Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

Autor
Jerzy Urban

Syf od mamy

numer 42/16

U R B A N

Prof. Jan Hartman znalazł się pod obstrzałem nawet lewicy i korporacji profesorów, kiedy zaproponował dyskusję nad karaniem kazirodztwa. Czyż może być lepszy dowód, że miał rację?, Kościół chciałby zaostrzyć konflikt pochwy i łechtaczki z macicą, a też pozbawiać kobiety wolności. Kler i organizacje dewotów argumentują, że ciężarna czy lekarz nie powinni być brakarzami płodów. Z powodu władczych ambicji Kościoła miałyby się rodzić dzieci w ogóle niezdolne do życia lub przyszłej samodzielnej egzystencji, np. bez rąk lub czynnego mózgu. Skoro episkopat nie zważa na skutki rozrodu, logicznie biorąc, powinien natychmiast ustanowić sakrament kazirodztwa, a w każdym razie zażądać, żeby ono znikło z kodeksu karnego. Po pierwsze jest ono najsilniejszą formą prorodzinności, którą lansuje prawica, w tym kler i papieże. Po drugie

jedynym przeciwskazaniem spółkowania matki z dorosłym synem, ojca z córką czy rodzeństwa ze sobą są genetycznie złe skutki tego, gdy kobieta kazirodczo zajdzie w ciążę. Zmniejszone zróżnicowanie genów czasem bowiem powoduje ułomności dziecka zrodzonego z rodziców „tejsamej krwi” jak to się potocznie, nieprawdziwie powiada. Jeżeli więc prolajfusy i Kościół nie chcą zwracać uwagi na to, jaki potencjalny trup lub potworek się urodzi, aby tylko przyszedł na świat, to karanie dupczenia w obrębie bliskiej rodziny traci jakiekolwiek uzasadnienie.

Z tą poprawką, że religia jako czynnik irracjonalny potrafi uzasadnić wszystko. Mojżeszowa zakazuje m.in.jeżdżenia windą w weekend i jedzenia węgorza, ponieważ nie ma łusek. Muzułmanin musi przez miesiąc głodować dniami, a nocą nie jeść świni. Katolik, aby bezgrzesznie płodzić, musi wpierw przed ołtarzem zażyć tzw. sakramentu małżeństwa. Daniszewska, zanim ze mną się związała, mieszkała w konkubinacie z drugorzędnym artystą sceny i ekranu. Raz, wszedłszy do sypialni, zastała go rżnącego własną mamusię. Moja przyszła żona poczuła niesmak, ale nie zerwała związku. Konkurencja w postaci teściowej była dla Daniszewskiej drugorzędna ze względu na jej podeszły wiek i urodę pomarszczonej żaby. W szeroko pojmowanej rodzinie miałem rodzeństwo, które nawet w towarzystwie obmacywało się i ściskało. Nie mogło się powstrzymać. Z drugiej strony mój ojciec jako student był tak pruderyjny (czyjak to nazwać), że brzydził się spać ze swoim ojcem w hotelowym podwójnym łóżku i spędził noc na fotelu. Przy tym mój papa zawsze był superaktywny jako dziwkarz. Robienie nastolatkowi dobrze ręką należy do standardów macierzyństwa. Jest to jednak taka praca domowa, o której się nie mówi. To ją różni od zmywania garnków. Dwaj staruszkowie zaprzyjaźnieni zmoimi rodzicami byli gejami mieszkającymi razem od dziesięcioleci, przy tym kuzynami w prostej linii. Wbrew obu oczywistościom, bywając wśród ludzi, mówili do siebie per pan. Wstydliwości zawsze są głupie i to one właśnie prowadzą do występku etycznego, jaki stanowi obłuda. Państwa europejskie z wyjątkiem Węgier i Polski są coraz mniej dwulicowe, jednak żadne z nich jeszcze nie udziela rodzeństwu ślubów. Nawet wtedy, kiedy są pederastami. Nie posuwam matki, ojciec mnie nie rżnie, bo rodzice mi zmarli, jestem więc sierotą, a nie udzielam się w nekrofilii kostnej. Moje rodzeństwo mama wyskrobała, zanim się urodziłem. Nie mam więc z kim uprawiać kazirodztwa. Bezinteresownie bronię więc seksu między najbliższymi krewnymi. Jego karalności nikt nawet nie próbuje uzasadniać, bo kompletnie brakuje realnych pozaliterackich argumentów. Literackie zaś można znaleźć tylko w Testamentach Starym i Nowym. A przecież Biblią nikt się nie kieruje, kiedy kopuluje. Może nadgorliwi protestanci. Świecka polityka prorodzinna i papieska miłości każdego bliźniego powinny skłaniać prawicę i zawodowych katolików do popierania kazirodztwa. Wychodziłoby to również naprzeciw obietnicom mieszkaniowym PiS. Teraz każda osoba z rodzeństwa osobno pożąda i oczekuje od Morawieckiego taniego mieszkania do wynajęcia. Te obiecanki cacanki ulokowane są na gruntach państwowych. Jeżeli bezkarne staną się związki seksualne rodziców i dzieci lub rodzeństwa pomiędzy sobą, członkowie rodzin potrzebować będą znacznie mniej mieszkań niż obecnie, kiedy każde z dorosłego rodzeństwa chce mieszkać osobno. Syn rżnący mamusię nie jest skory wyprowadzać się od niej i stać się dochodzącym matkojebcą. Rodzeństwu stanowiącemu parę wystarczy jedno wspólne lokum. Pieniądze zaoszczędzone przez to w budżecie będzie można wydać na leczenie dzieci mających za rodziców siostrę i brata. Jeżeli zaś ich bachory pozostaną kretynowate, to jeszcze lepiej. Zasilą bataliony obrony terytorialnej oraz szeregi przyszłych wyborców PiS. ?? [email protected]

O seksie ze zwierzętami str. 3.

Foto autor| Rys. HENRYK CEBULA, AVEVALUE| 16391

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.