Motto tygodnia: Prezes ma koncepcję nową – Morawiecki za Szydłową.

Wieści gminne i inne

numer 05/17

* Nocą pod Głogowem 30-letniemu autostopowiczowi udało się złapać okazję. Wtrakcie jazdy zaczął grymasić. Twierdził, że samochód jedzie w złym kierunku. Zaczął się awanturować i demolować wnętrze auta. Uszkodził przednią szybę, tapicerkę i szyberdach. Właściciel pojazdu wycenił straty na 2,5 tys. zł. Autostopowicz wylądował w areszcie. Po wytrzeźwieniu nie umiał sobie przypomnieć, dlaczego tam trafił ani dokąd jechał. * Sporą odpowiedzialnością wykazał się 54-letnikierowca, który czując, że jest pijany, wziął na stopa 26-letniegomężczyznę i poprosił o zastąpienie go za kierownicą. WZamościu samochód zatrzymała policja. Okazało się, że zastępca ma zakaz prowadzenia pojazdów, który zresztą już raz złamał. Policjanci udowodnili także właścicielowi pojazdu, że wcześniej kierował samochodem w stanie nietrzeźwości (3promile). Obaj panowie staną przed sądem. * W Poznaniu wyjeżdżający rankiem z zajezdni w pierwszy kurs motorniczy tramwaju linii nr 2 zobaczył, że na torach leży mężczyzna. Zatrzymał tramwaj i wyszedł mu pomóc. Zabrał go do tramwaju. Mężczyzna rzucił się na niego. Motorniczy uciekł do drugiego składu. Mężczyzna pobiegł za nim i zaczął demolować tramwaj. Kilku motorniczym udało się zamknąć napastnika i wezwać policję. Przyczyną agresji było prawdopodobnie niezadowolenie z przerwania porannej drzemki na torach. * 54-letnimieszkaniec gminy Terespol ukradł tonę węgla. Zajęło mu to 10 dni. Węgiel wynosił w torbie turystycznej z portu przeładunkowego w Małaszewiczach. Wtorbie mieściło się ok. 40 kg. Kradziony węgiel mężczyzna sprzedawał na pniu przypadkowym klientom. ** komisariatu policji przy Piwnej wGdańsku uciekła poszukiwana listem gończym 39-letniaAgnieszka K. Wcześniej została zatrzymana na kradzieży w sklepie. Okazało się, że miała do odsiedzenia 14 dni w areszcie za niezapłaconą grzywnę. Po przesłuchaniu czekała na zakończenie tzw. czynności w pomieszczeniu z kratą, które powinno być zabezpieczone kodem i zamkiem magnetycznym. Prawdopodobnie nie było, bo kobieta wyszła spokojnie nas korytarz, minęła dyżurnego i wyszła na ulicę. Dyżurny pofatygował się i wybiegł za nią, ale – jak później wyjaśniał – nie zdążył zobaczyć, w jakim kierunku uciekła. Trwają poszukiwania. *** licja w Świebodzinie zatrzymała nastolatkę, która demolowała sklepy w centrum miasta. Była agresywna. W jednym ze sklepów wybiła witrynę pięścią, w drugim zdemolowała wnętrze i żądała od ekspedientki wydania pieniędzy. Policjanci obezwładnili ją z trudem. W trakcie interwencji dziewczyna wykrzykiwała, że zniszczy to miasto. Przez najbliższe 3 miesiące, które spędzi w areszcie, będzie to niemożliwe. * Świetnie bawił się w Krakowie 34-letni turysta z Anglii. Wracając nad ranem do hotelu, zniszczył 6 samochodów. Urywał lusterka i skakał po masce jednego z samochodów. Jego wyczyny dostrzegł patrol policyjny. Anglik próbował uciekać, ale dał za wygraną po kilkuminutowym pościgu. Zniszczenia, których dokonał, wyceniono na prawie 8 tys. zł. * W niedzielny wieczór na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie 32-letniNiemiec napadł na dwie starsze panie, które upadły na chodnik. Próbował też zgwałcić w bramie kolejną kobietę. Znał trochę język polski. Łamaną polszczyzną rzucał bowiem obelgi w stronę przechodniów. Agresywny Niemiec trafił na 3 miesiące do aresztu. Usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej, doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej oraz („niebędzie Niemiec pluł nam w twarz”) publicznego znieważenia narodu polskiego. Gwałcąc Polkę, raczej przypochlebia się jej narodowi. ** Nowym Targu do drzwi 66-letniejkobiety zastukało dwóch Duńczyków w wieku 39 i 40 lat. Gdy otworzyła, wtargnęli do środka, przyłożyli gospodyni do głowy atrapę broni i zagrozili nożem. Chcieli, aby wyjawiła im miejsce zamieszkania swojej córki. Kobieta nic im nie powiedziała, mimo że Duńczycy pocięli jej ręce nożem. Policja ujęła bandytów po dwóch dniach w Zakopanem. Na początek chce ustalić, dlaczego Duńczykom tak zależało na zdobyciu adresu córki nowotarżanki. * Historia jak z Dzikiego Zachodu wydarzyła się wgminie Stromiec. Dwóch koniokradów usiłowało ukraść konie 58-letniemu gospodarzowi. Przepłoszyły ich czujne psy. Gospodarz rozpoznał jednak złodziei i powiadomił policję. Funkcjonariusze dotarli pod wskazany adres. Jeden z mężczyzn schował się na strychu, drugi uciekł do stajni. Konie, które tam trzymał, były tresowane. Na komendę właściciela gryzły i kopały. Stróże prawa nie ulękli się jednak agresywnych rumaków i obezwładnili młodego mężczyznę. **** zarzutem wyniesienia z aresztu drobnego sprzętu AGD o łącznej wartości 135 zł stanął Łukasz S. strażnik aresztu śledczego w Lublinie. Sąd uznał go winnym kradzieży i skazał na rok pudła w zawieszeniu na 2 lata, 3 tys. zł grzywny oraz 3-letnizakaz zajmowania stanowisk w państwowej sferze budżetowej. Były już strażnik nie przyznał się do winy. Zapewniał, że wyniósł z pracy uszkodzone urządzenia, aby je zreperować. * Na stoku narciarskim w Szczyrku nietrzeźwy snowboardzista zjechał z trasy i utknął w zaspie. Po półgodzinnych poszukiwaniach odnaleźli go policjanci i ratownicy GOPR. Udzielili mu pierwszej pomocy i pomogli wydostać się na trasę. Mężczyzna, który – jak ustalono to później – miał ponad 2 promile, nie okazał wdzięczności wybawcom. Rzucił się na nich, bijąc i kopiąc. Policjanci musieli go obezwładnić i zakuć w kajdanki. Wytrzeźwiał, ale nie może sobie przypomnieć, dlaczego zaatakował policjantów. * W śmigłowiec pogotowia lotniczego, który wylądował na parkingu przy stoku narciarskim w Puławach, uderzył skuter śnieżny. Rannego narciarza, po którego przyleciał śmigłowiec, trzeba było odwieźć do szpitala karetką, a do poważnie rannego lekarza wezwano kolejny śmigłowiec, który zabrał go do szpitala w Krakowie. Według pierwszych ustaleń policji ratownik, który przyjechał po lekarza skuterem śnieżnym, pomylił biegi i pomyłkowo wrzucił wsteczny. * Na ul. Okrzei w Lipianach policjanci zatrzymali poruszający się całą szerokością jezdni samochód. Wyleźli z niego dwaj panowie zionący alkoholem. 46-letnikierowca bełkotał i odmówił dmuchnięcia w alkomat, pobrano mu więc krew w szpitalu. 40-letnipasażer zaczął wyzywać policjantów, a nawet szarpać jednego z nich. W rezultacie stanął on w trybie przyspieszonym przed sądem, który skazał go na 7 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Przed sądem stanie także kierowca. Jego proces zapowiada się dość ciekawie. Po wytrzeźwieniu nie przyznał się bowiem do jazdy po pijanemu i odmówił składania wyjaśnień. *** jątkowo pijanego kierowcę zatrzymała policja na ul. Usługowej w Policach. 26-letnikierowca miał ponad 4 promile. Trzeźwiał przez 30 godzin. Potem stanął przed sądem. * Po 24 latach ofiarnej służby żegna się zmundurem Kazimierz B. zastępca naczelnika Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Puławach. Został przyłapany przez trzeźwych policjantów na jeździe po pijaku w czasie służby. Miał 1,5 promila. * Z samoobsługowego sklepu z elektroniką w Elblągu 29-letnimieszkaniec tego miasta wyniósł na oczach personelu i ochrony telewizor 24-calowy,2 telewizory 32-caloweoraz konsolę do gier. Złodziej działał metodą „naklienta, który już kupił towar”. Wpadł, bo w kolejnym sklepie, który odwiedził, czekali już na niego policjanci. Skradziony towar sprzedawał za jedną trzecią ceny. * Straż pożarna i policja pognały do pożaru, który zaprószył w mieszkaniu w Chrobrowie 3-letnichłopiec. Ogień z zapałki przerzucił się nawiszące na suszarce ubrania i zaczął szybko rozprzestrzeniać się po pokoju. Dopiero wtedy ojciec chłopczyka zorientował się, co się dzieje i rzucił się do gaszenia ognia. Ojciec chłopczyka poparzył sobie dotkliwie twarz i dłonie. 3-letniemu podpalaczowi nic się nie stało. * Do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego zadzwonił mężczyzna z informacją o bombie podłożonej w izbie wytrzeźwień. Nie powiedział, wktórej, policja musiała więc ewakuować personel i pacjentów izb w Katowicach, Sosnowcu, Rudzie Śląskiej oraz Gliwicach. Bomby nie znaleziono. Po kilku dniach policja odnalazła sprawcę fałszywego alarmu. To 34-latekz Częstochowy. Tłumaczył, że dowiedział się, iż jego brata zawieziono do izby wytrzeźwień – i chciał go w ten sposób z niej wyciągnąć. D.J.

Doniesienia zaczerpnięte zostały w dobrej wierze z prasy lokalnej jako godne upowszechnienia.

AVEVALUE| 15996

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.