Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Autor
L.

Wężyki nie do zdarcia

numer 51/16

Minister Antoni Macierewicz z patosem obwieścił zamiar pozbawienia stopni wojskowych generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka, których piętnował jako „zbrodniarzy”stanu wojennego. Dotychczas pomysł takiej degradacji błąkał się po marginesach życia publicznego i uchodził za niedorzeczne rojenie oszołomów. Poważnie nie traktowało go żadne ugrupowanie polityczne, również PiS, gdy rządziło przed dziesięciu laty, ani prezydent Lech Kaczyński w ciągu ponad czterech lat kadencji. Platformerski minister obrony Tomasz Siemoniak wszczął wprawdzie kampanię przeciw generałom wywodzącym się z ludowego Wojska Polskiego, ale ograniczył ją do rugów cmentarnych. Macierewicz kolegę przelicytował. Zapewne jako element swoistego panem et circenses, czyli igrzysk dla gawiedzi. Media rządowe wszczęły natychmiast „przygotowanie ogniowe”, zajadłą nagonkę – wywlekły kalumnie na Jaruzelskiego, nawet najbardziej bzdurne i podłe. Generał, gdy stanął u steru władzy, musiał podejmować trudne i kontrowersyjne decyzje, sam je określał jako wybór mniejszego zła. W każdym przypadku są racje „za”i „przeciw”,były ważone w literaturze rodzimej i światowej na najwyższym poziomie. Teraz oczywiście to wszystko się ignoruje i dezawuuje, redukuje do poziomu najprymitywniejszej propagandy. Ale oprócz sporu o postać i dokonania Jaruzelskiego są jeszcze aspekty elementarne, cywilizacyjne. Polskie prawo nie przewiduje innej drogi pozbawienia stopnia generalskiego niż z wyroku sądu. Nie istnieje w tym prawie możliwość, procedura, nawet precedens sądzenia zmarłych. To zostało odesłane w ręce Boga lub historii, wedle uznania. Minister Macierewicz zapowiedział wszczęcie kroków prawnych. Czyżby pisowski prominent podjął się zastąpienia w tej sprawie sądu, prokuratora i obrony jednocześnie? To możliwe. Wnowszych czasach w naszym kręgu cywilizacyjnym pośmiertne wyroki nie są znane i uznawane. Ostatni wydano w maoistowskich Chinach w 1954 r. Po śmierci Stalina Mao pozbywał się stalinowców ze swego otoczenia. Ofiarą czystki padł wielkorządca Mandżurii; zdegradowany i zagrożony więzieniem, popełnił samobójstwo. Mimo to został pośmiertnie postawiony przed sądem, usunięty z partii i skazany na śmierć. Dziś wyczyny tego typu, nawet bardzo stonowane i mniej drastyczne, zostaną potraktowane jak kuriozum. Ponadto okażą się zupełnie nieskuteczne. Macierewicz zapewnił, że od ostatniego wtorku nikt w jego resorcie Jaruzelskiego już nie nazwie generałem. Możliwe, ale raczej tylko w tym resorcie i tylko dopóki on będzie ministrem. Wszyscy poza tym na świecie, a zapewne większość także w Polsce, będą nadal o Jaruzelskim pisać per generał. W encyklopediach i podręcznikach. Nikomu poważnemu nie przyjdzie do głowy, że stan wojenny w Polsce wprowadził szeregowy Jaruzelski, a potem ten szeregowy patronował Okrągłemu Stołowi i został pierwszym Prezydentem RP po 1989 r. Przyjął wybór na ten urząd za namową George’a Busha (seniora),prezydenta USA.

Pomysł sądzenia i degradowania nieboszczyków wielu zapewne oburzy, ale równie wielu rozśmieszy, ma bowiem wszystkie cechy ponurej tragifarsy. Zdarzały się takie przypadki w zamierzchłej przeszłości. Olivera Cromwella wraz z synem po latach wydobyto z grobu, sądzono i powieszono na bramie Londynu. Ale to było 400 lat temu.

AVEVALUE| 6794

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.