Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Wieśmak pies Kaczyńskiego

numer 50/16

Jak PiS z funkcjonariuszy komunistycznego reżimu tworzy bohaterów narodowych.

Wramach sprawiedliwości dziejowej kaczyści postanowili zmniejszyć emerytury m.in.policjantom, którzy stali na pierwszej linii frontu walki z najgroźniejszymi przestępcami. Taki los spotka m.in. Grażynę Biskupską, byłą szefową Wydziału Terroru Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji – tylko dlatego, że pod koniec lat 80. krótko była sekretarką w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Emerytury stracą twórcy Centralnego Biura Śledczego (CBŚ),bo ukończyli nieprawomyślne uczelnie. Razem z pisowskim rządem ze zmian cieszą się bandyci, którzy wydali wyroki śmierci na ścigających ich policjantów. Zamiast kulki w łeb gliniarze umrą z głodu. Przy emeryturze na poziomie ok. 1600 zł długo nie pożyją. Są jednak tacy funkcjonariusze komunistycznego reżimu, którym się krzywda nie stanie. Przykładem Urban. Przeciwnie. Mimo to, że wysługiwali się zbrodniczej ideologii spod znaku sierpa i młota, w wolnej Polsce zrobili zawrotne kariery. Dzięki PiS o emeryturę nie muszą się zamartwić. 10 czerwca 2016 r. prezydent Andrzej Duda wręczył ordery i odznaczenia zasłużonym działaczom opozycji demokratycznej. „Zawybitne zasługi w działalności państwowej i publicznej, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej”

Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski został odznaczony Marek Surmacz, były sierżant Milicji Obywatelskiej.

Przyznanie zaszczytu Surmaczowi wywołało oburzenie działaczy opozycji antykomunistycznej. Obdarowany nigdy nie działał w podziemiu, ale w wolnej Polsce sprytnie stworzył sobie bohaterską kartę.

Opozycjonista w PRL

Surmacz domilicji wstąpił w 1977 r. Służył wiernie systemowi totalitarnemu, aż do 1989 r. nie tylko jako funkcjonariusz, ale też jako aparatczyk sojuszniczego wobec PZPR Stronnictwa Demokratycznego. Wyróżniany w stanie wojennym „zazdyscyplinowanie i osiągnięcia dobrych efektów w służbie”. Dawni koledzy wspominają, że Surmacz był ulubieńcem płk. Lecha Kosiorowskiego, funkcjonariusza SB i szefa gorzowskiej milicji. Jakim cudem został więc opozycjonistą? Jak twierdzi, jego bohaterskim czynem było to, że w 1983 r. nie dopuścił do zatuszowania sprawy wypadku drogowego, który spowodował po pijaku wysoki rangą funkcjonariusz SB. Za tę niezłomność miał być rzekomo represjonowany, tracił premie, a nawet musiał opiekować się milicyjnymi psami. Gwoli ścisłości: „wysokim funkcjonariuszem SB” był naczelnik wydziału kryminalnego.

Opozycjonista w III RP

Po nastaniu III RP Surmacz kontynuował pracę w policji. Tu też miał pod górkę. W 1996 r. został dyscyplinarnie zwolniony za naruszenie apolityczności służby, gdy zaangażował się w kampanię prezydencką Hanny Gronkiewicz-Waltz. Świat się mu jednak nie zawalił. Surmacz zajął się tym, co kręciło go najbardziej, czyli polityką. Wstąpił do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego (ZChN), szybko awansował na stołek sekretarza regionalnych struktur w Gorzowie Wielkopolskim i asystenta posła Kazimierza Marcinkiewicza. Gdy po rozpadzie AWS Kaczyńscy zaczęli tworzyć nową partię, przytulił się do PiS. W 2004 r. bezskutecznie startował do Parlamentu Europejskiego. Po wyborach w 2005 r. trafił na Wiejską, a w 2006 r. doMSWiA jako sekretarz stanu odpowiedzialny za nadzór nad policją, BOR i Strażą Graniczną. Stał się bohaterem mediów, które jeździły po nim jak po łysej kobyle.

Pechowiec

Wyciągnięto mu, że

w 1984 r. został przyłapany na kradzieży prądu. Za takie numery wywalano natychmiast na zbity pysk z milicji, ale Surmaczowi się upiekło. Wyraził żal, uregulował rachunek i mógł dalej wiernie służyć Polsce Ludowej.

W 1993 r. będąc szefem drogówki, Surmacz miał zwracać znajomym zabrane przez policjantów prawa jazdy. Wytoczono mu też postępowanie dyscyplinarne za znieważenie przełożonego. W 2000 r. Surmacz stracił mandat radnego, gdy został skazany przez Sąd Okręgowy w Gorzowie za pomówienie radnej Grażyny Wojciechowskiej o związki korupcyjne z jedną z korporacji taksówkarskich. Gdy został posłem, w odwecie wytoczył wojnę gorzowskiemu wymiarowi sprawiedliwości, oskarżając sędziów sądu okręgowego „ostworzenie układu rodem z PRL”. W 2006 r. spowodował kolizję i uciekł zmiejsca zdarzenia. „Mójmąż się zatrzymał, a on jechał dalej. Zaczęliśmy go gonić. Wkońcu po trzech kilometrach dogoniliśmy go przed skrzyżowaniem. Zajechaliśmy mu drogę. Pan poseł wyskoczył ze swojego samochodu i krzyczał, że to nie jego wina i że nie wiemy, z kim mamy do czynienia. Był opryskliwy i brutalny” – relacjonowała dziennikarzom zdarzenie Alicja Jankowska.

Skandalista

Gdy Surmacz był wiceszefem MSWiA, doszło do kilku skandali. 30 listopada 2006 r. jadąca pociągiem przez Wrocław przyjaciółka Surmacza wiceminister pracy Elżbieta Rafalska poskarżyła mu się przez telefon, że jest zmęczona i głodna. Ten zadzwonił do komisariatu na Dworcu Głównym i polecił, żeby policjanci kupili jej coś do jedzenia i dostarczyli do przedziału. Ci przynieśli jej 2 wieśmaki i sałatkę. Wybuchła afera, a opinia publiczna uznała, ze Surmacz nadużył uprawnień, wykorzystując policjantów jak służących. 2 dni później doszło do tragicznych wypadków. Podwładny Surmacza, dyrektor wMSWiA Tomasz Serafin bawił się w jednym z warszawskich klubów na imprezie andrzejkowej i nie zdążył na nocny pociąg do Siedlec. Poprosił o przysługę komendanta posterunku na warszawskim Dworcu Centralnym, który wydał rozkaz policjantom, aby odwieźli pijanego dyrektora służbowym samochodem do domu. Wdrodze powrotnej zginęli w wypadku 28-letnia st. post. Justyna Zawadka i 33-letni sierż. Tomasz Twardo. Ich samochód wpadł do przydrożnego bagna. Gdy wszyscy zachodzili w głowę, co się wydarzyło, i trwały poszukiwania zaginionych, do mediów trafiały nieprawdziwe informacje, że policjanci wykonywali rzekomo zadania zlecone przez MSWiA, a Serafin przebywa na zagranicznej delegacji. Surmacz twierdził, że „niebyło tuszowania ani mylenia opinii publicznej”. Winę za dezinformację zrzucił na rzeczników policji. Poseł Marek Biernacki nie pozostawił suchej nitki na Surmaczu: „Chcenam wmówić, że komunikaty rzeczników nie były uzgadniane z resortem. Widać, że sprawę próbowano tuszować, że to policjanci ją nagłośnili, wskazali na wielki skandal, jaki się dzieje”. Kolejnym skandalem było załatwienie – wbrew przepisom – pracy w straży pożarnej zięciowi, studentowi informatyki i zarządzania. Okazało się, że młodzieniec nie odbył wymaganej prawem służby wojskowej ani nie został przeniesiony do rezerwy. I choć Surmacz twierdził, że „jestto kolejny brutalny atak na jego osobę”, to rzecznik komendanta głównego PSP Dariusz Malinowski nie pozostawił złudzeń: „Niema wątpliwości, że kandydat na strażaka musi mieć uregulowany stosunek do służby wojskowej potwierdzony w książeczce wojskowej. Takiej pieczątki w książeczce wojskowej nie było, jedynie zaświadczenie z Wojskowej Komendy Uzupełnień, więc zostało naruszone prawo. I z tego będzie się musiał wytłumaczyć lubuski komendant i ponieść jakąś karę w trybie służbowym”. Atmosfera wokół Surmacza stała się tak gęsta, że nawet Jarosław Kaczyński nie był w stanie chronić mu już tyłka. Wmaju 2007 r. został odwołany ze stanowiska. Krzywda go nie spotkała. Prezydent Lech Kaczyński mianował go swoim doradcą ds. bezpieczeństwa.

Czyściciel

Po ostatnich wyborach parlamentarnych wypłynął ponownie. Miał zostać wojewodą lubuskim, ale minister Rafalska zrobiła go komendantem głównym Ochotniczych Hufców Pracy (OHP). Surmaczowi podlega 16 komend wojewódzkich, 49 centrów edukacji i pracy młodzieży, 7 centrów kształcenia i wychowania, 9 ośrodków wypoczynkowych położonych w górach i nad morzem i około 3 tys. pracowników. Budżet OHP to ok. 350 mln zł. Surmacz urzędowanie rozpoczął od czystki. Pracę straciło kilkadziesiąt najlepiej opłacanych osób z kadry kierowniczej. Na ich miejsce przyszli działacze PiS i znajomi królika. Surmacz tak się rozpędził w zwalnianiu, że wyrzucił z pracy Adama Kwaśniaka, wiceszefa małopolskiego OHP i jednocześnie radnego wojewódzkiego PSL, nie czekając, aż w tej sprawie wypowie się sejmik. Co ciekawe, w obronie Kwaśniaka stanęli nawet radni PiS. W mafijnym państwie PiS taki osobnik jak Surmacz jest bohaterem, którego nie dotkną represje, a zasłużeni policjanci ścigający przestępców zostali zrównani z bandziorami, którzy śmieją się im teraz w twarz. ANDRZEJ SIKORSKI

[email protected]

Foto autor| Ilustr. WŁODEK KIERUS, AVEVALUE| 17027

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.