Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Autor
MATEUSZ CIEŚLAK

Więzienie za miłość

numer 19/14

Szczać kury prowadzać, a nie ferować wyroki w imieniu Rzeczpospolitej.

Poznali się na czacie.

Ona: Poślij mi swoje zdjęcie. Posłał.

Chcesz moje?

Pewnie, że tak.

Posłała mu swoje zdjęcie.

Wyglądasz super.

Wiem.

Wkrótce się spotkali. Umówili się na kolejną randkę. Pieścili się i całowali. Potem poszli dalej. w aktach ich romans nazwano stosunkiem dopochwowym. Było im ze sobą dobrze, aż po kilku miesiącach ona oświadczyła: – Wiesz, mam chłopaka.

– No wiem. Przecież ja nim jestem. – Ty jesteś moim przyjacielem. No, może kochankiem. Ale mam stałego chłopaka. Takiego, którego poznali moi rodzice.

Zrobiło mu się głupio.

– Co będzie z nami?

– Nie chcę cię stracić. Spotykajmy się jak do tej pory. Tylko uważajmy, żeby nikt o tym nie wiedział.

Romans trwał do początku 2012 r. Pod koniec stycznia ona zrobiła sobie topless słitfocię telefonem. Specjalnie dla niego. I zaraz mu ją wysłała.

– Jak ci się podoba – pytała.

– Jest zarąbista – odpowiedział zgodnie z prawdą.

A potem o romansie dowiedzieli się oficjalny chłopak dziewczyny i jej rodzice.

Na początku lutego 2012 r. do mieszkania kochanka dziewczyny wpadła policja. Jej nieoficjalny chłopak został skuty jak pospolity kryminalista i przewieziony na dołek w Komendzie Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Nie miał wtedy jeszcze zielonego pojęcia, co się stało. Podczas pierwszego przesłuchania dowiedział się, że prawdopodobnie jest seryjnym gwałcicielem. Na razie wiadomo o jednej z jego ofiar, która była przez niego gwałcona przez 3 lata. Ale policja dobrze wie, że to biedactwo nie było jedyną skrzywdzoną przez niego mieszkanką Bielska-Białej. Były inne dziewczynki i kobiety. Są świadkowie, którzy to potwierdzają. Są dowody, które świadczą przeciwko niemu. Dowody znaleziono na forach internetowych i na czatach, gdzie polował na ofiary. Innych zgwałconych przez niego dziewczynek i kobiet na razie nie przesłuchano, ale to tylko kwestia czasu. Z pewnością zgłoszą się ofiary na wieść, że schwytano seryjnego gwałciciela. Jeśli się dotychczas nie zgłosiły, to tylko dlatego, że udział w postępowaniu śledczym wiąże się z dodatkową traumą i upokorzeniem dla ofiar. Ale policja sobie poradzi, gdyż ma namiary na inne zgwałcone przez niego białogłowy.

Romeo gwałci Julię

Nie wolno nam podać prawdziwych imion obojga kochanków, dlatego na potrzeby tego artykułu nazwiemy ich Romeo i Julią. Pod sygnaturą 4Ds 101/12prokuratura w Bielsku-Białej wszczęła śledztwo przeciwko wielokrotnemu gwałcicielowi o imieniu Romeo. Ponieważ na wstępie prokuratura znała dane tylko jednej jego ofiary, zarzut dotyczył tylko jej. Julia przez około dwa lata miała być zmuszana do innych czynności seksualnych oraz do obcowania płciowego. Romeo dowiedział się, że szantażował Julię, grożąc jej ujawnieniem sprezentowanych mu przez nią fotek.

Fotki niczego sobie… Wiele dziewcząt samodzielnie umieszcza takie w internecie. Ale prokuratura doszła do wniosku, że Julia jest skromną panienką, wychowaną w duchu katolickiej wstrzemięźliwości, która stosunki przedmałżeńskie traktuje jak obrzydliwy występek, do którego była zmuszana. I nigdy, ale to nigdy nie pokazałaby nawet kawałka nagiego ramienia mężczyźnie, który nie jest jej mężem. Chyba że byłaby do tego przymuszona.

Sąd nie miał wątpliwości, że prokuratura właściwie oceniła materiał dowodowy. Romea najbardziej obciążały właśnie zeznania Julii. Dziewczyna została przywieziona na komendę policji przez ojca oraz oficjalnego chłopaka i do protokołu zeznała, że Romeo ją gwałcił. Dzwonił do niej albo w znany tylko sobie sposób zmuszał, by ona dzwoniła do niego. Następnie przyjeżdżał po nią samochodem, potem gwałcił. Do gwałtów najczęściej dochodziło w domu Julii pod nieobecność rodziców. Niekiedy w hotelu. Jeden lub dwa takie czyny przestępcze zostały dokonane w samochodzie. Po zaliczonym gwałcie Romeo odwoził Julię do domu. Przez 2 lata nikt nie podejrzewał, że Julia jest gwałcona. Wykrył to dopiero jej oficjalny chłopak.

Romea gwałci sąd

3 lutego 2012 r. Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej podjął decyzję o aresztowaniu Romea na 3 miesiące. Kochanek, czyli gwałciciel Julii, trafił za kraty, gdzie siedzieli inni kryminaliści.

Utartym obyczajem polskich aresztów jest żądanie białka od każdego aresztanta, który po raz pierwszy wchodzi do celi. Białko to postanowienie o tymczasowym aresztowaniu, na którym wypisany jest zarzut. Dzięki temu pozostali osadzeni wiedzą, czy nowo przybyłemu można podawać rękę, czy przy najbliższej okazji należy go ukatrupić. Jako gwałciciel Romeo należał do tej drugiej kategorii. Tylko specjalnym zabiegom funkcjonariuszy Służby Więziennej zawdzięcza to, że jeszcze żyje.

W czasie gdy pozostali osadzeni zastanawiali się, czy sfingowane samobójstwo przez uduszenie będzie najlepszym sposobem zgładzenia Romea, policjanci szukali kolejnych zgwałconych dziewczynek i kobiet. Korepetytorka Julii zeznała policji, że kiedyś poznała Romea. Na pytanie, czy zna jakieś inne kobiety, które go poznały, wskazała koleżankę. Koleżankę odwiedzili policjanci w jej mieszkaniu. Było to działanie średnio dyskretne; chcieli od niej dowiedzieć się, czy także nie została zgwałcona przez Romea. Koleżanka została wezwana na przesłuchanie. Zeznała, że istotnie znała Romea, ma go nawet wśród znajomych na forach internetowych, na NK i Facebooku. Na życzenie prokuratury policjanci zabrali jej komputer oraz telefon komórkowy i poddali je szczegółowym badaniom.

Koleżanka nie potwierdziła gwałtu na sobie. Nie znała żadnych innych istot, które mogłyby zostać zgwałcone przez Romea. Zeznała, że Romeo jest normalnym facetem. Gdy została ponownie wezwana na przesłuchanie, tym razem do sądu, odczytano jej tamto zeznanie. Usłyszała, że w śledztwie miała nazwać Romea gnojem i wyrażać się o nim jak najgorzej.

– Nigdy tak o nim nie powiedziałam – musiała prostować.

Przesłuchano również inne koleżanki Julii i niektórych kolegów. Nikt nic nie potrafił powiedzieć o jej relacjach z Romeem, poza jedną, której Julia miała raz wyznać, że na boku spotyka się z jakimś mężczyzną. Czyni to wyłącznie dla seksu.

Julia chce być gwałcona

Z zeznaniami świadków na swój temat Romeo mógł zapoznać się dopiero po dwóch miesiącach aresztu, choć prokurator, domagając się umieszczenia go za kratami, mówił sądowi o pięciu świadkach. Konfrontację Romea z Julią, która powinna być pierwszą czynnością śledztwa, przeprowadzono dopiero po trzech miesiącach. Tym razem Julii nie towarzyszyli ojciec i jej oficjalny chłopak. A ona nie spełniła pokładanych nadziei. Oświadczyła, że dobrowolnie udostępniała Romeowi pochwę i zezwalała na to, by ją całował na różne miłe sposoby. Mimo to prokuratura 30 kwietnia złożyła w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej wniosek o przedłużenie aresztu dla Romea o kolejne 3 miesiące. Tym razem sprawa trafiła do innego sędziego, który nakazał wypuścić Romea na wolność. Sędzia zapoznał się m.in. z SMS-ami, które Romeo otrzymywał od Julii. Sędzia stwierdził: Wątpić należy, by posyłała je osoba zmuszana do obcowania płciowego z podejrzanym. Mało tego, z SMS-ów wynika niewątpliwie, że pokrzywdzona chce nadal spotykać się z podejrzanym oraz chce ukryć przed swoim aktualnym chłopakiem fakt utrzymywania relacji ze swym byłym, także seksualnym partnerem. Sędzia zauważył też, że Julia podała podczas konfrontacji kilka faktów, które nijak nie chcą pasować do tezy o zmuszaniu do seksu i gwałtach. Nie wszystkie spotkania Romea i Julii kończyły się zbliżeniem płciowym. Gdy mówiła, że nie ma ochoty na seks, tylko ze sobą rozmawiali. Sędzia zastanawiał się, jak to możliwe, że do większości gwałtów na Julii doszło w jej domu. I nie bardzo mógł zrozumieć, dlaczego formalne doniesienie o gwałcie złożył ojciec Julii, a nie ona.

W ten sposób Romeo znalazł się na wolności. Julia odnalazła Romea. I ponownie zaczęła się z nim spotykać. Oboje też wiele razy dzwonili do siebie. Z telefonów komórkowych wysyłali SMS-y, korespondowali i rozmawiali ze sobą również poprzez komunikatory internetowe, np. Gadu-Gadu.

Co byś zrobiła, jak bym przytulił mocno i pocałował cię w usta?

Nie wiem… Pewnie znowu by ci się spodobało;-) Powiem szczerze, czasem mi tego brakuje… i żałuję tego, co się stało.

Czułem, że żałujesz tego, że poszłaś na policję i złożyłaś to dziwne zawiadomienie, mam rację, myszko?

Tak.

Chcesz to cofnąć? Zmienić zeznania? Niech tak zostanie jak jest. Nie chcę już o tym rozmawiać, proszę cię, kochanie.

Śledztwo trwało, a oni nadal romansowali.

Zrobili ze mnie twojego oprawcę, gwałciciela… a ty lubisz mnie? Nienormalne to.

Może:-) Zrozum, ja się po prostu boję i nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze się spotkamy, bo nie chcę, by nas ktoś widział, a nie daj Boże z mojej rodziny.

Chłopak by zgwałcił chłopaka

Niezależnie od śledztwa w sprawie wielokrotnego gwałtu na Julii w tej samej prokuraturze toczyło się osobne śledztwo dotyczące gróźb karalnych wobec Romea. Oficjalny chłopak Julii miał mu grozić śmiercią. Obiecywał, że przygotuje fałszywe dowody popełniania przez Romea przestępstw. Romeo opowiedział o tym prokuratorowi. Wszczęto śledztwo. Przesłuchano oficjalnego chłopaka Julii, który przyznał się do winy. Śledztwo dotyczące gróźb karalnych prokuratura umorzyła. Decyzję tę uzasadniono całkiem logicznie. Nic dziwnego, że oficjalny chłopak Julii, rozmawiając z jej nieoficjalnym chłopakiem, a zarazem partnerem seksualnym, dał się ponieść emocjom. Każdy normalny mężczyzna mógłby tak zareagować. Groźby karalne, w innym wypadku stanowiące przestępstwo, w tym akurat przypadku były naturalną reakcją zdrowego samca.

W tym czasie Julia i Romeo esemesowali do siebie. No bo ślicznie będziesz w tym wyglądać. No co to za przyjemność.

No może, ale pod warunkiem, że tylko zobaczysz, a ja później od razu się przebiorę.

Pójdziemy tym razem spać w hotelu.

Hmm może:-):-* Wreszcie rozpoczął się proces (IIIKp 1338/12)w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej. Na ławie oskarżonych Romeo jako wielokrotny gwałciciel. Julia jako jego ofiara. Proces trwał, a Romeo i Julia omawiali szczegóły randki: Kup sobie pejczyk na mnie, hehehe. Pogadamy se na randce… cienko będziesz piszczeć.

Nie boję się.

Bo ci się podoba hehe.

Nieprawda.

Nie lubisz seksu ze mną?

A czy ja coś takiego powiedziałam?

Sąd gwałci prawo

Julia prosiła, aby Romeo nie ujawniał przed sądem, że kontakty między nimi nie ustały. Zachowały się takie SMS-y. Romeo przez dłuższy czas ukrywał ten fakt. Jednocześnie coraz wyraźniej widział, że sąd chce go skazać. Podczas którejś z rozpraw wstał i powiedział, że nigdy nie gwałcił Julii, a uprawiał z nią seks, dlatego że oboje tego pragnęli. Co więcej – Julia dalej go pożąda. Sędzia zażądała dowodów. Dowody Romeo miał w telefonie. M.in.taki dialog toczony pomiędzy nim a Julią za pomocą wiadomości tekstowych: Mm, tym razem wezmę cię od tyłu, oki? No nie wiem, nie wiem.

Wtedy głębiej wejdę i masz więcej przyjemności.

Nie musisz mi tłumaczyć, na czym polega ta pozycja:-D

Sąd był zszokowany. Julia czerwona. Prokurator zastanawiał się nad ripostą. A na to obrońca Romea, żeby pokazał sądowi kolejny dialog esemesowy. Pokazał więc: Kiedy wanna razem?

Nie wiem.

A chcesz?

Fajnie by było:-) W trakcie procesu Julia i Romeo omawiali pikantne szczegóły dotyczące tylnej kanapy jego samochodu. Julia tłumaczyła mu przewagę palcówki nad minetą. Omawiali zagadnienie liczby palców, których powinien użyć Romeo, by sprawić jej rozkosz.

Wprocesach o gwałt zwykle brakuje dowodów. Zwykle jest słowo przeciwko słowu. Tu dowodów było aż nadto. Prokuratura odtworzyła wiele spośród rozmów prowadzonych między Romeem a Julią. Aby wydać sprawiedliwy wyrok, sąd dostał do dyspozycji 4 tysiące SMS-sów i 200 stron stenogramu rozmów prowadzonych za pomocą internetowego komunikatora Gadu-Gadu. Nigdzie Julia nie stwierdza, że była szantażowana, przymuszana do seksu czy gwałcona. Wiele razy natomiast stwierdza, że towarzystwo Romea sprawia jej frajdę.

Jedna z ostatnich ich rozmów brzmiała tak: To wyjdź wreszcie za mnie.

Wiesz, że nie mogę.

Miałabyś mnie już tylko dla siebie. Wiem.

Co ty na to?

Wiesz, że to się nie uda.

Właśnie, że wiem, że się uda, kochanie. (…) Wiesz, jak nam dobrze z sobą?

Nie przekonasz mnie, przykro mi. To do końca życia będę tylko twoim kochankiem?

Nie wiem.

Może kiedyś się zgodzisz być ze mną na stałe.

Jak ty sobie to wyobrażasz?

Bycie z sobą w sposób dojrzały… mieszkać wspólnie… dbać o siebie, ale też i korzystać z życia…

Ta rozmowa odbyła się w styczniu 2013 r. Potem jeszcze Romeo i Julia kontaktowali się kilkakrotnie.

Niedawno zapadł wyrok. Oskarżyciel zażądał dla Romea 4 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Sędzia skazała go zgodnie z oczekiwaniem oskarżyciela – 4 lata odsiadki bez zawieszenia. Uzasadnienia pisemnego jeszcze nie ma, ale w uzasadnieniu ustnym sędzia nazwała Romea seksoholikiem. Romeo czeka na miejsce w więzieniu.

Foto autor| Rys. MARCIN BONDAROWICZ

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.