pani problem – usłyszała. To samo słyszą pozostali właściciele: firm ochroniarskich, firm utrzymania czystości i zaplecza technicznego. Zastępują ich spółki zagraniczne. Zatrudniają tych samych ludzi, tylko dają im inne uniformy. Robią to samo, ale nie za tyle samo. Podwyżka kontraktów dla nowych firm obsługujących galerie handlowe nie ma najmniejszego znaczenia. Przy kontrakcie wynoszącym 80 tys. zł rocznie dostosowanie umowy do nowych wymogów oznacza podniesienie kontraktu o 40 proc. czyli do 112 tys. zł. Tej różnicy galeria handlowa nawet nie zauważy.

Bajeczne zyski

Zarobki centrów handlowych są gigantyczne i oczywiście skrywane. Ale to nie znaczy, że nie da się ich oszacować. Obliczyć je można poprzez odniesienie ich do ceny sprzedaży takiego centrum handlowego. Uważa się, że uczciwa cena za przyzwoicie działające przedsiębiorstwo to jego 10-letniezyski. Silesia City Center w Katowicach została w 2013 r. sprzedana za 420 mln euro, czyli 1,6 mld zł. Z prostego rachunku wynika, że SCC mogła osiągać zyski roczne na poziomie 160 mln zł. Poznań City Center sprzedano za nieco ponad miliard złotych. Roczne zyski wynosić więc mogły 100 mln zł. Manufaktura w Łodzi poszła za 1,6 mld zł. Roczne zyski tej galerii handlowej należy więc szacować na tym samym poziomie, co zyski SCC. Dużo więcej zarabiają warszawskie galerie handlowe. A mogłyby jeszcze więcej. Do tego samego właściciela należały Galeria Mokotów, Złote Tarasy, Arkadia oraz Galeria Wileńska. Zaprotestował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK zauważył, że jedna firma ma prawie połowę rynku galerii handlowych w stolicy. Trzeba było odsprzedać Złote Tarasy. Kupił je ING za 475 mln euro, czyli za 1,9 mld zł. Ich roczny zysk możemy zatem szacować na 190 mln zł. Na czym zarabiają te świątynie pieniądza? Wyłącznie na wynajmie powierzchni. Stawki są różne. Inaczej płaci się za metr kwadratowy galerii handlowej w Radomsku, a inaczej w Gdańsku. W małych miejscowościach za wynajęcie metra powierzchni płaci się od 8 do 12 euro. Jakiś czas temu firma Cushmann & Wakefield porównała ceny wynajmu w polskich galeriach handlowych i za granicą. Według niej średnia cena metra kwadratowego w polskiej galerii handlowej wynosi 90 euro.

Wgaleriach Warszawy trzeba za metr wynajętej powierzchni zapłacić miesięcznie 120–140euro. WBerlinie 58 euro. WWiedniu nie więcej niż 110 euro.

Pani prezes rozmawiała ze Zbigniewem Grycanem, tym od lodów. Powiedział jej, że w polskich centrach handlowych za swoje stoiska z lodami musi płacić po 50 euro za metr. WPradze, stolicy Czech, gdzie też ma stoiska, płaci 18 euro. Skąd taka drożyzna? Pani prezes wyjaśnia. Galerie handlowe weszły do śródmieść Warszawy, Krakowa, Poznania i wielu innych miast. Wytrzebiły handel uliczny. Dziś liczy się tylko ten, kto ma swój sklep w galerii. Ulice pozostały lombardom, placówkom bankowym i sprzedawcom kebabów.

Dziadowskie kredyty

Złote Tarasy, jak wspomnieliśmy, przeszły na własność ING. Z czym przeciętnemu Polakowi kojarzą się te 3 litery? Z bankiem. Ta sama grupa kapitałowa, która prowadzi galerie handlowe, udziela kredytów konsumpcyjnych. To nie wyjątek. Są inne grupy kapitałowe, które mają w Polsce galerie handlowe i banki, np. BNP Paribas. Grupa ta od dawna ma w Polsce sieć banków, która wchłonęła niedawno Bank Gospodarki Żywnościowej. One także udzielają kredytów konsumpcyjnych. Kuszą hasłami: „Cieszsię tanim kredytem, dzięki któremu sfinansujesz swoje potrzeby”. Oraz: „Zrealizujswoje marzenia z kredytem gotówkowym!”. Ludzie biorą pożyczkę na zakup telewizora, po czym zasuwają do galerii handlowej. Nowe galerie handlowe powstają w wielkich miastach, pożerając stare. W mniejszych miastach powstają mniejsze nowe galerie handlowe. Wcałej Polsce działa ich już ok. 430. Łączna powierzchnia najmu dawno już przekroczyła 10 mln mkw. I stale rośnie.

Foto autor| Ilustr. KRZYSZTOF OLEJNIK, AVEVALUE| 13810

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.