Motto tygodnia: Fantastyczne! Antoni i jego wojska cybernetyczne…

Wieści gminne i inne

numer 03/17

Dwaj panowie wwieku 30 i 31 lat postanowili odzyskać dług od mieszkającego w Sosnowcu znajomego. Pomylili jednak adres i wyważyli nie te drzwi, które chcieli. Zdali sobie z tego sprawę, gdy w przedpokoju natknęli się na przerażoną, kompletnie im nieznaną 83-letniąkobietę. Niezrażeni pierwszym niepowodzeniem, pojechali pod właściwy adres i pobili dłużnika na oczach żony i córki. Obaj byli pod niezłym gazem – 1,5 oraz 3 promile. Prokurator postawił im zarzuty naruszenia miru domowego, zniszczenia mienia, pobicia i kierowania gróźb karalnych. * Ukrywający się przed policją 27-letni mężczyzna zamelinował się u znajomego w Grudziądzu. Gorszego miejsca na kryjówkę nie mógł wybrać. Ku jego zdziwieniu do drzwi mieszkania zapukali policjanci. Szukali jego kolegi, który, jak się okazało, nie odpowiadał na wezwania prokuratury. Policjanci spokojnie wysłuchali informacji o nieobecności gospodarza i poprosili lokatora o dokumenty. Okazało się, że ma on do odsiedzenia 9 miesięcy. Jeszcze tego samego dnia zaczął odbywać karę. * Bandę złodziei bydła zatrzymali policjanci ze Szczecina i Świdwina. Złodzieje kradli na terenie kilku powiatów – świdwińskiego, drawskiego, goleniowskiego i choszczeńskiego. Tylko w grudniu zeszłego roku w powiecie świdwińskim skradli krowy o wartości 100 tys. zł. Na razie, zatrzymano 4 osoby. Jest wśród nich 46-letni mężczyzna, w gospodarstwie którego znaleziono pistolet pneumatyczny i środki do usypiania zwierząt. Zatrzymani przyznali się do winy. Policji udało się już odzyskać część skradzionego w grudniu stada. * Dwaj mieszkańcy powiatu jeleniogórskiego w wieku 22 i 31 lat jechali samochodem. Wpadli w poślizg i uszkodzili 2 koła. Postanowili ukraść inny samochód tej samej marki. Zrobili to, ale nie dojechali nim na miejsce, bo znów wpadli w poślizg i wylądowali w rowie. Postanowili więc zdemontować koła ze skradzionego pojazdu. Na tej czynności zastali ich policjanci z komisariatu w Nowogrodźcu. * Policjanci z Gniewkowa dostali w środku nocy telefon od 49-letniegomężczyzny, który marzł wsamochodzie unieruchomionym w miejscowości Szpital. Wpojeździe zabrakło benzyny. Kierowca poszedł po benzynę, a jego 49-letnikolega czekał na niego w samochodzie. Zaczęło mu dokuczać zimno. Tak dotkliwe, że postanowił poprosić o pomoc policję. Policjanci pojechali po pechowca. Przy legitymowaniu ustalili, że jest on poszukiwany listem gończym przez Sąd Rejonowy w Grudziądzu. Pojechał tam następnego dnia w dobrze ogrzewanej więźniarce. * W jednym z bloków przy ul. płk. Dąbka w Gdyni pod nieobecność rodziców rozpalił ognisko w mieszkaniu 3-letnichłopiec. Gdy ogień zaczął trawić łóżko i szafkę, a dym wypełnił pomieszczenia, chłopczyk ewakuował się do sąsiadów, którzy wezwali straż pożarną. * Zaprzęg konny kierowany przez pijanego woźnicę wpadł do rowu melioracyjnego koło drogi w pobliżu Stykowa. Furman, z którym nie można było nawiązać kontaktu, miał blisko 2,7 promila. Zaprzęg wyciągnęli z rowu strażacy. Konie nie odniosły obrażeń. * Biegły patomorfolog ustalił przyczynę śmierci 46-letniegomężczyzny i 37-letniej kobiety, których zwłoki znaleziono wmieszkaniu wkamienicy przy ul. Władycze w Przemyślu. Zdaniem biegłego mężczyzna zatruł się glikolem etylowym (stosowanym do chłodnic samochodowych), a kobieta zmarła w wyniku licznych zmian chorobowych. Glikol etylowy ma słodki smak i początkowo daje objawy upojenia alkoholem, ale po kilku godzinach powoduje zgon. * W czasie awantury rodzinnej, do której doszło w jednym z budynków socjalnych w Żorach, 50-letnimężczyzna zagroził 40-letniejmałżonce, że ją spali. Groźbę spełnił, gdy kobieta położyła się spać. Oblał jej głowę perfumami i podpalił. Poparzona kobieta uciekła z pomieszczenia. Ogień rozprzestrzenił się na całe mieszkanie. Służby ewakuowały 50 mieszkańców. Ogień ugaszono i ujęto podpalacza. Miał 2 promile. Jego małżonka miała sporo szczęścia. Wyszła z zamachu z niewielkimi oparzeniami, spalonymi włosami i okopconą twarzą. * Po awanturze z żoną 64-letnimieszkaniec Przytoku pod Zieloną Górą postanowił spalić ją oraz dwóch synów. Gdy domownicy zasnęli, zaczął znosić drewno i układać je w stos pod drzwiami do pomieszczenia, w którym spali domownicy. Potem oblał je benzyną i podpalił. Kobiecie i synom udało się uciec z płonącego domu. Nie udało się 64-latkowi,którego z płonącego budynku wynieśli strażacy. Z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala. Na poprawę stanu jego zdrowia czeka prokurator. * 29-letnimieszkaniec Środy Śląskiej zniszczył w sylwestra elewację sklepu. Zrobił to, bo nie zdążył zrobić zakupów sylwestrowych. Policjantom wytłumaczył, że był wściekły, bo musiał witać Nowy Rok na trzeźwo. * Na parkingu przed szpitalem w Koninie złamała nogę 35-letniakobieta. Nikt ze szpitala nie pospieszył jej z pomocą. Leżała na mrozie pół godziny, zanim przyjechała po nią, z drugiego końca miasta, karetka pogotowia i przewiozła na szpitalny oddział ratunkowy odległy o kilkanaście metrów. Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie przyznaje, że zachowanie pracowników szpitala było niewłaściwe. * 40-letniałodzianka poznała za pośrednictwem portalu randkowego mężczyznę swojego życia – 34-letniegoSłowaka. Mężczyzna obiecywał jej wszystko, o czym marzyła, a gdy po dwóch miesiącach znajomości zaproponował jej małżeństwo, obdarzyła go bezgranicznym zaufaniem. Na poczet przyszłego szczęścia przeniosła na niego własność położonej pod Łodzią nieruchomości i mieszkania w Łodzi o wartości 540 tys. i 220 tys. zł. Narzeczony sprzedał obie nieruchomości bez wiedzy kobiety. Ta nabrała podejrzeń i zawiadomiła prokuraturę. Okazało się, że oprócz tego zabrał łodziance 35 tys. zł i biżuterię wartą 20 tys. zł, a kredytu w kwocie 55 tys. który wzięła na jego potrzeby, nie spłacał. Słowak trafił do aresztu. Prokuratura sprawdza, czy oprócz łodzianki miał jeszcze inne narzeczone. D. J.

Doniesienia zaczerpnięte zostały w dobrej wierze z prasy lokalnej jako godne upowszechnienia.

AVEVALUE| 15240

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.