Motto tygodnia: Duda krew prezesowi psuje. Dlaczego? Bo wetuje.

Autor
B.D.

Tatuś też matka

numer 50/16

Wspólna noc na delegacji w Berlinie. Zdziwił się: cnotka niewydymka, a sprawnie zaciągnęła go do łóżka. Było miło. Gdyby spotkali się jeszcze kiedyś w podobnych okolicznościach…

Kilka miesięcy później Marta paradowała w ciążowych sukienkach. – Nie ma nikogo, tylko brzuch – dziwili się współpracownicy. – Słuchaj, może masz mi coś do powiedzenia? – zagaił Rafał podczas przypadkowego spotkania na korytarzu. – Jest błąd w rozliczeniu dekoderów za ostatnie pół roku – powiedziała z uśmiechem. Oboje zbliżali się do czterdziestki. Wspinający się po korporacyjnej drabinie, często wyjeżdżający za granicę, zawaleni robotą, z małymi szansami na stały związek. Samotni. – No to będziesz tatusiem – zagaiła wspólna koleżanka podczas lunchu. – Nie wiesz? Twarda sztuka z Marty. Długo szukała dobrego materiału genetycznego. Padło na ciebie. Czekał na Martę po pracy na parkingu. Zmizerniała, tylko brzuch sięgał wyżej nosa. – Syn czy córka? – zapytał. – Marcinek – odpowiedziała i ruszyła w stronę samochodu.

– To mój syn – zaczął. – Żartujesz?!, – Pamiętasz, w Berlinie… – Spałam w tym czasie z kilkoma mężczyznami.

Minęło kilka lat. Rafał wybrał się do przedszkola na Żoliborz po córkę siostry. W szatni Marta zawiązywała szalik pucułowatemu blondaskowi. – Wypisz, wymaluj ja. Tak wyglądałem w dzieciństwie. Ten sam nos, usta – zauważył. – Cześć. – Podszedł do Marty, wyciągnął rękę do chłopca. Spojrzały na niego niebieskie oczy. Jego oczy. – To mój syn, prawda? – zapytał. Marta wzruszyła ramionami. – Nigdy nie chciałem dzieci. Ale skoro Marcin istnieje? Można wyrwać się z Warszawy na konie. W góry do babci… Ta to dopiero się ucieszy – rozważał. Konsultacja z prawnikiem: – „Mapan szczęście, przed 2004 r. taki pozew byłby niemożliwy. W sprawie o ojcostwo legitymację procesową mieli tylko dziecko i jego matka. Zakładano, że tego wymaga ochrona praw osobistych matki i dobro dziecka, którego nie wolno wikłać w konflikty między rodzicami, które mogłyby być konsekwencją ustalenia ojcostwa wbrew woli matki”. Pozew: „Wnoszęo ustalenie ojcostwa oraz nadanie Marcinowi mojego nazwiska…”. Rozprawa jak za króla Ćwieczka. – Czy państwo współżyli? – dociekał sąd. – Tak, 8 stycznia 2011 r. w hotelu Holiday Inn Express Berlin City – zeznał Rafał. – Nie piję, jednak nie pamiętam takiego incydentu – prostowała Marta. – Była Pani wówczas w Berlinie?, – Chyba tak. Na służbowej delegacji. Dzieliłam pokój z koleżanką. Świadkowie mówili zgodnie, że parę łączyła tylko praca. Z trudem wygrzebywali z pamięci interesujące sąd okoliczności. – Raz widziałam, jak cmoknął ją wucho… Tańczyli na integracyjnym wyjeździe w Lidzbarku… Sąd:

– Proszę, aby powód uprawdopodobnił obcowanie w pozwaną w okresie koncepcyjnym. Mogą być fotografie, korespondencja, SMS-y… Rafał znalazł w zakładowym archiwum zdjęcie ze służbowej kolacji. Marta siedziała 2 krzesła od niego.

– W obowiązującym stanie prawnym nasz pozew może zostać odrzucony – ostrzegł adwokat Rafała. – Nie byliśmy w stanie uprawdopodobnić związku. Sąd nie ma obowiązku zlecać badań DNA. Marta trwała przy swoim: – Zabezpieczam potrzeby materialne i emocjonalne chłopca. Tyle lat po narodzinach Marcina ustalanie ojcostwa jest sprzeczne z jego dobrem. Rafał zapragnął mieć syna, kiedy nabrał pewności, że to udane dziecko. I zniknęły pieluchy!, Sędzia miał pięćdziesiątkę na karku i doświadczenie w takich sprawach. Gdy pojawiały się wątpliwości, zwykle wystarczało poprosić o kartę karną domniemanego tatusia. W pudle nie był w stanie zapłodnić kobiety. Ale Rafał miał na sumieniu jedynie punkty karne za zbyt szybką jazdę. – Może powołać biegłego neonantologa? – głośno zastanawiał się sąd. – Niech porówna datę obcowania stron ze stopniem rozwoju dziecka w chwili narodzenia…, – Przecież istnieją nieinwazyjne, dające stuprocentową pewność badania DNA – prosił Rafał. – Kodeks postępowania cywilnego milczy na ich temat. W konsekwencji DNA należą do „innychśrodków dowodowych”, o których mowa w art. 309 kpc. Nie ma nawet powszechnie obowiązującego kodeksu dobrych praktyk w tym zakresie – marudził sąd. – Może chodzi o to, że koszty badań ponosi zwykle skarb państwa, bo żadna ze stron nie ma pieniędzy? Tak czy siak to zła sytuacja. Od 2001 r. Rzecznik Praw Obywatelskich usiłuje ją zmienić – podniosła papuga. – W naszym przypadku naturalnie płaci powód. Za 3029 zł Rafał zyskał pewność, że ma syna. Sąd nadał Marcinowi podwójne nazwisko, matki i ojca. Nie zajął żadnego stanowiska w sprawie władzy rodzicielskiej. – Bałem się wnioskować – mówi mężczyzna. Wierzy w rozsądek Marty. I świetnie wie, jakie są decyzje sądów w takich sprawach. Nie przyznawać ojcu władzy rodzicielskiej – 43,3 proc. Pozbawić – 37 proc. Ograniczyć – 14,7 proc. Zawiesić – 1 proc.

W„Krajowymprogramie działań na rzecz równego traktowania na lata 2013–2016”jest mowa o konieczności przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć w systemie sądownictwa rodzinnego. W2014 r. Elżbieta Halewińska-Łapińskaprzenalizowała wszystkie wyroki, które zapadły na ten temat w pierwszej połowie tego roku. Przewertowała 412 spraw rozpoznanych przez 118 sądów rodzinnych. Poza małżeństwem urodziło się co czwarte polskie dziecko. W województwach zachodniopomorskim i lubuskim co drugie. Co trzecia matka była nastolatką. Większość spraw wniosły kobiety w imieniu własnym bądź dziecka. Były słabo wykształcone i biedne. Aż 25 procent zakończyło edukację na podstawówce. To szokujące dane, jeśli wziąć pod uwagę, że według GUS taki status ma tylko 4 procent populacji. Co druga pani była w pełni zależna od świadczeń pomocy społecznej. 30 procent tatusiów zakończyło nauki na podstawówce. Prawie 50 procent nie miało żadnych kwalifikacji zawodowych. 74 ojców (18procent), dowiedziawszy się o ciąży, zerwało związek z matką dziecka, zarzucając jej niewierność. 23 ojców (5,6procent) nie kwestionowało ojcostwa, ale żądało przerwania ciąży. 18 ojców (4,5procent) nie wiedziało o ciąży. 36 ojców (9procent) przebywało w zakładach karnych. W bardzo nielicznych przypadkach pozew wnieśli ojcowie. Najczęściej z intencją, że zostali wrobieni w dziecko. Reasumując: rodzice polskich dzieci pozamałżeńskich to najczęściej osoby źle wykształcone, bez kwalifikacji zawodowych, o niewielkiej aktywności na rynku pracy, niskich dochodach, plasujących większość w strefie ubóstwa. Matki wnoszące pozwy mają proste oczekiwania: alimenty tak, władza rodzicielska nie. I znajdują zrozumienie w sądach. Raport z badań DNA był dowodem tylko w 40 proc. zbadanych spraw. Źródło: Elżbieta Halewińska-Łapińska, „Ustalenie ojcostwa przez sąd z rozstrzygnięciem o władzy rodzicielskiej ojca”, Warszawa 2016 r.

Foto autor| Rys. MARCIN BONDAROWICZ, AVEVALUE| 20461

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.