Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Starożytni kibole

numer 03/17

Wyścigi rydwanów lepsze niż Formuła 1.

Niewielu turystów jeździ teraz do Turcji. Nikt nie ma ochoty stanąć obok samochodu-pułapki albo znaleźć się na linii ognia terrorysty. Kto jednak odwiedzi Stambuł, musi zwiedzić najwspanialszy zabytek tego miasta – bazylikę Hagia Sophia. To meczet przekształcony (w1934 r.) w muzeum, a wcześniej, w czasach Bizancjum, gdy miasto nazywało się Konstantynopolem, chrześcijańska Bazylika Bożej Mądrości, uznawana za najwybitniejsze osiągnięcie architektoniczne Bizantyjczyków. Do powstania tej efektownej budowli w pewien sposób przyczynili się kibice. Tacy, którzy wołali pod adresem swojego cesarza: „Justynian, matole, twój tron obalą kibole”. Zamiary kibolom się nie powiodły, ale turyści dzięki wywołanym przez nich wydarzeniom mogą sobie dzisiaj robić selfie w Hagia Sophia. Mieszkańcy Cesarstwa Rzymskiego cenili sobie rozrywki, bo – prawdę mówiąc – nudzili się setnie, nie mając nic do roboty. Najbardziej lubili kibicować zawodom sportowym. Przede wszystkim wyścigom rydwanów. Było to prawdziwe widowisko dla mas, znacznie przekraczające popularnością walki gladiatorów. O ile największy amfiteatr, w którym toczono walki, czyli Koloseum, pomieścić mógł po rozbudowie 80 tysięcy widzów, o tyle rzymska arena wyścigów rydwanów Circus Maximus w okresie jej świetności dysponowała trybunami dla ponad 250 tysięcy ludzi. Co istotne, do amfiteatrów przychodzili w większości mieszkańcy z górnych warstw społecznych, natomiast wyścigi były typową rozrywka dla plebsu. Oczywiście senatorów i samego cesarza także widywano czasem na trybunach. Choć intelektualiści krytykowali taki sposób spędzania czasu, pewnie sami także mieli swoich faworytów. Kibice walk gladiatorów nie byli aniołkami, bo w ogóle nie ma kibiców-aniołków. Tacyt pisze o ulicznych zamieszkach między miejscowymi i przyjezdnymi z Nucerii wokół amfiteatru w Pompejach. Efektem była rzeź przyjezdnych. Sprawą zajął się Senat, na miasto nałożył 10-letni zakaz urządzania widowisk, a sponsorów i najaktywniejszych uczestników ulicznych walk skazał na wygnanie. Walki, i to znacznie groźniejsze, wśród widzów wyścigów rydwanów były czymś tak powszechnym, że rzadko opisywano je w kronikach. Woźnice należeli do czterech obozów oznaczonych kolorami: Zielonym, Białym, Niebieskim i Czerwonym (zaczasów Domicjana istniały jeszcze stronnictwa Żółte i Purpurowe). Podobnie jak na obecnych stadionach piłkarskich, kibice przywdziewali barwy swoich ulubieńców. I – podobnie jak dzisiaj – przywiązywali się bardziej do barw klubowych niż do zawodników, bo ci zmieniali stajnie niczym współcześni futboliści kluby. Woźnice, jak prawdziwe gwiazdy sportu, zarabiali krocie. Pragmatyczni Amerykanie lubią wszystko przeliczać na pieniądze. Zadali sobie sporo trudu, aby pokazać zarobki najlepszych rzymskich woźniców we współczesnej walucie. Wyniki były zaskakujące. Magazyn finansowy„Forbes”policzył natomiast, że spośród współczesnych sportowców największego majątku podczas trwania kariery dorobił się koszykarz Michael Jordan, który zgromadził na koncie 1,7 mld dolarów. Sporo mu brakuje do Dioklesa powożącego rydwanami. Warto dodać, że piąte miejsce na liście najbogatszych sportowców zajmuje kierowca Michael Schumacher zmiliardem dolarów na koncie. Zarobił go dzięki temu, że 7 razy zdobył mistrzostwo świata Formuły 1. Ten fakt jest istotny, bo wyścigi rydwanów często porównywane są właśnie do współczesnych wyścigów bolidów. Austriak, jak wiadomo, wciąż nie jest w stanie samodzielnie się poruszać, ale wypadku nie doznał za kierownicą, lecz podczas jazdy na nartach. Biegi rydwanów odbywały się na torze wysypanym piaskiem. Standardowy dystans wynosił ok. 4 km, na co składało się 7 okrążeń toru. Powozy były dwu- lub czterokonne, ścigano się wzdłuż murku, po czym następował zwrot o 180 stopni i wyścig kontynuowano po drugiej stronie areny. Pojazdy wciąż udoskonalano – jak współczesne wyścigówki. Musiały być lekkie, ale jednocześnie wytrzymałe. Zawodnika chroniły hełm i nagolenniki, a za pasem miał ostry nóż, aby przeciąć wodze, gdy po kraksie konie zaczynały ciągnąć go po arenie. Wypadki, często śmiertelne, były czymś częstym i – można przypuszczać – oczekiwanym przez publiczność. Ciekawostką jeszcze bardziej przybliżającą starożytne wyścigi do dzisiejszych zawodów sportowych jest fakt, że nie zawsze kończyły się wraz z zachodem słońca. Czasem rozgrywano je przy sztucznym oświetleniu. W czasach cesarza Justyniana w Konstantynopolu wyścigi rydwanów nadal cieszyły się popularnością, ale przetrwały już tylko 2 stronnictwa: Zieloni i Niebiescy. Niebieskim sprzyjał władca, podobnie jak niegdyś Neron, Kaligula czy Karakalla. Stronnictwa kibiców, inspirowane przez partie polityczne, coraz częściej zaczynały natomiast wtrącać się w najrozmaitsze sprawy publiczne, także w spory kandydatów do tronu. Zamieszki i morderstwa podczas wyścigów rydwanów nie były niczym nadzwyczajnym. Po jednym z takich ekscesów władze zareagowały jednak niespodziewanie ostro, aresztowały i skazały na śmierć kilku Niebieskich i kilku Zielonych. Jednemu Niebieskiemu i jednemu Zielonemu udało się zbiec z więzienia, schronili się w kościele. 10 stycznia 532 r. wokół kościoła zebrał się tłum domagający się dla skazańców azylu. 13 stycznia, podczas 22. gonitwy rydwanów doszło do niespotykanego wydarzenia. Niebiescy i Zieloni zamiast – jak zwykle – obrzucać się wyzwiskami, zjednoczyli siły i z okrzykiem „Nika”(Zwyciężaj!)solidarnie zaczęli szturmować pobliski pałac cesarski. Tak rozpoczęły się wydarzenia nazwane przez historyków Powstaniem Nika. Przez 5 dni pałac był oblegany, miasto płonęło, w pożarze zniszczona została m.in. zbudowana jeszcze przez Konstantyna Wielkiego częściowo drewniana bazylika Hagia Sophia. Kibice, dowodzeni zza kulis przez swych patronów w Senacie, najpierw zażądali, aby Justynian zdymisjonował prefekta Jana z Kapadocji, którego obwiniano o podniesienie podatków. Następnie obwołali nowym cesarzem Hypatiusza, bratanka byłego cesarza Anastazjusza I. Źródła historyczne twierdzą, że cesarz Justynian był gotowy do ucieczki z Konstantynopola, ale jego żona Teodora namówiła go do pozostania w mieście, wygłaszając słynne zdanie, że nie warto ratować życia ucieczką, bo „dlacesarza purpura jest najgodniejszym całunem”. Justynian przestał panikować i wprowadził w czyn chytry plan. Należało znowu poróżnić kibiców. Zaufany eunuch zaniósł do stronnictwa Niebieskich worek złota i przy okazji zwrócił im uwagę, że Justynian zawsze kibicował Niebieskim, natomiast wybrany przez nich na cesarza Hypatiusz to stronnik Zielonych. Zadziałało. Niebiescy wycofali się z powstania. Siły cesarskie stłumiły bunt z cała surowością. Zginęło około 30 tysięcy miłośników wyścigów rydwanów. Hypatiusz oczywiście również. Justynian postanowił na miejscu spalonej przez kibiców bazyliki Hagia Sophia postawić nową, kamienną, która swym ogromem i urodą miała przyćmić wciąż żywą w legendach Świątynię Salomona w Jerozolimie. Zamiar się powiódł, co można podziwiać do dziś. W Polsce nie odbywają się wyścigi rydwanów, nie kibicuje się ani Zielonym, ani Niebieskim, ani innym kolorowym. Kibicuje się Kamilowi Stochowi. Prezydenta RP widziano na skoczni narciarskiej w Wiśle, a TVP pokazywała go częściej niż wielu zawodników. Zarówno prezydent Duda, jak i ci, którzy biją brawo kibolom wykrzykującym nacjonalistyczne hasła na stadionach, powinni jednak pamiętać, że politykowanie na trybunach sportowych to zajęcie ryzykowne. Donald Tusk, prawdziwy kibic piłkarski, który sam w wolnych chwilach haratał w gałę, stał się obiektem nienawiści i kto wie, czy kibole nie przyczynili się trochę do tego, że Unia Europejska ma przewodniczącego z Polski. Jak mawiali starożytni Rzymianie: historia magistra vitae est, czyli historia jest nauczycielką życia. WOJCIECH MITTELSTAEDT

[email protected]

Peter Struck z Uniwersytetu w Chicago wyliczył, że Gajusz Apolejusz Diokles zgromadził majątek, który dzisiaj wart byłby ok. 15 mld dolarów. Podczas trwającej 24 lata kariery Diokles wystąpił w 4257 wyścigach, z których 1462 wygrał.

AVEVALUE| 20184

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.