Motto tygodnia: Idzie PiS przez las, nagle w gówno wlazł.

Autor
ANDRZEJ ROZENEK

Sprzysiężenie czarnych ciot

numer 43/16

Postęp w Kościele. Biskup Hoser zwalcza homofobię.

– Lobby homoseksualne wzajemnie się popiera, wzajemnie się kryje. Są tam też powiązania finansowe. To wszystko powoduje, że nawet papież nie jest w stanie tego rozbić – stwierdził w TVP Info (13lipca 2015 r.) ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. – Księża będący homoseksualistami są wciągani na wyższe stanowiska kurialne. Jeśli takie osoby będą pociągały za sznurki, to nie dziwmy się, że Kościół będzie coraz słabszy – stwierdził ks. Jacek Międlar w TVP 1 (29września 2016 r.). Tymczasem na plebanii w dzień typowy takie słyszy się rozmowy. – Ściągasz skórkę z siusiaka przy myciu, żeby mniej śmierdziało?, – Może masz ochotę na lizanie węża?, – Mógłbyś skorzystać z jacuzzi, ale rozumiesz, nie za darmo. – Zaczniemy od wsadzenia drąga w dupkę i ćwiczenia pompek. – Ładne łoże? Małżeńskie. Możemy zaraz wypróbować. Warszawska parafia Matki Bożej Loretańskiej mieści się na Pradze, zaraz obok zoo, przy ul. Ratuszowej 5. Pan Piotr pracował tam w latach 2010-2014r. jako kościelny.

Młody, przystojny, chociaż nieco chorowity, nie miał specjalnych wymagań. Łączył głęboką wiarę z codziennym zajęciem, pobierając niewygórowane wynagrodzenie 1,2 tys. zł miesięcznie. Do jego obowiązków należało sprzątanie kościoła, zakrystii, otwieranie i zamykanie kościoła, układanie kwiatów, pranie bielizny ołtarzowej, dostarczanie dokumentów do Urzędu Stanu Cywilnego, roznoszenie po parafii listów oraz załatwianie codziennych spraw księży pracujących w parafii, np. oddawanie butów do reklamacji. Pan Piotr cierpliwie służył, a stosunek pracy, chociaż miał charakter niewolniczy, nie byłby dla niego zbyt uciążliwy, gdyby nie stosunek właśnie, a w zasadzie jego brak. Okazało się bowiem, że księża w tej parafii jak jeden mąż mają upodobanie do siebie nawzajem i innych osobników płci męskiej. Parafią Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie trzęsie bowiem „lobbyhomoseksualne”, jak by to ujął ks. Jacek Międlar, znany autorytet środowisk prawicowych. Liczne seksualne propozycje, które w normalnym zakładzie pracy byłyby molestowaniem i nadużywaniem stanowiska służbowego, sprowadzały się do jednego – księża niedwuznacznie sugerowali panu Piotrowi, że w jego obowiązkach jest świadczenie usług seksualnych na życzenie. W miarę upływu czasu propozycje były coraz bardziej natarczywe. Parafia była przesiąknięta zapachem świeżej spermy i męskich napalonych ciał. Pan Piotr, człowiek głęboko wierzący i przekonany o powołaniu, jakie otrzymuje każdy kapłan od Ducha Świętego do życia w czystości, nie wytrzymał i zaczął się skarżyć. Najpierw opowiedział wszystko kanclerzowi kurii ks. Dariuszowi Szczepaniukowi. Ten bagatelizował sprawę. Pan Piotr prosił więc o możliwość spotkania z arcybiskupem Henrykiem Hoserem, który włada całym Kościołem praskim. Usłyszał wówczas, że nie ma takiej możliwości. W czerwcu 2014 r. pan Piotr został wylany z posady kościelnego. „Lizać węża” nie chciał, a na dodatek się skarżył. Pan Piotr nie wykazał pokory i na tym nie poprzestał. O homozarazie pleniącej się w parafii Matki Bożej Loretańskiej poinformował dziekana ks. Marcina Wójtowicza. Ten oświadczył, iż nikogo wyżej zawiadamiać nie będzie, ale zna sprawę i jeśli pan Piotr pofatyguje się z donosem do arcybiskupa Hosera, to on wszystko potwierdzi. Dostać się do samego arcybiskupa – rzecz niełatwa. Traf chciał, że panu Piotrowi udało się zdybać abp. Hosera 2 razy w odstępie trzech miesięcy. Najpierw po mszy 15 września 2014 r. a następnie na pogrzebie ks. Gniazdowskiego, 29 grudnia 2014 r. Dwukrotnie pan Piotr ze szczegółami opisał arcybiskupowi relacje męsko-męskiepanujące w jego parafii.

Arcybiskup zachmurzył się, pokiwał siwą głową, a następnie oznajmił, że zna sprawę i się tym zajmie. Mijały miesiące. Pan Piotr oczekiwał na reakcje władz kościelnych. Tymczasem „lobbyhomoseksualne” w parafii przy ul. Ratuszowej w Warszawie miało się w najlepsze. Gdy pan Piotr już całkiem stracił nadzieję, 23 marca 2015 r. nadeszło wezwanie. Kuria Biskupia Diecezji Warszawsko-Praskiejnakazywała mu stawić się „wtrybie kanonu 1717 Kodeksu Prawa Kanonicznego” w celu złożenia zeznań. 10 kwietnia były kościelny pod przysięgą zeznał m.in. ,co następuje (cytujemytajny dokument opatrzony pieczęcią biskupią, za co grozi nam ekskomunika, ognie piekielne i inne atrakcje): „Powodem mojego zwolnienia z pracy było to, że za dużo zacząłem się orientować w sprawach niewygodnych dla Księdza Proboszcza (ks. Jan Strzyż – przyp. AR). Szczególnie dotyczy to kwestii nadużyć obyczajowych w relacji z Księdzem Stanisławem Kazulakiem, a także niemoralnych propozycji kierowanych pod moim adresem w formie pośredniej sugestii ze strony Księdza Proboszcza i bezpośrednich dwukrotnych propozycji niemoralnego czynu ze strony Księdza Kazulaka: uwagi dotyczące "lizania węża"oraz dotyczące "wsadzania drążka w część intymną ciała i ćwiczenie wtedy pompek". Niemoralne sugestie ze strony Księdza Proboszcza to w mojej ocenie: wypytywanie się o intymne szczegóły dotyczące golenia genitaliów i instruowanie jak należy to wykonywać, pytanie czy "ściągam skórkę z siusiaka i czy myję, żeby mniej śmierdziało",wypytywanie o owłosienie mojego ciała i opowiadanie o własnym owłosieniu ciała, pokazywanie sypialni i podwójnego łoża, pytanie jak mi się podoba, pokazywanie łazienki i sauny w łazience, sprowadzanie do piwnicy pod mieszkaniem Księdza Proboszcza krętymi schodami, gdzie w sklepionym czerwoną cegłą pomieszczeniu, wyłożonym terakotą i glazurą stała wanna wyposażona w jacuzzi, oraz sugerowanie, że mogę się w niej wykąpać, ale "nie do końca tak za darmo". Byłem szantażowany, że stracę pracę, jeśli to upublicznię”. Poprzestańmy na tym fragmencie wyjętym z obszernych zeznań byłego kościelnego parafii Matki Bożej Loretańskiej. Arcybiskup Hoser, który niewątpliwie całe zeznanie czytał, kilka miesięcy wcześniej zakazał ks. Lemańskiemu wypowiadania się w mediach, a następnie nałożył na niego karę suspensy (zawieszenia). Biskup surowo obszedł się z kapłanem, gdyż ten uczynił swoimi wypowiedziami o in vitro „poważną szkodę i zamieszanie we wspólnocie Kościoła”. Jakie decyzje podjął arcybiskup Hoser w związku z wykryciem gniazda homozarazy w podległej mu parafii? Czy był równie surowy jak wobec ks. Lemańskiego? Czy geje w sutannach powodują „poważną szkodę i zamieszanie we wspólnocie Kościoła”?, Nie! Wierni z diecezji warszawsko-praskiej mogą być dumni ze swojego arcykapłana. Najwyraźniej nie ma w nim nic z homofoba, bo księżom gejom molestującym podwładnego nawet włos z głowy nie spadł. Doigrał się za to pan Piotr. Do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ w Warszawie wpłynął akt oskarżenia przeciwko panu Piotrowi. Odpowie za zniesławienie kapłanów parafii Matki Bożej Loretańskiej. Prywatnymi oskarżycielami są księża. Byłemu kościelnemu grozi do roku pozbawienia wolności. Może w celi wreszcie uda się zmienić jego preferencje. ?

[email protected]

AVEVALUE| 38913

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.