Motto tygodnia: Czy to dublerka jest Dudowa? Nie, to prezes Gersdorfowa.

Autor
ANDRZEJ ROZENEK

Ukrywana prowokacja

numer 39/16

Macierewicz zbrojnie judzi Rosję.

Tydzień temu w artykule „Macierewicz zbrojnie prowokuje Rosję” poinformowałem o wysłaniu osiemnastu komandosów z Lublińca i jednego oficera Służby Kontrwywiadu Wojskowego na Ukrainę. Wszystko, o czym napisałem, jest prawdą. Rządzący jednak próbują sprawę wyciszyć, a nawet manipulują informacją. Minister Obrony Narodowej i Kancelaria Prezydenta przed ukazaniem się publikacji nie odpowiadały na pytania, które im postawiłem. Gdy okazało się, że tematu nie da się przemilczeć, pojawiły się stanowiska – najpierw Kancelarii Prezydenta, a następnie ministerstwa.

Katastrofa

Biuro Prasowe Prezydenta Andrzeja Dudy poinformowało, że „udziałpolskich żołnierzy, jako instruktorów, w szkoleniu prowadzonym w ramach Połączonej Międzynarodowej Grupy Szkoleniowej JMTG-U na Ukrainie (ang. Joint Multinational Training Group – Ukraine), odbywa się na podstawie decyzji Ministra Obrony Narodowej i wydanego zgodnie z nią rozkazu Dowódcy Generalnego Sił Zbrojnych RP. Prezydent RP, Zwierzchnik Sił Zbrojnych, postanawia o użyciu Sił Zbrojnych RP poza granicami państwa, a nie o ich pobycie – jak należy traktować szkolenie na Ukrainie. W związku z tym, instytucją właściwą do przekazywania szczegółowych informacji na temat wspomnianego szkolenia jest Ministerstwo Obrony Narodowej. Jednocześnie informujemy, że Prezydent RP posiada wiedzę na temat działań Połączonej Międzynarodowej Grupy Szkoleniowej JMTG-U na Ukrainie. Ponad powyższym pragniemy dodać, że JMTG-U jest częścią koncepcji NATO w obszarze wsparcia ukraińskich sił zbrojnych”. W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik ministra Macierewicza, zawieszony Bartłomiej Misiewicz. Jego stanowisko znamy dzięki „Gazecie Wyborczej”, do „NIE”bowiem wciąż nie nadeszła żadna odpowiedź zMON. „ŻołnierzeSZRP/NATOnie przebywają w strefie przyfrontowej, nie przebywają w Donbasie” – dodał rzecznik MON poza tym to, co podała kancelaria. Reakcja obydwu służb prasowych jest medialną katastrofą. Brak odpowiedzi przez wiele dni, a następnie akcja dezinformacyjna, bo jak inaczej nazwać to, że na pytanie o pogodę nad Bałtykiem dostajemy informację, że w górach pada?

Piórko

O szkoleniu w ramach JMTG-U donosiły media w lipcu tego roku. Przy granicy z Polską w okręgu kijowskim powstał obóz treningowy. 23 lipca tego roku wysłaliśmy tam żołnierzy z 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Wyjazd naszych komandosów, o którym pisałem, nastąpił później, dokładnie w nocy z 5 na 6 sierpnia. To zupełnie inna jednostka.

Na potrzeby asystenta aptekarza Misiewicza wyjaśniam: podhalańczycy to ci z piórkiem na głowie, specjalsi z Lublińca to ci w zielonych beretach.

Łączenie tych dwóch wydarzeń to manipulacja. Zresztą sami odpowiadający się z tym zdradzili, nigdzie nie pisząc o komandosach czy też żołnierzach z Lublińca. W stanowiskach mowa jest o enigmatycznych żołnierzach.

Odpowiedzialność

Moje źródła nadal twierdzą, że żołnierze znajdują się na terenie Donbasu, 80 km od linii frontu i że są to komandosi z JW 4101 w Lublińcu. Cel ich pobytu jest nieznany, lecz źródła wykluczają misję szkoleniową, gdyż nie trenuje się nikogo tak blisko strefy frontu, poza tym uzbrojenie, które pobrano z magazynów, bynajmniej nie służy do szkolenia. Obecność specjalsów z Lublińca w tym rejonie jest niezgodna z polskim prawem, o czym szczegółowo pisałem w zeszłym tygodniu. Jest też niczym nieuzasadnionym igraniem bezpieczeństwem Polski, a przede wszystkim narażaniem żołnierzy na ogromne niebezpieczeństwo. Za to wszystko odpowiada szef MON Antoni Macierewicz. Jeśli zdarzy się jakieś nieszczęście, odpowiadać będzie również prezydent Duda. Moralnie za całość – Jarosław Kaczyński. W interesie Polski jest, aby żołnierze z Lublińca natychmiast wrócili do Polski, a przynajmniej opuścili strefę przyfrontową, o co apeluję do posła Kaczyńskiego. Przecież Moskwa może wykorzystać ten pobyt jako prowokowanie jej przez NATO.

Echa

Reakcję mediów, a raczej jej brak, najlepiej podsumował red. Jacek Żakowski w felietonie „Złonewsa nienarodzonego” („GazetaWyborcza” z 19 września): „Wnormalnych warunkach polska ziemia by się zatrzęsła. Teraz news utonął w powodzi informacyjnego szamba, które 24/7wybija z »dobrej zmiany«”. Przemilczeniem tematu zajął się branżowy „Press”w publikacji pod znaczącym tytułem „Polscykomandosi w Donbasie to temat tylko dla tygodnika »Nie«”. O dziwo, zarówno red. Jarosław Gugała (Polsat),jak i red. Paweł Lisicki („DoRzeczy”),pytani przez „Press”o nasze rewelacje, nie mają wątpliwości, że „informacji o polskich żołnierzach w innym kraju nie można ukrywać”. Podkreślają jednak, iż trudno im ocenić wiarygodność naszego newsa. Obydwie redakcje dysponują rzeszą zdolnych dziennikarzy, niech więc sprawdzą na własną rękę, czy kłamiemy. Rozważania w „Press”spuentował red. Żakowski, trafnie wskazując, że problemem mogło być to, że artykuł ukazał się w tygodniku „NIE”:„Taredakcja wielokrotnie podawała informacje, które media niesłusznie przemilczały. Podobnie było ze sprawą Rywina lub mafią reprywatyzacyjną. Potem się okazuje, że ta ostrożność redaktorów jest nadmierna. Myślę, że to taki przypadek”.

Nienawiść

Zupełnie natomiast oszalał red. Piotr Skwieciński z portalu wPolityce.pl, znany dotychczas szerzej tylko z tego, że wyszedł z „Lożyprasowej” w trakcie trwania programu. Były szef PAP prawdopodobnie nie przeczytał mojego artykułu albo ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem, gdyż zarzuca mi, iż doniosłem Putinowi o obecności naszych specjalsów w Donbasie, co było „czymśw rodzaju naprowadzania na nich rosyjskich rakiet”. Po pierwsze, moja publikacja była spowodowana m.in.troską o zdrowie i życie naszych żołnierzy, którzy stali się zabawką w rękach nieodpowiedzialnych polityków. Po drugie, jeśli o czymś dowiedział się dziennikarz „NIE”,to idę o zakład, że wiedzą o tym wywiady wielu państw, z Rosją na czele. Skwieciński za artykuł „Macierewicz zbrojnie prowokuje Rosję” chciał mnie najpierw wysłać do pierdla: „Uważam,że za swój postępek Rozenek powinien odpowiadać karnie. Z jakiego paragrafu? Z dowolnego, który dałoby się mu »przyszyć«. Otrzymać maksymalny wyrok, jaki ten paragraf przewiduje. A następnie odsiedzieć ten wyrok »odgwizdka do gwizdka«. W niespecjalnie luksusowych warunkach”. Następnie, już nieco bardziej wieczorową porą (tomoże mieć znaczenie), postanowił nasłać na mnie bandytów: „Niechparu facetów, wyposażonych w gazrurki, spuści mu łomot, zakończony tzw. trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Zupełnie serio tak uważam”. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Zarówno pod artykułem Skwiecińskiego, jak i pod jego wpisem Facebookowym pojawiły się liczne głosy poparcia: „Adresbydlaka znamy – to będzie druga ofiara zamieszek”; „Podścianęgada za zdradę. Jego pryncypała też”; „Zato co robi na szubienicę, bo to zdrada Ojczyzny”. Itd. itp. Zawsze byłem i będę za ujawnianiem łamania prawa przez polityków. Bez znaczenia, z jakiej są opcji. Równie mocno potępiam zarówno wysłanie żołnierzy do Iraku, tajne więzienia CIA i tortury, jak i obecną akcję Macierewicza. Oczywiście pisanie o tajnych operacjach polskiego wojska wymaga zawsze wielkiej odpowiedzialności i musi uwzględniać polską rację stanu oraz, co najważniejsze – bezpieczeństwo ludzi. To w żadnym razie nie może jednak oznaczać przymykania oczu na bezprawie i działania grożące wciągnięciem Polski w konflikt zbrojny. Nie potrafię w żaden sposób pojąć, jak publicysta, były szef PAP, może przejść do porządku nad pogwałceniem konstytucji i ustawy o użyciu sił zbrojnych za granicą. Wiem natomiast, że takie postawy i tacy ludzie odpowiadają za zbrutalizowanie polskiego społeczeństwa, za wojnę polsko-polską, za upadek autorytetu państwa i coraz większy poziom wzajemnej nienawiści. [email protected]

AVEVALUE| 26329

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.