Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Autor
Mateusz Cieślak

Wojewoda przejechany przez czołg

numer 01/17

Obelisk stał wśród chaszczy. Na nim zbrodnicze symbole czerwonego sierpa i młota. Pod nim zaś tablica wyjaśniająca, że został poświęcony bandytom. Bandyci, którzy przybyli okupować Gliwice, nosili sowieckie szynele. Wielu z nich spotkał zasłużony los i tych właśnie tu zakopano. Tablica mówiła o tym w innym tonie – jako o wyzwolicielach.

Mieszkańcy tej części Gliwic to przeważnie autochtoni. Wielu ma pochodzenie niemieckie. Jak Hildegarda Mueller, przynoszą pod pomnik kwiaty, zapalają znicze. Gdyż dla nich spoczywający tutaj żołnierze nie są bandytami. Sześciuset pochowanych w mogile pod pomnikiem to po prostu ludzie. Jeńcy-niewolnicy ze Stalagu VIIIB Teschen. Zabijały ich głód, praca do utraty sił, zimno i choroby.

•••

To, że obelisk został przewrócony, zauważył Tadeusz Poplicha. Nie Niemiec, repatriant. Do Gliwic przyjechał, gdy wszyscy uważali je za niemieckie, a Lwów za polski. Powiadomił władze miasta, że ktoś dokonał aktu dewastacji. Policja nie znalazła sprawców, natomiast władze miasta znalazły dźwig, który postawił obelisk z powrotem. W dodatku na szczycie umieszczono gwiazdę, zamiast tej, która została rozbita. Poprzednia była ze szkła, zastąpiono ją żeliwną. Skandal to niebywały! Miejscowi działacze PiS zaczęli debatować nad losem pomnika ze zbrodniczymi symbolami. Trzeba je skuć. A pomnik usunąć. Ale mieszkańcy nie dali. Pisali petycje i gardłowali, dano więc spokój. Na razie.

•••

Wśród tych, którzy protestowali przeciwko usunięciu pomnika, była m.in. Emilia Młot, emerytowana nauczycielka języka rosyjskiego, a więc też prawie zdrajczyni. Służyła zbrodniczym okupantom gorliwie. Jako nauczycielka we Wszystkich Świętych i w rocznicę rewolucji październikowej prowadziła uczniów pod ten pomnik. I wcale się tego nie wstydzi. Podobnie jak Antoni Dworczyk, który z kolei jako dziecko dawał bandytom chleb, gdy pracowali przywyrębie lasu. Inne dzieciaki też dawały. Ponieważ strażnicy odbierali jeńcom bochenki, rodzice dzieci kroili chleb na kromki, by ruscy mogli go ukryć. Robili to zarówno Polacy, jak i Niemcy. Czyż nie powinna ich za to spotkać dziś kara nie mniejsza, niż spotkała esbeków? Obniżenie im emerytur byłoby aktem sprawiedliwości dziejowej.

•••

WGliwicach jest nie tylko obelisk ze zbrodniczymi symbolami. Jest również cmentarz. Pochowano na nim bandytów, którzy przyszli, by nas zniewolić. Na cmentarzu takie gwiazdy jak ta na pomniku. Solidne, z żeliwa, w dodatku w wielkiej liczbie 2,5 tys. Na każdym grobie jedna. Ciemną nocą dokonał się akt przywrócenia prawdy i pamięci. Namurze, za którym leżą bandyci, polscy patrioci umieścili napis: „Tugnije żołnierz radziecki, który mordował nas w Katyniu”. Następnie, pracując w pocie czoła, z kilkudziesięciu nagrobków zbili zbrodnicze symbole. Sił już im nie starczyło, by zabrać gwiazdy ze sobą. Złośliwe władze miasta zebrały gwiazdy i zapłaciły kamieniarzowi za to, by je ponownie umocował. W ten oto sposób

opluto pamięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz jego małżonki. Akt przywrócenia prawdy i pamięci odbył się bowiem bezpośrednio po obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej. Prezydencka para – jak wiadomo – leciała do Katynia, by złożyć kwiaty na grobach pomordowanych tam polskich żołnierzy.

•••

Jarosław Wieczorek, przewodniczący PiS w Gliwicach i były kandydat tej partii na prezydenta miasta, udzielał wywiadu miejscowej telewizji. Dziennikarz pytał go o ekscesy na innym cmentarzu. Bandyci to bandyci – odpowiedział Wieczorek, choć innymi słowami – nieważne, czy w sowieckich szynelach, czy w mundurach ludowego Wojska Polskiego. Wolę mieć swój własny, prywatny pogląd. Uważam że Państwo Polskie nie zdało egzaminu. Przez 25 lat nie dało się rozliczyć tak zwanych zbrodniarzy reżimowych systemu komunistycznego w Polsce – stwierdził. Wieczorek został wojewodą śląskim. Rozpoczynając urzędowanie, ogłosił, że będzie umacniał polskość Śląska.

Jako wojewoda Wieczorek dokonał ważnej reformy. Zarządził wymianę gadżetów. Wcześniej goście wojewody dostawali wieczne pióra z emblematami Śląska, kubki i inne drobiazgi. Teraz jest jak należy. Specjalnym gościom wojewoda Wieczorek wręcza oprawną w skórę Biblię.

Dla pomniejszych są biało-czerwone chorągiewki oraz filiżankiz Porcelany Śląskiej.

•••

Polskość Śląska umacniana jest również na inne sposoby. Uczestnictwem w odsłonięciu tablicy ku czci żołnierza wyklętego pseudonim „Jerzy” na cmentarzu w Będzinie (coprawda to nie Śląsk, ale Zagłębie Dąbrowskie). Udziałem w obchodach upamiętnienia żołnierzy NSZ rozstrzelanych przez UB (ichpomnik jest co prawda w stolicy województwa opolskiego, ale to również Śląsk). Biegiem Pamięci ku czci Męczenników Stanu Wojennego, którego trasa prowadzi spod kopalni Wujek w Katowicach, do grobu ks. Jerzego Popiełuszki wWarszawie. Wojewoda założył koszulkę z nazwiskiem jednego z zastrzelonych górników z kopalni Wujek i zaliczył 5-kilometrowyetap biegu.

•••

Co ważniejsze: feminizm czy polskość? Na tak zadane pytanie odpowiedź może być tylko jedna. Toteż działaczki ruchów kobiecych, które jak co roku planowały zorganizować Kongres Kobiet wKatowicach, spodziewać się mogły tylko kopa. Na kilkadziesiąt dni przed III Kongresem Kobiet Województwa Śląskiego jego organizatorki napisały do wojewody, że marszałek udostępnił im Salę Sejmu Śląskiego. Sala Sejmu Śląskiego jest marszałka, podobnie jak część westybulu. Druga część westybulu i pozostałe sale reprezentacyjne należą do wojewody. Panie prosiły więc o użyczenie im jednej z tych sal na szatnię, a w westybulu różne organizacje miały rozstawić punkty informacyjne z prasą, książkami itp. Odpowiedź od wojewody przyszła tuż przed kongresem: „Uprzejmieinformuję, iż Westybul Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego oraz pozostałe sale reprezentacyjne są już zarezerwowane przez Wydziały Urzędu na potrzeby zorganizowania konferencji oraz wystawy. Wzwiązku z powyższym prośba o udostępnienie nie może zostać zrealizowana”. Okazało się bowiem, że dokładnie w tym samym dniu ma odbyć się wielka konferencja poświęcona działalności konspiracyjnej na Śląsku podczas II wojny światowej i walce z okupantem. Przewidywana jest ogromna liczba uczestników, w tym grupy rekonstrukcyjne. Odbędą się inscenizacje bitewne. Panie prosiły tylko o możliwość wchodzenia do westybulu, żeby rozprostować kości. I to się okazało niemożliwe. Nadszedł wreszcie ten dzień. Kongres się odbył, a konferencja nie. Chyba że konferencją nazwiemy tablice informacyjne na sztalugach rozstawione tak, że wyznaczały linię demarkacyjną, za którą kobietom nie wolno było przejść. Ochrona pilnowała, by nikt jej nie przekroczył. Nie było odgrywania scen bitewnych, gdyż nie było grup rekonstrukcyjnych ani rzekomo spodziewanych tłumów.

•••

Walka o polskość Śląska oznacza również jego dekomunizację. Wojewoda śląski, podobnie jak pozostali, od władz miast i wiosek zażądał pełnej dekomunizacji ulic. A tu bunt. Katowice ogłosiły, że nie zmienią nazwy najważniejszego skrzyżowania w mieście – ronda pod Spodkiem. Jego patronem jest gen. Jerzy Ziętek, członek Komitetu Centralnego PZPR, wojewoda śląski w latach 40. i 50. XX w. wiceprzewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej, członek Rady Państwa, wojewoda katowicki w latach 70. członek Frontu Jedności Narodu oraz wiceprezes Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Sosnowiec okazał się jeszcze gorszy. Tam z kolei patronem jednego ze skrzyżowań jest Edward Gierek. Prezydent Sosnowca ogłosił, że tak pozostanie. Szemrzą także władze innych miast Śląska, np. nie chcą skasować JulianaWieczorka. Był to co prawda komunista pełną gębą, lecz zginął w Auschwitz.

•••

Największy jednak odpór dały Gliwice. Co prawda ulice tam już zdekomunizowano, ale stoi komunistyczny czołg. Prawdziwy T-34. Na wieżyczce ma białego orzełka, ale jest bez korony. Najpierw czołg chciano usunąć cichcem. Ale czołg to nie szpilka. Rzecz wyciekła do lokalnych mediów, a te z radością zaczęły o tym pisać. I wybuchła wrzawa. Minister obrony ogłosił, że czołg jest majątkiem armii. Żołnierze upominają się o swoją własność. MON pisało: „Planowanedziałania są konsekwencją zapisów ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Pozbawienie czołgu charakteru pomnika może nastąpić zgodnie z art. 91 ustawy o Agencji Mienia Wojskowego jako mienia zbędnego dla resortu obrony narodowej w drodze przekazania obiektu do placówki muzealnej (…) Jednocześnie Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych poinformował o terminie transportu czołgu T-34 do Bydgoszczy”. W Gliwicach zawiązał się społeczny komitet obrony czołgu. IPN oświadczył, iż nie jest wcale pewne, czy w czołgu tym walczyli Polacy. Bardzo możliwe, że byli to ruscy. A prawda jest taka, że po wojnie w Gliwicach stacjonowała jednostka pancerna. Co roku złomowała ok. 150 takich T-34, aż wreszcie ktoś wpadł na to, by jeden z nich ustawić na skwerze w centrum miasta. Zbierano podpisy w obronie T-34 i wydawano petycje. Jeden z bydgoskich radnych w imieniu swojego miasta przeprosił Gliwice za próbę grabieży czołgu. Wreszcie władze miasta ogłosiły społeczne konsultacje, a następnie stwierdziły, że czołgu nie oddadzą. MON ustąpiło. Do dupy z taką dekomunizacją. Dowodzi ona siły ruskich agentów, którzy skutecznie mieszają w polskich głowach.

Foto autor| Ilustr. WŁODEK KIERUS, AVEVALUE| 30371

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.